Zamieniłbym mecze naszej ligi na grę w niemieckich turniejach

Łukasz Kasprzyk
– Staramy się pokazać naszym podopiecznym, jak się gra w piłkę nożną, dlatego wyjeżdżamy na turnieje do Niemiec – twierdzi Damian Górski, trener Akademii Pogoni Szczecin.
– Staramy się pokazać naszym podopiecznym, jak się gra w piłkę nożną, dlatego wyjeżdżamy na turnieje do Niemiec – twierdzi Damian Górski, trener Akademii Pogoni Szczecin. Andrzej Szkocki
Rozmowa z Damianem Górskim, trenerem Akademii Pogoni Szczecin, który opowiada o różnicach w grze niemieckich i polskich dwunastolatków.

- Nie chcę pytać o wyniki, bo to powinna być sprawa drugorzędna na tym poziomie szkolenia. Interesuje mnie porównanie umiejętności naszej młodzieży i niemieckiej.

- Chłopcy w Niemczech są lepiej zbudowani, wyżsi i szybsi. Był nawet taki moment, że myślałem, że to trener stoi na boisku. Okazało się, że to dwunastolatek będzie bronił bramki ze 194 centymetrami wzrostu. I rzadko kto strzelał mu bramki. Jednak najbardziej odróżnia się ich podejście do piłki: oni po prostu się cieszą grą. Nasi chłopcy się niepotrzebnie stresują. Powinni traktować grę jako dobrą zabawę.

- Technika?

- Niemcy bawią się piłką, bo nie mają ogromnej presji. Robią zwody, klaszczą przy tym. To jest zabawa, która polega na rozgrywaniu turnieju. Rodzice też cieszą się, klaszczą, kiedy wyjdzie jakiś zwód z piłką, trik. To wszystko wygląda bardzo sympatycznie. My za bardzo się "spinamy", kiedy coś nie wychodzi, denerwujemy, a przeciwnik błędy skrupulatnie wykorzystuje - z tym spokojem, zabawą właśnie.

- Trenerów w Niemczech ocenia się po tym, ilu wychowanków gra w pierwszej drużynie, a nie ile medali zdobywa z drużyną w nic niewartych ligach młodzieżowych. Taki komfort u nas jest dopiero od kilku lat. A kwestie mentalne chyba trudno jest poprawić?

- Wszystko się zgadza. Co tydzień w lidze mierzymy się z zespołami, które ogrywamy po 10, 15 do zera. Co nam to daje? W ciągu dwóch dni w Berlinie zagraliśmy 15 meczów po 15 minut i zamieniłbym wszystkie mecze ligowe na takie turnieje. Nawet, gdyby odbywały się raz w miesiącu. W lidze strzelamy 70 bramek, wszyscy się cieszą, ale jak wyjechaliśmy do Berlina, często nie mogliśmy zdobyć gola. Wyniki: 0:0, 0:1, 1:0. Liga nam nic nie daje, a na turnieju rozegraliśmy wartościowe mecze. Tam było 20 drużyn z Berlina. To bardzo dużo. Oni rywalizują między sobą na wysokim poziomie, a my mamy jeden zespół w lidze, z którym możemy rywalizować. Na naszym podwórku potrafimy się bawić grając w piłkę, bo wiemy, że przeciwnik jest bardzo słaby, ale tam (w Niemczech - dop. red.) oni się bawią z nami.

- Gdybyśmy zaprosili na normalny trening, czyli tu, gdzie nie ma żadnego stresu, chłopców z Niemiec i Polski, różnic w grze by nie było?

- Bylibyśmy na tym samym poziomie. Nasi mieliby luz, potrafiliby szybciej przyjąć piłkę, zagrać, bawić się.

- Jaka jest na to recepta?

- Zero napięcia na treningach. Mają się cieszyć z gry. W klubie jest zielone światło, na wyjazdy na fajne turnieje, żeby się uczyć, ale bez stresu. Nasi jeszcze zaczną się cieszyć z gry, bo warunki zostały stworzone. Kochają grać w piłkę i powinni pokazywać to na boisku.

- Zdaje trener sprawozdanie szefom akademii po takich wyjazdach?

- Oczywiście. Najpierw telefon do trenera koordynatora, później na spotkaniu trenerów rozmawiamy o doświadczeniach zdobytych na turniejach i wyciągamy wnioski. Wszystko, żeby tylko polepszać. W Szczecinie cały czas się uczymy.

- Większość chłopców uczy się w Akademii od najmłodszych lat, a mimo to jeszcze nie udało się wypracować podobnej mentalności do niemieckiej. To trudne?

- Z naszej strony na pewno nie ma błędu. Staramy się pokazać naszym podopiecznym, jak się gra w piłkę nożną, dlatego wyjeżdżamy na turnieje. Niemcy grali najprostszymi sposobami, zdobywali teren na boisku, bawiąc się. Z całymi rodzinami. Byłem na wielu turniejach w Niemczech i tam niemal zawsze turniej wygląda jak wielki piknik rodzinny. Nie bez przyczyny stwierdziłem, że zamieniłbym nasze występy ligowe na grę w takich turniejach. To dałoby nam o wiele więcej.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mat

Dlaczego do wywiadu na taki temat wzięliście największego pseudotrenera??  Przecież ten gość to jakieś nieporozumienie. Szkolenie w każdym klubie w naszym regionie jest słabe, w porównaniu do Zachodnich sąsiadów, ale robieniem wywiadów z tym panem to już przesada. Wiem bo u niego za małolata trenowałem. Bufon jakich mało. Wstyd panie redaktorzyno!!

a
alan

BIcie piany i nic wiecej!w pogoni szkloenie mlodziezy to g...no prawda.Trenerzy sa zatrudniani wg

klucza -swoj czlowiek ,nie podskakuje wiec trzeba mu dac zarobic.Brak goscia z charakterem i

charyzma-stwarzaja tylko pozory bo wiedza jaki jest trend w dzisiejszej pilce.a czuwa nad tym

legendarny juz szczecinski trener,ktory w zamian za zaslugi moze teraz pi...rzyc wszystko jak

idzie tworzac trenerow ze swoich przydupasow,pozdr

Dodaj ogłoszenie