MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zabiorą jej wszystkie dzieci. Powód? Katastrofalne warunki

Emilia Chanczewska [email protected]
Archiwum
Decyzją sądu rodzinnego, zabranych zostało matce sześcioro z ośmiorga dzieci. Rodzina mieszkała w tragicznych warunkach. Dzieci przestały chodzić do szkoły.

W Sądzie Rejonowym w Stargardzie, wydano postanowienie o umieszczeniu ośmioroga dzieci w pieczy zastępczej lub placówce opiekuńczo-wychowawczej. Chodzi o wszystkie dzieci 35-letniej pani Wiesławy z Sowna. Mają od 2 do 16 lat.

Wszyscy mieszkali w jednym, zrujnowanym pokoju. Ojciec gromadki w areszcie czeka na rozprawę sądową, ma zarzuty znęcania się nad rodziną. Najstarszy syn też wszedł w konflikt z prawem, ma kuratora.

Matkę uznano za niewydolną wychowawczo. Do piątku nie wiedziała o postanowieniu sądu. Usłyszała o nim od dziennikarki "Głosu". Była w szoku.

- Pierwsze słyszę, że mają mi zabrać dzieci, to ma być pomoc?! - mówi pani Wiesława. - Byłam na terapii u psychologa, wróciłam, a w domu są jakieś panie. Radzę sobie z dziećmi, ale potrzebuję pomocy, a nie zabierania ich! Z pomocą pani asystent zaczęłyśmy działać. W sobotę jest pogrzeb teścia, po nim dzieci miały wrócić do szkoły. Chcę żeby moje dzieci zostały ze mną!

W piątek pracownice Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Stargardzie zabrały sześcioro dzieci.

- Najstarszy syn nie chciał jechać z nimi, a jedna córka jest w szpitalu, w szoku po śmierci dziadka - mówiła już po fakcie matka dzieci.

Pani Wiesława nigdy nie pracowała, korzysta z opieki.

- Ta rodzina pod naszą opieką jest od zawsze, jesteśmy cały czas w kontakcie - mówi Anna Ładniak, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Stargardzie. - Finansowo nie jest źle, bo cały czas ją wspomagaliśmy, ojciec jak był w domu pracował dorywczo. Mieliśmy nadzieję, że będzie dobrze, użyczyliśmy im lokal w Stargardzie, ale okazało się, że matka w ogóle nie radzi sobie z wychowaniem dzieci. Wiadomo, że jest lepiej, gdy dzieci są w domu, ale w tym wypadku się nie da...

Odbieranie dzieci matce zawsze wzbudza wiele kontrowersji.

- Zabranie dzieci od matki wydaje się straszliwą traumą, ale może być wręcz odwrotnie - mówi stargardzki psychoterapeuta i pedagog Tomasz Drabik, były wychowawca w domu dziecka i w rodzinnym domu dziecka. - Dla jednych dzieci będzie to trudne przeżycie, które będą co jakiś czas odtwarzać, wspominać, dla innych zaś przeciwnie - szansa na zapewnienie elementarnych potrzeb, poczucia bezpieczeństwa, regularnych posiłków, własnego miejsca do spania, dopilnowania higieny, obowiązków szkolnych - szansa na normalne funkcjonowanie w otoczeniu, na posiadanie własnych rzeczy. Trudno ocenić, jakie więzi są w tej rodzinie, można przypuszczać, że nie ma tam zbyt wielkich więzi emocjonalnych. Odebranie dzieci jest największą ingerencją w rodzinę i absolutną ostatecznością, gdy odpowiednie służby nie widzą już innego rozwiązania. Za pozostawieniem ich w domu przemawiają względy finansowe, utrzymanie dziecka w placówce, to dla samorządu koszt 4,5-5 tys. zł miesięcznie.

O rodzinie "Głos" pisał w marcu 2009 roku. Pani Wiesława mówiła wówczas, że bardzo kocha dzieci, ale zdaje sobie sprawę, że warunki, w których przyszło im żyć, są katastrofalne.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński