Z Jagiellonią chcemy wygrać pewnie i bez nerwów

Przemysław Sierakowski
Maksymilian Rogalski w piątek przedłużył kontrakt z Pogonią do końca sezonu 2015/2016.
Maksymilian Rogalski w piątek przedłużył kontrakt z Pogonią do końca sezonu 2015/2016. Sebastian Wołosz
Udostępnij:
- Wisła do tej pory nie traciła dużo bramek, aż tu nagle skapitulowała pięć razy. To pokazuje, że Jagiellonia ma olbrzymią siłę ofensywną - twierdzi Maksymilian Rogalski, pomocnik Pogoni Szczecin.

- W meczu ze Śląskiem straciliście bramkę w końcówce, po rzucie wolnym. Mur nie był szczelny, a pan był jednym z zawodników, którzy się w nim znajdowali. Można było w tej sytuacji zachować się lepiej?

- Gdy się traci bramkę w ten sposób, to człowiek czuje się za to jakoś odpowiedzialny. Niestety, już nie cofniemy tej sytuacji z 89. minuty. Szkoda, że przez taką głupią pomyłkę tracimy 2 punkty.

- We Wrocławiu wrócił pan po pauzie spowodowanej kartkami. Widać było, że dwoił się i troił pan w obronie. Była chęć pokazania się z dobrej strony?

- Zawsze, gdy wychodzę w pierwszym składzie, to chcę dać zespołowi z siebie jak najwięcej. Dlatego, tak mogło to wyglądać. Nie wiem, czy była to jakaś złość sportowa, zawsze chcę dać z siebie tyle, ile danego dnia mogę.

- W meczu ze Śląskiem na ławce zabrakło trenera Wdowczyka, który spędził to spotkanie na trybunach. Na starcie z Jagiellonią już wraca. Da się wyczuć różnicę w funkcjonowaniu zespołu?

- Nie za bardzo. Trener był z nami właściwie cały czas. Tak naprawdę rozstał się z zespołem przed samym meczem. Drużyna mocno tego nie odczuła. Mamy określone założenia przed spotkaniem i wiemy jak grać. Czasem jest taki gwar na boisku, że i tak nie słychać uwag szkoleniowca.

- Edi Andradina blisko miesiąc temu podjął decyzję o zakończeniu kariery. Brakuje go w szatni?

- Na pewno brakuje Edka, bo był ważny dla całego zespołu. Jako dobry duch szatni potrafił rozmawiać, zawsze coś podpowiedział, miał ogromne doświadczenie. Trzeba uszanować jego decyzję, długo z nami grał i nam pomagał. Chciałbym, żebyśmy w meczu z Jagiellonią zagrali dla niego.

- Jagiellonia w poniedziałek rozbiła Wisłę, wygrywając 5:2. Ten wynik zrobił na was wrażenie?

- Taki wynik musi robić wrażenie i to spore. Wisła do tej pory nie traciła dużo bramek, aż tu nagle skapitulowała pięć razy. To pokazuje, że Jagiellonia ma olbrzymią siłę ofensywną. Trzeba będzie na to uważać. Mają solidnych zawodników w swojej drużynie, czeka nas trudny mecz.

- Mecz Pogoni z Jagiellonią z poprzedniej rundy był bardzo emocjonujący, wygraliście 3:2. Myśli pan, że uda się powtórzyć to, co działo się w Białymstoku?

- Nie wiem, czy warto wracać do takiej dawki emocji. Tamten mecz był nerwowy, padło dużo bramek. W sobotę chcemy wygrać pewnie i bez nerwów. Nie ma znaczenia jakimi środkami. Te trzy punkty są dla nas bardzo ważne. Walka o czołową ósemkę będzie się toczyła do ostatniego meczu i mamy tego świadomość. Chcemy łapać jak najwięcej punktów.

- Pogoń nie potrafiła wygrać w kolejnych pięciu kolejkach. Czuć nerwowość w szatni?

- Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że brakuje tych zwycięstw. W ostatnich meczach wychodzimy na prowadzenie i nie potrafimy tego utrzymać do końca. Pouciekało nam trochę tych punktów. W sobotę musimy wygrać, mam nadzieję, że tak będzie. Chcemy się dobrze pożegnać z kibicami na zakończenie rundy w Szczecinie.

- Wspominał pan o tym, że nie potrafiliśmy dowieźć korzystnego wyniku do końca spotkania w kilku ostatnich meczach. Z czego to wynika?

- Trudno powiedzieć. W piłce nożnej dzieją się różne rzeczy. Czasem potrzebne jest szczęście. Zabrakło centymetrów, by tę piłkę zblokować w murze w ostatnim meczu ze Śląskiem. Może wtedy Radek Janukiewicz miałby większe szanse na interwencję. Czasem małe detale decydują o wyniku. Zdajemy sobie sprawę z tego, że takie sytuacje miały miejsce. W sobotę chcemy wygrać bez nerwowości.

- Terminarz ułożył się tak, że przed Pogonią sami wymagający przeciwnicy. Chyba nie ma już miejsca na błędy?

- Nigdy nie ma miejsca na błędy. Nie można sobie niczego w sporcie zakładać. Liga pokazuje, że są drużyny, które potrafią sprawiać niespodzianki. Podbeskidzie wygrało z Legią, nikt się tego nie spodziewał. Walka będzie toczyć się do ostatniej kolejki. Musimy robić wszystko, by zakwalifikować się do czołowej ósemki i dobrze zakończyć ten rok.

- Nie obawia się pan, że sytuacja, którą mamy obecnie, jest powtórką z poprzedniego sezonu? Złapaliście lekką zadyszkę?

- Nie wydaje mi się. Patrząc jak ta liga jest zwariowana, trzeba stwierdzić, że każdy zespół miał już taki dołek formy. Słabsza dyspozycja się zdarza, trzeba wszystko przegryźć. Nie popadajmy w paranoję i nie wmawiajmy sobie, że jesteśmy w jakimś poważnym dołku. Zespół jest tak dobry, jak jego ostatni mecz. Tego musimy się trzymać

- Klub poinformował, że najprawdopodobniej rozwiąże kontrakty z czterema piłkarzami - Tchamim, Pietruszką, Djousse i Chałasem. Jak drużyna przyjęła tę decyzję?

- Z niektórymi chłopakami, trudno się rozstać, bo razem sporo przeżyliśmy w tym klubie. To sytuacja, o której jest mi trudno mówić jako zawodnikowi. Musimy to przeżyć, takie jest życie piłkarza. Mam nadzieję, że nie wpłynie to na naszą formę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie