Wybory parlamentarne 2015: PiS boi się, że Beata Szydło ciągnie partię w dół [VIDEO]

Witold Głowacki
Beata Szydło - wiceprezeska PiS jest oficjalną kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na szefową rządu od czerwca. Wcześniej była szefową sztabu wyborczego Andrzeja Dudy
Beata Szydło - wiceprezeska PiS jest oficjalną kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na szefową rządu od czerwca. Wcześniej była szefową sztabu wyborczego Andrzeja Dudy Fot. Grzegorz Jakubowski
Zarówno sondaże, jak i wewnętrzne badania dotyczące Beaty Szydło zapaliły w sztabie PiS światełka alarmowe. Kandydatkę na szefową rządu musiał wesprzeć Jarosław Kaczyński.

Im bliżej wyborów parlamentarnych, tym bardziej rosną w PiS obawy, że Beata Szydło może nie utrzymać samodzielnie ciężaru kampanii. Właśnie dlatego coraz częściej widzimy Jarosława Kaczyńskiego biorącego na siebie część tej misji. Sztabowców PiS niepokoi zwłaszcza to, że dystans między Ewą Kopacz a Beatą Szydło powiększa się na korzyść tej pierwszej - jeśli chodzi o to, kogo Polacy chętniej widzieliby w fotelu szefowej rządu.

Kiedy pod koniec czerwca prezes Prawa i Sprawiedliwości oficjalnie przedstawił kandydatkę swej partii, zasadniczy ciężar wyborczej rywalizacji między PO i PiS trafił na linię Ewa Kopacz - Beata Szydło. To właśnie szefowa rządu i kandydatka na jej następczynię stały od tego momentu w centrum starcia PO i PiS, to na nich ogniskowała się niemal w stu procentach ogólnopolska kampania parlamentarna obu partii.

Początkowo wszystko wskazywało na to, że definitywne zamknięcie w ten sposób epoki wiecznego pojedynku Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego przyniesie korzyści obu partiom - a przede wszystkim Prawu i Sprawiedliwości. Nawet w wymiarze ściśle wizerunkowym wydawać się mogło, że przeniesienie ciężaru starcia PO z PiS z obszaru dominującej przez prawie dekadę rywalizacji dwóch męskich przywódców w kierunku konfrontacji dwóch liderek może zadziałać na obie partie odświeżająco i pozwolić na dokonanie niezbędnych nowych otwarć. Dla PiS wystawienie na pierwszą linię Beaty Szydło było też dość oczywistą kontynuacji strategii z kampanii prezydenckiej. Polaryzujący opinie Polaków - wielbiony przez zwolenników, ale za sprawą sceptyków wciąż zajmujący kłopotliwe miejsca na podium w rankingach nieufności do polityków - Jarosław Kaczyński miał po raz kolejny pozostać w cieniu kampanii. A tak jak wcześniej Andrzej Duda, tak i teraz była szefowa kampanijnego sztabu Dudy Beata Szydło miała konsolidować wokół Prawa i Sprawiedliwości zarówno głosy twardego elektoratu, jak i części stopniowo przejmowanej przez PiS z rąk Platformy centroprawicy.

Rzecz jednak w tym, że w kampanii parlamentarnej Beata Szydło okazała się na dłuższą metę nie nadążać za tempem wyznaczonym w kampanii prezydenckiej przez Andrzeja Dudę.

"Spalony, czyli tak zwany offside". Beata Szydło o piłce nożnej

Źródło: TVN24/x-news

PiS kilkakrotnie prowadził w trakcie kampanii wewnętrzne badania jakościowe dotyczące postrzegania Beaty Szydło przez Polaków. Choć jeszcze na początku lata wszystko wskazywało na to, że kandydatka została dobrana wręcz świetnie, to już na przełomie sierpnia i września w partyjnych sondażach pojawiły się wyraźne, ostrzegawcze światełka. Słyszymy, że Beata Szydło zaczęła, delikatnie mówiąc, budzić wątpliwości nawet wśród przedstawicieli twardego elektoratu PiS.

50 proc. Polaków uważa dziś Ewę Kopacz za lepszą niż Beata Szydło kandydatkę na szefową rządu. Odwrotnie: 30 proc.

- Tak, rzeczywiście, pojawiły się pewne nowe sygnały, być może Polacy zwyczajnie się męczą tą niekończącą się kampanią - tyleż bagatelizująco, co enigmatycznie komentuje nam kwestię wewnętrznych badań polityk Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiemy, jakie dokładnie słabości Szydło zostały wskazane przez badanych. Warto pamiętać jednak, że mniej więcej wtedy w prawicowej prasie pojawiły się pierwsze przecieki i plotki na temat tego, że to Jarosław Kaczyński mógłby osobiście stanąć na czele rządu po wyborach. Wtedy też pojawiły się pierwsze sugestie, że Antoni Macierewicz może objąć szefostwo Ministerstwa Obrony Narodowej. Rzecz jasna, może to być efekt wewnętrznej rozgrywki w PiS - niekoniecznie reakcja na badania dotyczące Szydło - zwłaszcza że nie wiemy, jakie dokładnie były płynące z nich wnioski rekomendacje.
Już całkowicie publiczne sondaże dowodzą jednak czegoś znacznie bardziej konkretnego. Otóż Polacy zmieniają stopniowo zdanie na temat tego, kto - Ewa Kopacz czy Beata Szydło - byłby lepszą szefową rządu. Według regularnie przeprowadzanych przez Millward Brown dla TVN badań, tuż po ogłoszeniu tej kandydatury przez Jarosława Kaczyńskiego Beata Szydło miała nad Ewą Kopacz przewagę dziewięciu punktów procentowych. Wtedy w roli szefowej rządu chętniej widziałoby wiceprezes PiS 43 proc. Polaków, podczas gdy szefową Platformy tylko 34 proc. Od lipca do września wskazania na Szydło utrzymywały się na niższym już, za to dość stałym, poziomie 36-37 proc. Rosła natomiast liczba wskazań na Kopacz - od 39 do 43 proc. W badaniu już z października widzimy bardziej jednoznaczną zmianę. Zauważalnie spadła liczba głosujących na premier Szydło - do 30 proc. Za to na premier Kopacz głosuje aż 50 proc. badanych. Rzecz jasna, nie jest to dobry wynik dla kandydatki PiS. I jest to potwierdzenie, że coś niedobrego wydarzyło się z jej postrzeganiem właśnie we wrześniu.

Zarazem to rodzaj paradoksu - bo bardzo wyraźne zmiany w ocenach Szydło i Kopacz nie przekładają się niemal zupełnie na stan notowań obu największych partii. Słabnąca Szydło nie ciągnie jak dotąd w dół sondaży Prawa i Sprawiedliwości, natomiast zyskująca przewagę nad konkurentką, Kopacz nie podnosi słupków Platformie. A jednak - i to być może jest wytłumaczenie tego, że pewne wahnięcie sondaży PiS było widoczne tylko w części ubiegłotygodniowych sondaży - Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się na wsparcie czy wręcz częściowe wyręczenie kandydatki przez Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS po raz pierwszy całkowicie jednoznacznie stanął na czele kampanii podczas swego twardego sejmowego wystąpienia na temat imigrantów. Od tego czasu powtarza się to regularnie - ostatnio w sobotę, gdy Kaczyński zajął bardzo jednoznaczne stanowisko w sprawie aresztowanych w Pyrzycach rolników.

Obie partie stosują dość zbliżone strategie kampanijne, jeśli chodzi o obie kandydatki. Zarówno Beata Szydło, jak i Ewa Kopacz stoją w centrum kampanii ogólnopolskiej. Obie stale poruszają się po kraju - kandydatka PiS jeździ zwykle szydłobusem, Ewa Kopacz - albo pociągami w ramach akcji „Kolej na Ewę”, albo też kampanijnymi busami Platformy. Łudząco podobne bywają ich kampanijne konferencje. Nie inaczej było nawet z kluczowymi konwencjami programowymi obu partii 12 września, na których obie kandydatki licytowały się na wyborcze obietnice, w niektórych kwestiach - jak godzinowa płaca minimalna na poziomie 12 zł - mówiąc wręcz jednym głosem. Wydawać by się mogło, że nie nastąpi tu żadna większa zmiana. A jednak Jarosław Kaczyński jednoznacznie wszedł do gry - i to bardzo niedługo po konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości.

W wewnętrznych badaniach zamawianych przez obie największe partie w ciągu kilku ostatnich lat coraz częściej przewijał się temat stosunku wyborców do kandydatur kobiet na najwyższe stanowiska w państwie. Tego typu oczekiwania były przez polskich wyborców formułowane od dawna - to zresztą pomogło i Ewie Kopacz zostać marszałkinią Sejmu, i Beacie Szydło objąć funkcję wiceszefowej PiS. Im dłużej jednak trwało zwarcie Platformy i PiS, tym częściej badani w partyjnych sondażach domagali się kobiet na szczytach władzy. Zarówno Ewa Kopacz jako spadkobierczyni Donalda Tuska, jak i Beata Szydło jako kandydatka PiS na premiera są jednoznacznymi beneficjentkami tego trendu. O ile jednak zza pleców Ewy Kopacz wyłania się co najwyżej charakterystyczny cień jej doradcy Michała Kamińskiego, o tyle nie zanosi się na to, żeby zza pleców Beaty Szydło przestał się wychylać cień jej partyjnego szefa - Jarosława Kaczyńskiego.

To zaś może być poważnym zagrożeniem dla całej dotychczasowej wizerunkowej i kampanijnej strategii Prawa i Sprawiedliwości stosowanej przez partię Jarosława Kaczyńskiego od mniej więcej lutego. A opartej na narracji o „nowym PiS” - który miał porzucić dawną twardą linię na rzecz budowy polskiego odpowiednika amerykańskiej Partii Republikańskiej. O wiele łatwiej byłoby bowiem kampanijnym strategom Prawa i Sprawiedliwości pisać historię partii na nowo, gdyby Jarosław Kaczyński wytrzymał w cieniu aż do końca rozgrywki.

Wideo

Materiał oryginalny: Wybory parlamentarne 2015: PiS boi się, że Beata Szydło ciągnie partię w dół [VIDEO] - Polska Times

Komentarze 39

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
magdalena

Moi kandydaci ze Szczecina ;) Muszynska z pozycji 21 lista nr 1 do sejmu i Kosmal na senatora ;) chetnym oddac glos na kndydata PiS polecam serdecznie!!! ;)

m
meggi

Aj tam bzdury wypisujecie.jak dla mnie o wiele lepszy wizerunek przedstawia Szydlo.Poza tym PO ostatnie 8 lat za wiele nie zrobilo wiec czas wyprobowac inna partie.trzeba jeszcze raz sprawdzic PiS i zobaczymy co sie zmieni przez te kilka lat.

L
Lesław

Lepiej nie kracz, bo jeszcze tu przylezie - w okregu szostym od Kruk do Muszynskiego kompletnie nic sie nie dzieje. A przynajmniej nic konstruktywnego

L
LASHD

Skupmy się lepiej na Lubelskich politykach, zmieńmy to co możemy. np. taki Rzetelski, zapracował na wszystko własnymi rekami, zwyczajny mężczyzna który pracował mógł coś zrobić i zaczął działać.

m
mirek

Ciągnie, zwłaszcza po swoich solidnych zapewnieniach, że PiS nie ma nic wspólnego z aferą taśmową. Ale szczerze powiedzieć to PiS się już powinien przyzwyczaić do kompromitacji i wpadek bo i Kruk ze swoimi występami i Soboń na każdym kroku tylko idee i wspólnie stawianie premier przed trybunałem. Szkoda patrzeć na to co soba reprezentuja przedstawiciele PiS-u w Lubelskim

u
uae

ciągnij druty dalej

h
hani

Widzę że prezes dostał nową rolę, jak mech jest wtykany wszędzie tam gdzie inni pisowcy nie dają rady.

Z
Zenon

no ciekawe czy dojdzie wg do tej debaty. Moim zdaniem Szydlo jest za slaba.
Ja nigdy nie glosowalem na pis, w tych wyborach mam zamiar zrobic tak samo, zaglosuje na PO z racji tego, że w moim mieście w lublinie sie sprawdzili, startują tacy kandydaci jak byly minister skarbu panstwa Karpinski i na niego oddam swoj glos, chociazby za inwestycje ktorych dokonal , w przeciwienstwie do takiej Kruk z pisu, ktora tez startuje a tak naprawde nie wykazala sie niczym.

Z
Zaniepokojona

I nic z tym nie robią !

J
Janka

Już się boją no jeju jeju, widać, że się "nienapremieruje" kobieta :). Jarek rządzi wszystkimi można się wyzbyć złudzeń, że Beata porządzi. Nie rozumiem tylko dlaczego w tak bezczelny sposób potraktowali lubelskich wyborców, wystawiając na listach takie gwiazdy jak Soboń czy Kruk i Masłowska. Liczą, że tam i tak wygrają, no to żeby się nie zdziwili.

S
Szopeczka

I już zaczyna się spychanie pani Beaty Szydło na dalszy plan. Przecież to od dawna było wiadomo, że ona nie będzie premierem, tylko Jaruś. Ja głosuję na PO. Tam od zawsze jest wszystko wiadomo, nikt nie robi takiej szopki z wyborów. Dla mnie na Lubelszczyźnie wygrany jest Karpiński. Wiadomo u niego co, po co na co i dlaczego. Nie będę głowsować na zakłamany PIS!

P
Piotrek

ciekawe czy dojdzie do debaty Kopacz vs Szydlo, juz Pis kombinuje zeby termin przesuwać, pewno Szydlo jest pelna "histerii " :D
Szydlo budzi we mnie dosc duze watpliwosci swoja postawa.

P
Piotrek

ciekawe czy dojdzie do debaty Kopacz vs Szydlo, juz Pis kombinuje zeby termin przesuwać, pewno Szydlo jest pelna "histerii " :D
Szydlo budzi we mnie dosc duze watpliwosci swoja postawa.

M
Młody

Jedyne swiatelko jakie koledzy Maslowskiej umieja zapalic to stosy pod swoimi przeciwnikami. I nie wazne czy to mniejszosc rasowa, seksualna, czy o zgrozo, intelektualna. Wazne zeby sie jarało na chwałę Jarka.

O
Optymistka

A powinna zapalić cała latarnia morska - sieje nienawiść tak jak inni z PIS - tylko bardziejskutecznie to na "twarzy" widać. Interwencja Prezesa jest spóźniona i też "ciągnie w dół"

Dodaj ogłoszenie