Wybory 2015: Polityczny powrót do przeszłości. Nowy Sejm jak w 1991 r.?

Agaton Koziński
Leszek Miller
Leszek Miller Fot. Karolina Misztal
Jeśli wszystkie zarejestrowane ogólnopolskie komitety wyborcze wejdą do Sejmu (a rysuje się taka możliwość), to znajdzie się w nim aż 14 partii - wliczając te, które tworzą lewicową i prawicową koalicję. Jak żyć w takim tłumie?

21 października 2015 r. - to właśnie tego dnia bohater filmu „Powrotu do przyszłości” pojawił się w przyszłości, przenosząc się do niej z lat 80. Wszystko wskazuje na to, że 25 października 2015 r. Polska przeżyje podróż w drugą stronę, nastąpi powrót do przeszłości. Według sondażu, który publikujemy w tym numerze, w nowym Sejmie znajdzie się sześć ugrupowań, z czego dwa całkowicie nowe, jedno gruntownie przebudowane, a trzy poddane zabiegowi faceliftingu. Do tego mamy jeszcze jedną mocno przemodelowaną partię, która jest blisko progu wyborczego, oraz kolejną, całkowicie nową, która w ostatnim tygodniu zaczęła bardzo mocno piąć się w górę.

To sytuacja nietypowa, gdyż ostatnie kadencje Sejmu przyzwyczaiły nas do sporej przewidywalności na scenie politycznej. Od chwili, gdy w 2001 r. wprowadzono nowe zasady finansowania partii politycznych, nowe ugrupowania właściwie się na niej nie pojawiały - wyjątek stanowił Ruch Palikota, który zdobył 10 proc. głosów w 2011 r.

Tym razem jest inaczej. Choć zasady finansowania się nie zmieniły, to polska scena polityczna została rozhermetyzowana, znalazło się dla niej miejsce dla nowych bytów politycznych. Jeśli wyniki wyborów potwierdzą dane dostarczane przez sondaże, w nowym Sejmie będzie zasiadać tyle ugrupowań, że najbardziej poszukiwanymi ekspertami politycznymi staną się osoby pamiętające parlament lat 90., ówczesny gąszcz partii dużych i małych, różnych kanap, przybudówek, spółdzielni, koterii, w których geografii i powiązaniach potrafili się odnaleźć tylko najbardziej zatwardziali obserwatorzy życia chrząszczy.

Dlatego już teraz publikujemy poniższy materiał - krótką ściągę ułatwiającą nawigację po nowej mapie relacji politycznych. Pomijamy w nim PO i PiS. Te partie zmieniły się najmniej, poza tym przeczytają państwo o nich w naszej gazecie oddzielne teksty. A co z pozostałymi?

Kukiz’15, czyli KPN
Twór, który stworzył Paweł Kukiz, zdecydowanie najtrudniej porównać do jakiegokolwiek bytu wcześniej istniejącego w polskiej polityce. Przede wszystkim ze względów ideowo-programowych. Jako że ugrupowanie rockmana programu nie ma, a pod żadną ideologią się nie podpisuje, to też trudno z kimkolwiek zestawić. Ale nie znaczy to, że jest to niemożliwe. Brak tożsamości ideowej rozumie Jan Łopuszański, były działacz ZChN, jeden z najbardziej wyrazistych polityków końca XX w. - W latach 90. dopiero tworzył się nowy porządek, łatwo więc było prezentować nowe rozwiązania. Dziś świat jest jasno zdefiniowany, trudniej przedstawić własne pomysły. Ale jednocześnie ludzie tracą poczucie kierunków. Pod tym względem Kukiz wpisuje się we współczesność. Wygląda na to, że on świadomie nie doprecyzowuje swojego programu, chce skupić wokół siebie ludzi o różnych pomysłach. Próbuje łączyć pierwiastki niepołączalne, później będzie patrzył, które odpadną - argumentuje Łopuszański.

O ile programowo Kukiz jest absolutną świeżynką, to już da się znaleźć analogie, porównując styl jego działania. - On jest jak KPN z 1991 r. - uważa Jacek Kurski, związany w latach 90. z kilkoma prawicowymi ugrupowaniami. - Wtedy partia Leszka Moczulskiego też ostro walczyła z tworzącym się wówczas układem partyjnym, także z Porozumieniem Centrum. Wyskoczyła zza węgła i wypłynęła na fali sprzeciwu wobec rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego. I mocno zapunktowała w 1991 r., biorąc 46 mandatów. Głosowanie na nich stało się wtedy wręcz modne, także wśród osób inteligentnych. Ale nie trwało to długo. Zainteresowanie nimi trwało dosłownie kilka tygodni i szybko zgasło - konkluduje Kurski.
Czy ten kurs powieli Kukiz? - Dziś jego ruch to chaos, nie umiem przewidzieć, czy cokolwiek trwałego się z niego narodzi - twierdzi Łopuszański, który jednak widzi więcej zagrożeń niż szans. Podobnie jak Kurski. - KPN zdołał jeszcze wejść do Sejmu w wyborach 1993 r., ale zaraz potem znikł. Kukiz jest mocniej od niego zaangażowany, chce dobrze, ale nie ma kwalifikacji politycznych. Choć jak się szybko nauczy prowadzić polityczną grę, ma szansę nie powielić losu KPN - akcentuje Kurski.

Zjednoczona Lewica, czyli SLD (rocznik 1991)
Akurat po lewej stronie sceny politycznej akcje łączenia się istniejących tam bytów to stały element gry, zatem fakt, że przed tymi wyborami powstała koalicja Zjednoczona Lewica, zaskoczyć nie mógł. Już bardziej zaskakujące było to, że nie stało się tak przed ubiegłorocznymi wyborami do europarlamentu. Choć do akcji spinania podzielonej lewicy zaangażował się nawet Aleksander Kwaśniewski, wtedy zabrakło dobrej woli innym. Dopiero łomot, który zebrali w wyborach prezydenckich, sprawił, że ugrupowania zgromadziły się pod jednym szyldem. - Podobnie jak SLD w 1991 r. Wtedy też byliśmy koalicją, a na początku każdy jej członek mocno podkreślał własną odrębność - tłumaczy Danuta Waniek, liderka Demokratycznej Unii Kobiet współtworzącej tę koalicję, późniejsza szefowa kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego.

Według niej trudne początki SLD stały się fundamentem jej sukcesów. Udało się wtedy wypracować system, który Waniek określa jako „pluralizm w jedności” - czyli sytuację, w której silne osobowości stojące na czele własnych formacji zjednoczyły się pod jednym szyldem i wzajemnie się nakręcając, wciągając w to swoich zwolenników, zdołały sięgnąć po władzę. Teraz, jak twierdzi, jest podobnie. Czy więc Zjednoczona Lewica zdoła już po następnych wyborach stać się siłą dominującą w Sejmie?

Tak łatwo nie pójdzie. - Oni muszą okrzepnąć. Nam w 1991 r. było jednak łatwiej, bowiem byliśmy w Sejmie. Poza tym SLD wtedy miał więcej wyrazistych liderów z doświadczeniem politycznym. Teraz takich nie widać. Dlatego marsz po władzę może trwać dłużej - uważa Waniek. Nawet Leszka Millera nie uważa za silny atut ZL. - W 1991 r. był on politykiem wchodzącym. Dziś jest schodzącym - zauważa.

Była szefowa kancelarii widzi jednak inną możliwość dla ZL, którą SLD w latach 90. długo miała zamkniętą, czyli wejście w koalicję umożliwiającą jej współtworzenie rządu. - Choć to możliwe raczej z PO niż z Nowoczesną. Oddzielna sprawa, że nie wiadomo, co się z Platformą stanie po wyborach - podkreśla Waniek.

Nowoczesna, czyli KLD
Skoro Danuta Waniek wywołała Nowoczesną do tablicy, to poświęćmy jej chwilę uwagi. W dyskusjach nad przyszłością partii Ryszarda Petru powstały dwie szkoły. Według zwolenników pierwszej Nowoczesna to nowsza, bardziej aktualna, lepiej dostosowana do współczesności wersja Platformy Obywatelskiej. Taka mała, raczkująca PO. Z kolei absolwenci szkoły drugiej twierdzą, że jest ona XXI-wiecznym sequelem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Której wersji się trzymać? Nie znając wyniku wyborczego, trudno prognozować. Warto więc odwołać się do źródeł historycznych. Za takie na pewno można uznać Pawła Piskorskiego, który był ważnym działaczem i KLD, i PO.

- Nowoczesna? Jednak bardziej KLD niż Platforma - twierdzi obecny przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego. - Próbując porównać ją z PO, trzeba by przyjrzeć się sytuacji na samym początku, w 2001 r. Wtedy Platforma w wyborach zgarnęła kilkanaście procent i szybko zapełniła polityczną lukę po gasnącej Unii Wolności - podkreśla Piskorski. I dodaje, że dziś Nowoczesna nie jest w stanie tak płynnie wskoczyć na miejsce Platformy. Z dwóch powodów. Po pierwszej, profil tej partii to uniemożliwia, a po drugie - PO to cały czas zbyt silna formacja, by na to pozwolić.
Stąd właśnie porównania z KLD. - Ale z Kongresem z 1993 r., czyli ugrupowaniem, które miało swój wyraźny profil, a jednocześnie tkwiło na granicy progu wyborczego. Dokładnie tak samo jak dziś Nowoczesna - uważa Piskorski. Warto przypomnieć, że w wyborach w 1993 r. KLD progu wyborczego nie przekroczył, poniżej zepchnęła go Unia Demokratyczna, w kampanii szermująca hasłem „Duży może więcej”. Wprawdzie dziś Platforma po podobne argumenty nie sięga (co swoją drogą mocno dziwi), ale też Nowoczesna nie jest tak silną partią jak KLD 22 lata temu. - Wtedy na jej czele stały silne osobowości: Bielecki, Tusk, Lewandowski. Natomiast Nowoczesna ma dziś tylko Petru. To poważne ograniczenie - twierdzi szef SD. I uważa, że losy jego partii (bez względu na to, czy przekroczy ona w niedzielę próg wyborczy, czy nie) potoczą się w podobny sposób co Kongresu. - Samodzielnie nie odegrają żadnej roli. Ale w przyszłości staną się istotną częścią ważnej partii. Tak jak KLD był motorem napędzającym Platformę - podkreśla Piskorski.

PSL, czyli PSL (rocznik 2011)
Ludowcy nie pasują do tego zestawienia, bo to jedyna partia, u której właściwie cały czas jest tak samo. Ciągle zajmuje się tym samym, pilnuje, by zanadto się nie wychylać, napięć nie generować - choć jednocześnie założone cele osiągać. Wynik wyborczy, który ona osiąga, też zwykle jest zbliżony do tego z wcześniejszych wyborów.

Mimo wszystko widać dwa argumenty za tym, by ludowcom cztery akapity poświęcić. Jeden to wymiana prezesa po ostatnich wyborach. Operację wykonano w aksamitnych rękawiczkach, bez specjalnego huśtania partią w oczach wyborców, ale jednak był to poważny facelifting. Drugi to duża niepewność związana z wynikiem wyborów. Niby PSL zawsze krąży wokół progu wyborczego, by później go lekko przeskoczyć, ale w tym roku nie wiadomo, jak bardzo tę partię obciąża osiem lat koalicji rządzącej i na ile spadające notowania Platformy powiązane są z nią. - Gdybym miał szukać porównań z przeszłością, to obecny PSL najbardziej podobny jest do tego z wyborów w 2011 r. - twierdzi Michał Strąk, wieloletni działacz ludowców, szef URM w latach 1993-1995.

Dlaczego za najtrafniejsze uważa porównanie z wyborami sprzed czterech lat? - Zwykle wchodzenie PSL w koalicję kończyło się awanturą z partnerem i naszym wyjściem z niej przed końcem kadencji. Tak było choćby w 1997 czy w 2005 r. Natomiast cztery lata temu sporów udało się uniknąć. Koalicja pracowała do końca, a PSL w wyborach osiągnęło niezły wynik. Teraz powinno być podobnie - uważa Strąk.

Według niego gwarancji sukcesu w niedzielnych wyborach nie ma. - Moi młodsi koledzy prowadzą niewłaściwą kampanię. Przede wszystkim za mało akcentują znaczenie sektora rolniczego. To jedna z nielicznych dziedzin gospodarki, w której wytwarzamy autorskie produkty, a nie jesteśmy po prostu montownią. Nikt tego w tej kampanii nie akcentuje - uważa Strąk. I wytyka jeszcze jedną słabość kampanijną. - PSL w oczach Polaków jest najlepszym partnerem koalicyjnym, i dla PO, i dla PiS. Szkoda, że ten wątek gdzieś umyka - podkreśla.

KORWiN, czyli Unia Polityki Realnej
Janusz Korwin-Mikke to polityczna wańka-wstańka. Na początku lat 90. miał polityczne pięć minut, później przez lat ponad 20 żył w stworzonej przez siebie wąskiej niszy, by nagle w 2014 r. poszerzyć ją na tyle, by wprowadzić do europarlamentu cztery osoby. W tych wyborach nie ma gwarancji, że powtórzy ten wynik, ale nie można tego wykluczyć - tym bardziej że KORWiN prowadzi wyrazistą kampanię przed tymi wyborami, skutecznie wykorzystując słabość Kukiza, a w naszym sondażu ma 4,5 proc. (czyli brakuje mu raptem 0,5 proc. do wejścia do Sejmu).
Do czego to ugrupowanie można porównać? Biorąc pod uwagę niemożliwą do podrobienia specyfikę lidera, tylko do jego poprzedniego sejmowego wcielenia, czyli Unii Polityki Realnej z 1991 r. Choć automatyzm tu nie działa, znaku równości między KORWiN i UPR postawić się nie da. - Korwin to najbardziej konsekwentny polityk w Polsce, ale też ewoluuje. Na początku lat 90. był bardziej konserwatywny, to była fascynacja tezami Michaela Novaka, który w swych pracach łączył wolny rynek z katolicyzmem. Teraz Korwin, goniąc gimbazę, mocno skręcił w kierunku darwinizmu, bo inaczej jego wypowiedzi w stylu piętnowania niepełnosprawnych dzieci w szkołach podsumować się nie da - uważa Rafał Ziemkiewicz, rzecznik prasowy UPR w latach 90.

W 1991 r. UPR zdobył trochę ponad 2 proc. głosów, ale ponieważ wtedy nie było progu wyborczego, to udało mu się wprowadzić do Sejmu trzech posłów. W kolejnych wyborach partia zdobyła poparcie o jeden punkt procentowy wyższe, ale do Sejmu już (z powodu właśnie wprowadzonego progu) wejść nie zdołała. - W pewnym momencie w sondażach zaczęliśmy przekraczać 5 proc., ale wtedy Korwin palnął, że Polacy to poganie, bo czczą Matkę Boską, a nie Boga, i w ten sposób nas zaorał - wspomina Ziemkiewicz.

Korwin-Mikke uniknie tych błędów teraz? - On zawsze chciał dzielić scenę polityczną na dwie części, po jednej miał stać on, po drugiej reszta - uważa Ziemkiewicz. - Ale Polacy nigdy tego tak nie widzieli. Dla nich Korwin zawsze był politykiem prawicowym, ale zbyt mało religijnym jak na prawicę. To właśnie wpychało go w niszę, z której wyjść nie umiał. I nie wygląda, by teraz nagle miało się to zmienić - podkreśla publicysta.

Partia Razem, czyli Zieloni
Ta mocno lewicująca, przeżywająca niebezpieczną fascynację pracami Karola Marksa partia w sondażach znajduje się nie w okolicach progu wyborczego, tylko w okolicach autobusu z napisem „Koniec wyścigu” (w naszym sondażu ma 2 proc. poparcia). Ale po wtorkowej debacie, w ostatnim tygodniu kampanii jej popularność zaczęła iść w górę. Wygląda na to, że wcześniej nikt nie doceniał tęsknoty Polaków za zwrotami, które ostatnio słyszeli w „Dzienniku Telewizyjnym” w latach 80., więc taki zalew ciepłych słów na jego temat może mieć pozytywny wpływ na jego notowania. A ponieważ wszystko dzieje się w ostatnim tygodniu kampanii, to pewnie ta partia zdobędzie wynik wyborczy wyższy od sondażowego - bo ośrodki badania opinii zwyczajnie nie zdążą tego wzrostu wychwycić.

Czy będzie to skok dający Razem miejsce w Sejmie? - Nie sądzę - uważa Ryszard Bugaj, weteran lewicy niepostkomunistycznej. - Kiedyś swoje pięć minut mieli Zieloni. Ich środowisko świetnie wystartowało, ale teraz właściwie go nie widać. Tak samo nic nie zostało z PPS, który też przeżywał swoje pięć minut chwały - wspomina ekonomista.

On sam stał na czele Unii Pracy w 1997 r. i walczył w wyborach, ale jego partia zdobyła wtedy 4,74 proc. głosów i do Sejmu nie weszła. I choć całe środowisko szybko się rozsypało, to wyszło z niego sporo osób, które później odegrały istotną polityczną rolę, m.in. Marek Pol, Izabela Jaruga-Nowacka, Wanda Nowicka, Tomasz Nałęcz. - Spodziewam się, że Razem do Sejmu nie wejdzie, choć pewnie o nich jeszcze nieraz usłyszymy, tylko pewnie w innej konstelacji - prognozuje Bugaj. Podobnie jak o Zielonych, którzy dziś są jedną z części Zjednoczonej Lewicy.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Materiał oryginalny: Wybory 2015: Polityczny powrót do przeszłości. Nowy Sejm jak w 1991 r.? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jacek

Na widok tej mordy, robi mi się niedobrze:)

R
Rysiek z Arkansas

Slyszalem ze wkrutce maja sie odbyc wybory w Polsce. Oh ile to juz bylo tych wyborow, jakos ludzie nie potrafia wybrac tych ktuzy powinni byc wybrani. Ciagle wybieraja tych niewlasciwych, jak to jest? Ale tu unas tez nie jest lepiej z tymi wyborami, ciagle te same rodziny itd. Ja tak sobie mysle ze jak Donalda Trunpa wybiora to ludzie beda za nim jedynie dlatego ze juz maja dosyc tych poprzednich. Innymi slowy jest tak zle ze pewnie gozej byc nie moze. Ja mam prawie 70 lat i jakos nie widzialem ani w Polsce ani tu aby ci wybrani cos zmienili na lepsze. Pewnie juz nie dozyje aby to zobaczyc. Polacy chociaz raz wybiezcie kogos pozadnego. A nie pasozytow. 

G
Gość

Obojetnie co sądzą ludzie i to różnie ja ceniłem względny spokój spoleczny i spokój zewnętrzny .Pommo niskiej emerytury zyłem w miare godnie a cenie spokój nie klutnie.
Ktoś się śmieje z pojęcia ciepleł wody w kranie przez 8 lat a teraz jestem w 100% bedzie bardzo zimny prysznic lodowaty jaki polacy sobie zafundują po 25 pażdziernika.
Jak w tytule korzystajcie z tych ostnich godzin bo to nie wróci a jak będzie wspomnij sobie 2005-2007.Tymrazem o wiele gorzej .Wiem co pisze ktoś mi tu zaraz minusiki wsztawi ale wiem ze b duza liczba polakow tak mysli.
Idz na wybory glosuj z glową a nie nogami pozniej nie krzycz ze ci zle !!!

J
Jola

geniusze ogłupiania narodu, małpa z brzytwą w ręku, mistrzowie dymania, po wyborach wyjeżdżam do UK, życzę dużo szczęścia z Pawłowicz, Jarkiem Zbawicielem i Antkiem

P
POzdro

teraz pewnie jest tak sami , więc pis zdobędzie więcej głosów niż przewidają sondażownie a PO mniej

J
Janwart

bk

G
Gość

Rzeczywiste „osiągnięcia” PO, i zarazem jej „Holding Spółdzielni PO”, są następujące:

I. Dług zagraniczny, dane za portalem NBP:
1.na 2007 rok dług wynosił: 568,828 mld zł (568 miliardy 828 miliony)
2.na 2015 rok II-kwartał dług wynosił: 1 285,805 mld zł (1 bilion 285 miliardy 805 miliony
3.kwotowy wzrost długu: (1 285,805 - 568, 828) = 716 977 mld zł
4.procentowy wzrost długu (716 977 : 568, 828 x 100) = 126,05%

II. Afery i „osiągnięcia” poszczególnych partyj, PO i PiS:
1.po roku 2007 - po stronie PiS - jedna afera tzw. dorszowa - kwota szkody: 6,75 PLN (6 PLN, 75/100 PLN)
2.po roku 2007 - po stronie PO - liczne afery i „osiągnięcia” - są następujące:

1) Afera taśmowa
2) Afera hazardowa
3) Afera wyciągowa
4) Afera stadionowa
5) Afera autostradowa
6) Afera stoczniowa
7) Afera AmberGold
8) Afera Elewaru
9) Afera z informatyzacją MSW
10) Afera z budową gazoportu w Świnoujściu, dostawami gazu z Kataru
11) Afera z budową elektrowni atomowej
12) Afera z opóźnieniem publikacji przez Rządowe Centrum Legislacji ustawy o rajach podatkowych
13) Grabież Polakom połowy oszczędności emerytalnych OFE
14) Wydłużenie obowiązku pracy
15) Rozrost biurokracji (100 tys etatów)
16) Drastyczny wzrost zadłużenia kraju
17) Podniesienie VAT-u, na wszystko
18) Podwyższenie o 1/3 składki rentowej (ZUS)
19) Zamrożenie na 8 lat kwoty wolnej od podatku, kwot uzyskania przychodu
20) Podniesienie akcyzy na paliwo
21) Likwidacja ulg podatkowych
22) Zmniejszenie o 1/3 zasiłku pogrzebowego
23) Wprowadzenie nowego podatku paliwowego
24) Nałożenie na Lasy Państwowe haraczu w postaci podatku od przychodu
25) Prace nad wprowadzeniem podatku smartfonowego i tabletowego
26) Prace nad wprowadzeniem podatku audiowizualnego
27) Przyjęcie zabójczego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego UE
28) Zgoda na wprowadzenie do Polski GMO
29) Przyjęcie ustawy o ograniczeniu dostępu obywateli do informacji publicznej
30) Przyjęcie ustawy o ograniczeniu wolności zgromadzeń
31) Przyjęcie ustawy o "bratniej pomocy" (tzw. ustawa 1066)
32) Spuszczenie w sejmowym WC kilku milionów podpisów, referendalno-ustawodawczych
33) Utajnienie raportu o nieprawidłowościach w ZUS, w latach 2008 - 2013
34) Próba nocnej zmiany Konstytucji RP, która umożliwiłaby sprzedaż Lasów Państwowych
35) Doprowadzenie do tragicznego stanu publicznej służby zdrowia..
36) Podpisanie z Rosją niekorzystnej umowy gazowej (najdroższy gaz w Europie)
37) Blisko 3-letni paraliż legislacyjny w sprawie wydobywania gazu łupkowego
38) Drenaż Funduszu Rezerwy Demograficznej
39) Wyprzedaż majątku narodowego za ponad 65 mld zł
40) Ograniczenie potencjału militarnego
41) Brak przemyślanej i suwerennej polityki zagranicznej
42) Wszechobecny nepotyzm i kolesiostwo (tys stanowisk z publicznej kasy dla PO kolesi)
43) Blisko 3,6 milionowa emigracja zarobkowa młodych ludzi
44) Wyciszanie afery taśmowej z udziałem prominentnych działaczy PO
45) ... Uwaga, listę sporządził inny forumowicz

III. Wnioski: Jest prawdą, że między 2007 a 2015 rokiem: „PO zmieniła Polskę, lady Kopacz PO”

The comment:. Nie interpretując, promocyjnego artykułu ad. „The Miller & Adoration of the leftist club”, należy zakreślić
i następujące: Jest ładnie ze strony mister Millera, że tym razem pominął analizę PiS i PO! Walorów PiS ma aż tyle, że
ich nie trzeba promować. Odwrotnie jest z PO. I dlatego materiał, brakujący i ważki, jest wskazany powyżej. Mr Miller
ma rację w tym, że PO & PSL swoje możliwości już wykorzystał. Ich niekompetentność nie jest w nowym Sejmie już
wskazaną. PO nie powinna mieć więcej, jak 15% poparcia, i nie więcej jak 100 mandatów. Z kolei pozostałe gwiazdy
- egzotyczne partyjki i z nimi wraz PSL - powinne poziom mandatów dostać zerowy. I oczywiście, życzę PiS-wi pełne
260 mandatów! Pozostałe 200 niech sobie wydzierają, jak na nie zasługują. Taki układ pozwoli na to, że zacznie się
sejmowanie, a nie chaos i szpanerstwo indywidualistów! I to wszystko w tej kampanii, a

i
internautka 50+

dobry, mam nadzieję że ci którzy chcieli dobić watahę polegną.
Nic dobrego dla kraju nie zrobili oprócz szczucia na PIS
PIS nawet jak milczał był perfidny bo śmiał istnieć na polskiej scenie
Walka z PIS była sednem rządów PO!, zaniechali nawet kontynuacji projektów przygotowanych przez PIS. Nawet miejsce stadionu wybrane przez PIS nie podobało się HGW

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Wybory 2015: Polityczny powrót do przeszłości. Nowy Sejm jak w 1991 r.?

d
dobry

Wszystko będzie lepsze niż samodzielne rządy PIS, a PO ma jeszcze szansę, pamiętamy jakie były sondaże przed wyborami prezydenckimi.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3