Wspólnota mieszkaniowa walczy z zarządem

Marek Rudnicki
Doszło do tego że zbierano podpisy pod uchwałą, a później okazało się, że mogły zostać sfałszowane - mówi Teresa Żarnowska pokazując oświadczenie jednego z lokatorów, Mariana Ś., że jego podpis został na uchwale podrobiony.
Doszło do tego że zbierano podpisy pod uchwałą, a później okazało się, że mogły zostać sfałszowane - mówi Teresa Żarnowska pokazując oświadczenie jednego z lokatorów, Mariana Ś., że jego podpis został na uchwale podrobiony. Andrzej Szkocki
Przykład wspólnoty przy ul. Jacka Malczewskiego 19-19d pokazuje, że ilu jest ludzi, tyle pomysłów na rozwiązywanie problemów. Przez parę lat wspólnotą rządziły dwa skłócone ze sobą zarządy, a bywało, że działano bez stosownych uchwał.

Gdy utworzono wspólnotę i wybrano pierwszy zarząd wydawało się, że zacznie się praca u podstaw. Już po trzech miesiącach grupa osób doprowadziła do kolejnego zebrania, którego celem miało być odwołanie członków zarządu.

Na pierwszym zebraniu nie udało się. Na kolejnym odwołano zarząd, ale po czasie i to stało się wątpliwe.

- Zadzwonił do nas prezes firmy administrującej i stwierdził, że zaszła pomyłka i rządzić ma ten pierwszy zarząd - opowiada Teresa Żarnowska. - Nie zgodziliśmy się, bo co do nas ma ten, kogo się wynajmuje? W praktyce mieliśmy paranoiczny układ, w którym rządziły dwa zarządy.

Ten drugi, buntowniczy i nie uznawany przez administratora, zaczął zarzucać mu malwersację.

- Udowodniliśmy m.in. takie smaczki, jak wkręcenie w budynku w dniu wolnym od pracy, 1 maja, aż 25 żarówek.

Zbuntowany zarząd wniósł sprawę do sądu o zmianę firmy administrującej. Udało się. Wynajęto nową.

- Bardzo szybko okazało się, że znowu wraca stare - mówi pani Teresa. - Nowy administrator stwierdził, że uznaje jeden zarząd, bo z nim podpisał umowę.

Problem w tym, że wspólnota nie podjęła w tej mierze uchwały.
Nowy administrator szybko przekonał się, że nie będzie mu łatwo. Na zlecenie "zbuntowanego" zarządu wspólnoty wykonano prace dekarskie. Drugi zarząd jakiś czas po tym zlecił ponowny remont dachu.

- Wynajęli nową firmę, choć stary wykonawca gwarantował nam 15 lat gwarancji - mówi pani Żarnowska. - Pracownik, który demontował blachę powiedział wręcz, że jest ona w bardzo dobrym stanie, ale za pieniądze rozbierze nawet dobry dach.

Sprawa trafiła do prokuratury, która umorzyła sprawę i odesłała wnioskodawców do sądu cywilnego. Obecnie toczy się kolejna sprawa przed sądem rejonowym Wydziałem III Cywilnym w Szczecinie. Część członków (Teresa Żarnowska, Tadeusz Łukasiewicz, Jan Kowalski i Zofia Janiszewska) złożyli wniosek o ustanowienie zarządcy przymusowego oraz o uchylenie wszystkich uchwał podjętych na ostatnim zebraniu wspólnoty 27 marca 2008 r.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie