Wróciła od lekarza i zmarła

Agnieszka Tarczykowska, 13 marca 2006 r.Zaktualizowano 
Doktor z goleniowskiego pogotowia przepisał 37-letniej pacjentce leki na przeziębienie. Kobieta trzy godziny później zmarła.

Pani Iwona z Goleniowa od rana w piątek czuła się źle. Myślała, że to przemęczenie, ale z godziny na godzinę jej samopoczucie było coraz gorsze. Około godziny 18 w piątek wspólnie ze szwagierką zdecydowała się pójść na pogotowie.

- Skarżyła się, że bardzo pali ją w przełyku i w mostku oraz, że odczuwa ogromny ból w łopatkach - opowiada Danuta Pietrzyk, szwagierka pani Iwony. - Poszłam z nią. Szłyśmy powoli, bo Iwonka czuła się coraz słabiej. Nie wiedziałam co jej dolega. W pewnym momencie spuchła jej część twarzy, pojawił się ból. Dyżurujący doktor wysłuchał nas, zmierzył Iwonie ciśnienie, nie powiedział nam jaki jest wynik, a potem stwierdził, że to jakaś infekcja i zapisał leki - antybiotyk o nazwie Novamox, tabletki uspokajające Hydroxyzinum i przeciwbólowe Ketonal.

Pani Iwona z trudem wróciła do domu. Bliskim zdradziła, że czuje się coraz gorzej. W domu położyła się. - Potem wstała i zażyła po jednej tabletce, jak zalecił lekarz. Zaraz potem chwyciła się za serce i zaczęła łapczywie chwytać powietrze. Wstała i ledwo doszła do toalety. Tam straciła przytomność i upadła - przedstawia sytuację Zdzisław Rzeźniczak, mąż pani Iwony.
Rodzina wezwała pogotowie. Do nieprzytomnej przyjechał ten sam lekarz. Mimo reanimacji i przewiezienia kobiety do szpitala, pani Iwona kilka minut później zmarła.

Pani Iwona od lat wychowywała czwórkę dzieci. 9-letnie bliźniaki - Magda i Łukasz wymagały szczególnej opieki. Są niewidome od urodzenia. Matka odwoziła i przywoziła je codziennie ze szkoły.

Rodzina i sąsiedzi pani Iwony od momentu, kiedy kobieta poczuła się źle, opiekowali się nią. Na nic przewlekle nie chorowała, więc jej złe samopoczucie wzbudzało niepokój. Cały czas, od powrotu pani Iwony z pogotowia, bliscy byli przy niej. Nie tylko mąż, ale także znajomi mają sporo do zarzucenia lekarzowi i ekipie karetki.

- Jak można było nie wykonać na pogotowiu badania EKG kobiecie, która ma książkowe objawy zawału? - pyta Danuta Pietrzyk. - Czas grał tutaj największą rolę.
Najbliżsi zmarłej kobiety nie mogą wytłumaczyć sobie także dziwnego zachowania sanitariusza karetki pogotowia.

- Kilka minut po tym, jak Iwonę przewieziono do szpitala, zadzwonił lekarz z informacją, że nie żyje. Byłam wtedy w ich mieszkaniu - wspomina Barbara Bartczak, sąsiadka z mieszkania obok. - Wszyscy byliśmy w szoku, ale teraz na chłodno zdziwieni jesteśmy zachowaniem sanitariusza. Po telefonie informującym o śmierci Iwony, przyjechała karetka, ta sama, co wcześniej, ale bez lekarza. Sanitariusz wszedł do mieszkania, tłumacząc, że zapomniał narzędzi, ale przy okazji kazał nam spalić wszystko, co pozostało po akcji reanimacyjnej. To były ampułki po lekarstwach, strzykawki, igły i jeszcze jakieś inne przedmioty. Odruchowo wrzuciliśmy to do pieca, ale ten sanitariusz jeszcze raz wrócił z dworu i jeszcze raz chciał się upewnić, że wszystko zostało spalone.

W akcie zgonu lekarz wpisał jako nieznaną wyjściową przyczynę zgonu, a za bezpośrednią uznał zatrzymanie krążenia. W sobotę mąż pani Iwony zgłosił fakt na policji. Sprawą zainteresowała się prokuratura.

Wczoraj cały dzień próbowaliśmy się skontaktować z lekarzem pogotowia, który zajmował się zmarłą oraz z kierownikiem goleniowskiej stacji. Potem także z rzecznikiem lub lekarzem odpowiedzialnym za kontakt z mediami. Niestety żadnego z lekarzy, który chciałby z nami porozmawiać nie zastaliśmy.

- Kierownik biura wezwań przekazał mi, że dopiero w poniedziałek można się kontaktować z dyrektorem pogotowia i to on zezwoli na rozmowę z kierownikiem stacji w Goleniowie - powiedział nam wczoraj Jarosław Zienkiewicz, dyspozytor pogotowia w Szczecinie.

Postępowanie w sprawie prowadzi goleniowska policja pod nadzorem prokuratury.
- Zwłoki kobiety zabezpieczyliśmy do badań sekcyjnych. Także leki przepisane przez lekarza zostały zabezpieczone jako dowód w sprawie - wyjaśnia nadkomisarz Wiesław Ziemba, oficer prasowy goleniowskiej policji.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3