Wolą żyć na wsi

bs, 17 listopada 2004 r.
Szukali spokoju. Osiem lat temu zdecydowali się na przeprowadzkę do jednej z podszczecińskich wsi. Z powodu kredytów zaciągniętych na remont domu, z trudem dopinają domowy budżet, ale dziś podjęliby tę samą decyzję.

Najdroższy - dojazd do pracy

Mają do dyspozycji 4000 złotych miesięcznie. Krzysztof przynosi do domu z tej kwoty najwięcej, bo pracuje w dziale promocji jednej z firm w Szczecinie. Anna w administracji samorządowej w najbliższym mieście powiatowym, w którym do szkoły uczęszczają też ich dzieci. Nieustanne podróże do pracy, do szkoły i na zajęcia pozalekcyjne to główne źródło ich "wiejskich" wydatków.

- Żona "wylewa" do baku 300, a ja 500 złotych miesięcznie, do tego oczywiście w pewnej perspektywie trzeba także doliczyć koszt intensywnej eksploatacji naszych aut - tłumaczy Krzysztof.

Za to "czynsz" banalny

W gminnej kasie zostawiają nieco ponad 200 złotych. Co ważne - w ciągu roku, a nie miesięcznie!

- Podatek od nieruchomości i rolny są symboliczne - przyznaje pan domu. - To duży atut życia na wsi, gdzie pojęcie czynszu nie istnieje.

O ile jednak w przypadku mieszkańca przeciętnego osiedla w dużym mieście, wydatków związanych z mieszkaniem pilnuje zwykle administrator (np. spółdzielnia mieszkaniowa), o tyle na wsi każdym problemem zająć się trzeba osobno. Nasi bohaterowie płacą więc miesięcznie 60 złotych za wywóz szamba i średnio 50 złotych za wodę. Podgrzać ją muszą już sami.

- Nie korzystamy z gazu. Mam elektryczną kuchnię, podgrzewamy też prądem wodę do kąpieli i do prac domowych - wylicza Anna. - Pralka pracuje dwa razy dziennie. Nie oszczędzamy na czystości, co oznacza miesięczne rachunki za prąd w wysokości 200 złotych.
Nasza para oświetla w tej cenie również 110 metrów kwadratowych domu i podwórze.

Muszą się ogrzać

Od początku zdawali sobie sprawę z tego, że głównym kosztem, z którym przyjdzie im się zmierzyć, będzie ogrzewanie.

- Zdecydowałem się na duży profesjonalny kominek z płaszczem wodnym, podłączony do centralnego ogrzewania - mówi Krzysztof. - Palę drewnem. Dom jest ocieplony, mamy nowe okna, straty ciepła są więc minimalne. Zużywamy rocznie 20 metrów sześciennych drzewa liściastego. Za najdroższe - bukowe, płaciłem w tym roku 70 złotych za metr, z transportem, cięciem i łupaniem - 100 złotych.

Koszt ogrzania domu to więc 2000 złotych rocznie. Kominek podgrzewa też zimą kocioł z ciepłą wodą, co obniża w sezonie rachunki za prąd. O mniej więcej 30-50 złotych.

Na minus

* dojazdy 800 złotych
* podatki 18 złotych
* woda 50 złotych
* nieczystości 60 złotych
* prąd 200 złotych
* ogrzewanie 170 złotych
* tel. stacjonarny 130 złotych
* tel. komórkowe 200 złotych
* telewizja sat. 95 złotych
* utrzymanie psa 120 złotych

Miesięcznie 1843 złote

Na plus

Krzysztof: - Koszt życia na wsi nie jest taki wysoki, jeśli mamy stosunkowo niedaleko do miasta, w którym pracujemy. Nie daję nikomu zarobić, nie utrzymuję żadnych urzędników. Płacę za konkretne usługi i surowce. Za to jestem na swoim, zostawię dzieciom dopieszczony - mam nadzieję - dom na wsi. Nie sądzę, żeby to była zła inwestycja.

Anna: - Piękna okolica, spokój, bażanty spacerujące pod oknem. Nie ma sąsiadów awanturujących się przez ścianę, za to latem - sporo gości i przyjaciół, którzy odwiedzają nas teraz kilkakrotnie częściej, niż w mieście.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie