Własny biznes to kłopoty, ale też duma

Ewa Koszur, 13 stycznia 2005 r.
Marcin Bielecki
Małgorzata własny biznes rozpoczęła zmuszona poniekąd przez swojego szefa. Był i nadal jest dla niej wzorem, bo nauczył ja dobrze fryzjerskiego fachu. Kilka lat temu trochę się posprzeczali, rzuciła pracę z dnia na dzień. Potem już było za późno, szef nie słuchał przeprosin. Założyła więc własny salon.

Teraz jest zadowolona. Ma swój salon, pracownice i wiernych klientów, tych od lat przyzwyczajonych do niej i tych nowych, których stale przybywa.

Wcale nie było łatwo

Nie było łatwo. Najpierw długo szukała odpowiedniego lokalu, takiego z niezbyt dużym czynszem i w dobrym miejscu, gdzie "diabeł nie mówi dobranoc".

Przydało się też krótko wcześniej zdobyte prawo jazdy. Musiała teraz szybko zdobywać doświadczenie za kierownicą na ulicach. Najpierw kupiła używanego malucha, potem czterodrzwiową fiestę, teraz escorta.

Bez urlopu

Małgorzata pnie się powoli, ale systematycznie. Od ośmiu lat nie znalazła czasu ani na kilka dni urlopu, ani tym bardziej na dłuższe wakacje.

Nowe inwestycje wciąż pochłaniąją każdy wypracowany i odłożony grosz, a spłata kolejnych kredytów nie pozwala na udzielanie sobie wolnych dni.

Klientki wciąż dowcipkują:

- Pani Małgosiu, kiedy wreszcie wybierze się pani na Kanary?
Małgorzata tylko się uśmiecha:

- Wystarczyłoby mi polskie morze. Tylko kiedy?

Regeneruje się w weekendy

Przez te kilka lat nauczyła się regenerować siły podczas sobotnich popołudni i niedziel, w kalendarzowe święta. Tyle musi wystarczyć. Ale kiedyś... Jeszcze trochę. A wszystko dlatego, ze nie śrubuje cen, choć mogłaby, bo w rękach ma autentyczny talent.

Klientki lubią ją także dlatego, że mogą ją spokojnie traktować jak psychoterapeutę albo spowiednika.

Co ma z tego?

Co jej się udało? Zmienić meble w mieszkaniu, wyremontować łazienkę, wymienić samochody (własny i męża) na większe, choć wciąż nie sa to nowe modele.

Jej wizytówką jest salon - drugi z kolei, w który zainwestowała sporo pieniędzy. Skromne pomieszczenie z olejną farbą na ścianach i linoleum na podłodze aż się prosiło o nowoczesny wystrój. I udało się. Teraz cieszą się wszyscy - i Małgorzata, i klientki.

Remont po gospodarsku

Remont zrobiła gospodarskim sposobem, Żadne tam meble na zamówienie, bo za drogo, tylko znajomy fachowiec od wszystkiego, który za pół ceny dopasował gotowe półki i szafki.

Do tego terakota na podłodze, nowoczesne oświetlenie i lustra, a także nowa tapicerka na meblach, z których niektóre przyniosła z własnego mieszkania. Teraz wszystko lśni.

W planach Małgorzata ma remont kapitalny toalety i pokoiku socjalnego. Kiedy? Jak spłaci ostatnie kredyty i będzie mogła zaciągnąć następne. Bo gotówki pewno jeszcze nie uda się zaoszczędzić. Syn jeszcze się uczy, parę lat upłynie, zanim pójdzie na swoje i "zejdzie z portfela rodziców". Kiedy Majorka? Może za 5 lat. Byłoby dobrze.

PRZYCHODY

wpływy z salonu - ok. 3 tys. zł
pensja męża - 3 tys. zł

WYDATKI

salon: czynsz - 1 tys. zł
śwatło - 170 zł
spłata kredytów - 500 zł
materiały - ok. 1 tys. zł
dom: 3 - osobową rodzinę utrzymuje mąż

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie