Wikingowie zdobyli Wolin

Piotr Jasina, 9 sierpnia 2004 r.
Słowiańskie i wikińskie branki, w przeciwieństwie do olbrzymich wojów, czarowały subtelnością kształtów i urody.
Słowiańskie i wikińskie branki, w przeciwieństwie do olbrzymich wojów, czarowały subtelnością kształtów i urody. Marcin Bielecki
Wielka bitwa w Wolinie już rozegrana. Umęczeni wojowie wracają do siedlisk. Rozkulbaczeni, ale wygrani, z tarczą, a nie na tarczy.

Szczęśliwi, choć polała się krew. - Wygraliśmy - krzyczą w różnych językach wojowie.

- To prosty łuk, równikowy, zwany afrykańskim - mówi Andrzej Mielcarek z Poznania pokazując broń powszechną w Europie i Azji. - Nie jest zbyt mocny, bo siłą tej broni była przede wszystkim trucizna w grocie strzały. Robię je zgodnie ze sztuką średniowiecza, z drewna cisowego, jesiona albo klonu.

Rzemieślnika wspiera Natasza Nowak, studentka ochrony środowiska z Poznania. Demonstruje walory broni. Z wdziękiem napina łuk i pokazuje jego możliwości.

Chętni mogą tę broń kupić. W zależności od materiału i wielkości, łuk kosztował od 50 do 200 zł.

Środek wikińskiej osady. Kilku mężczyzn uderza mocno w ogromny bęben. Zagrzewają wojów do walki i ostrzegają o zbliżającym się wrogu. Mocne uderzenia rozdzierają powietrze. Kto styworzył ten bęben?

- Jacek zwany "Zającem" - krzyczą wojowie.

- To bęben wykonany najprostszą techniką, z jednego kawałka 200-letniego pnia topoli - mówi Jacek Telesławski zwany "Zającem", z Bydgoszczy. Na co dzień z żoną Magdą rekonstruują instrumetny muzyczne. - Pień miał średnicę 1,6 m, po obróbce ma 1,45. Bęben robiło kilkanaście osób używając dłut, cioseł itp. Przez pół roku. Byli to kowale, rzeźbiarze, rogownicy, rzemieślnicy. Korzystaliśmy z ikonografii wikińskiej z VIII-X wieku i wzorów z kamieni runicznych znajdywanaych w siętych miejscach Wikingów.

Na obleczenie zużyto skórę wołu. W średnioowiecznym gopodarstwie domowym Daivy Luchtaniene 10-letni Oskar Zdrojewski z Polic ucierał w żarnach ziarna na mąkę, z której Daiva piekła chleb, podpłomyki i gotowała zupę.

- Fascynuje mnie to, że wszystkio robi się samemu, ręcznie, a placki są smaczne - przyznaje chłopiec, który przy żarnach spędził ponad godzinę. - Poza tym lubię gotować.

- Zgłodniałem!

- No to idziemy do Wandy!

U Wandy zawsze można dobrze zjeść. Wszyscy ją znają. Wołają na nią "Gaspadina". Wanda serwuje niesamowite potrawy: mięso siekane młotem tora, zupę wikińską, kaszę w różnych postaciach. Wszystko bez pieprzu, z garścią ziół, majerankiem, suszonymi kurkami.

- “Gospodina" tworzy niesamowity klimat, festiwalu Wikingów bez Wandy nie możemy sobie wyobrazić" - mówią turyści.
Można tu zakosztować potraw Bałtów z okresu Wikingów.

Natknęliśmy się na ponad 20-osobową grupę rzemieślników z Wilna: kowali, garncarzy, twórców ceramiki, wyrabiających przedmioty z drewna. Na co dzień to archeolodzy, restauratorzy itd.
Spotkaliśmy też kupców pomorskich, którzy przybyli pieszo do Jomsborga z Kołobrzegu. Pokonali 120 kilometrów. Na co dzień parają się różnymi profesjami.

Mirosław Kuźma jest rysownikiem, Ewa Gramiak plastykiem a Tomasz Walkowiak - archeologiem z Ustki.

W niedzielny wieczór Wikingowie po raz ostatni usłyszeli odgłos wielkiego bębna. Był to sygnał do odwrotu. Zaczęli opuszczać wikińską osadę. Powrócą tu za rok.

Organizatorami jubileuszowego fetiwalu są: burmistrz Wolina, Ośrodek Kultury Miasta i Gminy Wolin, Stowarzyszenie Wikingów Wolin-Jomsborg-Vineta. Głównym sponsorem jest Bosman Browar Szczecin S.A. Patronat prasowy sprawował "Głos Szczeciński".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie