Wielka powódź w 1979 roku w Stargardzie. Woda wlała się do miasta. Archiwalne ZDJĘCIA

Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
Foto ze zbiorów Archiwum Państwowego w Stargardzie
Przypominamy wydarzenia, które rozegrały się w Stargardzie równo 42 lata temu. Miasto nawiedziła powódź. Woda zalała ulice, domy, zakłady pracy, park. Pogorszyła się jakość wody pitnej, zerwana została łączność telefoniczna.

O wydarzeniach z marca 1979 roku dowiadujemy się z kroniki Stargardu Szczecińskiego, która jest w zbiorach stargardzkiego oddziału Archiwum Państwowego. Archiwum Państwowe udostępniło nam ją do publikacji w celu promocji historii Stargardu wśród mieszkańców. Są w niej zdjęcia i opis wydarzeń sprzed 42 lat. Kronikę przygotował i opracował Jan Osiejuk. Nie znaleźliśmy w niej informacji o tym, kto wykonał zdjęcia do tej kroniki.

Wielka powódź nawiedziła Stargard, wtedy Szczeciński, w pierwszej połowie marca 1979 roku.

- W sobotę i niedzielę (10 i 11 marca - dop. red.) zagrożenie powodziowe w województwie szczecińskim ciągle wzrastało - napisał w kronice Stargardu Szczecińskiego 1979 Jan Osiejuk. - Na głównych rzekach podniósł się poziom wód, w wielu miejscach przekraczając stan alarmowy o kilkadziesiąt centymetrów. O przeszło pół metra podniosła się woda w Inie. W Stargardzie Szczecińskim podmytych zostało kilka budynków przy ulicy Drzymały.

Autor opracowania kroniki Stargardu Szczecińskiego podkreślał, że w pierwszych dniach zagrożenia powodziowego udało się utrzymać rzekę Inę w jej brzegach. Tak było jeszcze 12 marca 1979 roku. Kolejne dni to pogorszenie sytuacji.

- Jednak 13 marca (wtorek) sytuacja w rejonie naszego miasta znacznie się pogorszyła - opisywał Jan Osiejuk. - Koło wsi Święte wystąpiła z brzegów rzeka Krąpiel. Woda dostała się pod wiadukt kolejowy przy ul. Bydgoskiej w Stargardzie i płynąc Kanałem Bydgoskim zalała kilkanaście posesji na ulicach Drzymały, Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, Wł. Sikorskiego. Ewakuowano kilka rodzin. Woda zalała następnie ulicę Bydgoską, której jezdnia na odcinku około 300 metrów znalazła się pod wodą. Trasa w kierunku Bydgoszczy stałą się nieprzejezdna.

Auta kierowane były na objazdy przez miejscowości Gogolewo, Marianowo, Dobrzany, Suchań.

- 14 marca trzeba było zamknąć dla ruchu dalsze ulice oraz ewakuować jeszcze kilka rodzin i dobytek z zalanych domostw - czytamy w kronice Stargardu Szczecińskiego 1979 roku. - Wody ciągle przybywało i zagrożone zostały niektóre zakłady produkcyjne. Dzięki wytężonej pracy setek ludzi 14 marca po południu woda zaczęła nieco spadać.

Jan Osiejuk opisuje wysiłek straży pożarnej, "której ludzie pompowali bez chwili przerwy wodę z zalanych piwnic, także z piwnic zakładów Pollena".

ZOBACZ TAKŻE: Stargard Szczeciński. Powódź – rok 1979. W łódkach po mieście. Archiwalne zdjęcia

Pan Jan podkreślał także zaangażowanie władz miasta na terenach objętych powodzią.

- Powódź porządnie dała się we znaki nie tylko mieszkańcom budynków położonych przy ulicy Bydgoskiej i sąsiednich oraz zakładom zlokalizowanym w tym rejonie przedsiębiorstw i instytucji - pisał w kronice Jan Osiejuk. - Jej skutki odczuwają wszyscy stargardzianie. Pogorszyła się jakość wody pitnej, stąd wprowadzono zakaz picia wody surowej.

Jak Osiejuk pisał także, że wystąpiły zakłócenia w funkcjonowaniu sieci telefonicznej.

- Przerwana została między innymi łączność telefoniczna z Suchaniem - czytamy w opisie Jana Osiejuka w kronice Stargardu Szczecińskiego 1979 roku.

Autor opracowania kroniki podkreślał, że jeśli chodzi o zakłady, to najbardziej ucierpiała Fabryka Mechanizmów Samochodowych Polmo, gdzie wstrzymano produkcję.

- Jeszcze przez wiele dni będą usuwane skutki powodzi - pisał w kronice roku 1979 Jan Osiejuk. - Zalane mieszkania trzeba osuszyć oraz najczęściej wyremontować, gdyż woda poczyniła sporo wyrw, podmyła fundamenty, itp.

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Coraz więcej cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jakub Tomys

W końcu prawdziwe zdjęcia. Nie od tego pajaca Surmy.

J
Jan Balewski

Miałem dyżur pewnej nocy w Młynie przy ul. Okrzei gdzie pracowałem, kontrolując najniżej położone miejsca w młynie i zauważyłem pokazującą się wodę w kesonie gdzie znajdowały się stopy podnośników czerpakowych do mąki, wówczas zadzwoniłem do dyżurnego w UM zgłaszając powyższą sytuację, która mogła spowodować zatrzymanie produkcji. Otrzymałem wówczas polecenie zerwania worków z piaskiem przy kanale młyńskim w wyniku czego zalałem PRM i Pollenę ale młyn uratowałem

Dodaj ogłoszenie