Wałęsają się porzucone psy. Co będzie jak któryś ugryzie dziecko?

ech
(Stock)
W gminie Kobylanka jest problem z czworonogami bez opieki. Strażnik gminny uważa, że część z nich ma właścicieli, a część porzucona została przez przyjezdnych.

- Zauważyłem, że od kilku miesięcy po Motańcu wałęsają się psy - pisze na forum Kobylanki internauta Arnit. - Jest ich sporo, nie wiem do kogo należą. Rasowe, "miksy", sporo ich. Biegają w grupkach. Szkoda mi dzieci, które muszą na nie uważać.

Internauta zastanawia się także, czy psy te są szczepione.

- Czy gmina może wynająć rakarza, by takie psy połapał? - pyta na forum Arnit. - Gorzej, jak ktoś zostanie pogryziony lub załapie wściekliznę.

Strażnik gminny mówi, że problem należy zgłaszać jemu lub w Urzędzie Gminy Kobylanka. Następnie sprawa trafia do MPGK Stargard, którego ludzie łapią psy i zawożą do schroniska dla zwierząt w Kiczarowie.

- To jest dla gminy bardzo duży koszt - mówi Grzegorz Pietrek, strażnik gminy Kobylanka. - A często są to psy mieszkańców, tych ze starej części, bo ci z nowych osiedli dbają o swoje. Są też psy wywiezione do lasu i porzucone, np. przez szczecinian.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zorro
Problem wałęsających się piesków jest już od dawna i mam wrażenie, że nikogo to nie interesuje. Najczęściej są to psy mieszkańców, którzy totalnie nic sobie z tego nie robią, bo niestety pan Strażnik Gminny zupełnie się tym poważnie nie interesuje i nawet pewnie nie zwróci uwagi właścielom tych zwierzaków. Pan Straznik najlepiej lubi "wlepiać" mandaty za złe parkowanie i sprawdzać czy ludzie mają śmietniki i niestety mam wrażenie, że to jedyne jego zajęcia. A przykro i szkoda, że tak odbierają etat straznika gminnego niektórzy ludzie. Zresztą już taki nasz krajowy zwyczaj, że musi dojść do nieszczęścia i dopiero wtedy wszyscy zastanawiają się czy musiało dojść do tragedii i nieszczęścia. Szkoda, że w tak naprawdę wspaniałej gminie nie może być tak prawie ;-) idealnie.
~ZWIASTUN~
Problem z każdym rokiem narasta,psów będzie coraz to więcej.Obowiązek spada na gminę która musi wynająć hycla na dodatek za przekazanie psa schronisku musi zapłacić ok.2000PL za jednego,oprócz tego masa papierkowej pracy .Wygodniej dla gmin byłoby by psy poszły poza miejscowość sprawę załatwili by myśliwi bo i na nich spada obowiązek dopilnowania by psy nie kłusowały na zwierzynę płową,a to że pies biega z właścicielem bez smyczy w kagańcu dla myśliwego nie ma to znaczenia pies to pies rasowy czy nie ważne by ubić.Koszt odstrzału to w zależności od zakupu kuli czyli od 1.50PL do 10PL,więc wszystko jest jasne dlaczego właściciel zabitego psa ma problemy z osądzeniem myśliwego za dokonanie odstrzału oznakowanych psów za tą sprawą stoją urzędnicy którzy umywają ręce.Rozwiązanie tego problemu jest proste wystarczy chcieć realizować plan,czyli obywatel mający psa powinien mieć książeczkę psa z zdjęciem w razie śmierci pupila powinien zgłosić to za potwierdzeniem weterynarza do gminy lub powiatu na tej podstawie zostaje zniesiona adnotacja o psie w rejestrze.W razie zaginięcia psa właściciel powinien w ciągu 2 tygodni gdy pies nie nie odnajdzie się zapłacić karę w wysokości 500PL.Z pewnością problem z psami przestawałby być problemem i nikt nie musiałby martwić się o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci a miasto nie musiałoby wydawać ogromnych pieniędzy na nie potrzebne wydatki a myśliwi nie musieliby twierdzić że psy kłusują lub ich atakują na polowaniu.Prościej byłoby dodatkowo oznakować psa identyfikatorem łatwiej będzie powiadomić właściciela o jego psie w razie zaginięcia lub w razie odstrzału przez nadgorliwego myśliwego.Po za tym właściciel chcąc puścić psa ze smyczy w kagańcu powinien założyć mu na szyj szeroki pas koloru czerwonego co oznaczałoby dla myśliwego że dany pies jest z właścicielem i jest zabezpieczony kagańcem dzięki czemu nie narazi się na nie potrzebny odstrzał.To takie proste wystarczy wprowadzić w życie i być konsekwentnym i pracowitym urzednikiem
G
Gość
A co kogo interesują koszty gminy. Do jej obowiązków należy usunięcie tych biegających samopas psów. Jest sygnał o takich pieskach to czas aby zacząć działać.
Dodaj ogłoszenie