W pożyczonych koszulkach

Krzysztof Dziedzic, 9 sierpnia 2004 r.
Piłkarze Groclinu stworzyli wiele okazji do strzelenia gola GKS Katowice. Niekiedy na drodze do szczęścia stawał im słupek.
Piłkarze Groclinu stworzyli wiele okazji do strzelenia gola GKS Katowice. Niekiedy na drodze do szczęścia stawał im słupek. Fotorzepa
Wisła Kraków gromi nadal - w swym drugim meczu znów wygrała czterema bramkami i wraz z Lechem Poznań ma komplet sześciu punktów w tabeli.

Napastnik Wisły Tomasz Frankowski znów zademonstrował świetną skuteczność. Po czterech golach strzelonych mistrzowi Gruzji, WIT Georgia Tbilisi i dwóch na inaugurację ekstraklasy z Górnikiem Łęczna, dorzucił dwie w spotkaniu z Polonią.

Pierwsze punkty w I lidze zdobył beniaminek, Zagłębie Lubin. I to bardzo szczęśliwie, gdyż do 83 minuty Zagłębie przegrywało w Wodzisławiu z Odrą. Lubinianie wygrali mecz, bo być może szczęśliwe okazały się... pożyczone od działaczy Odry koszulki. Przed meczem okazało się, że stroje przywiezione z Lubina zbyt mało różnią się od ubiorów Odry i w efekcie goście zagrali w strojach pożyczonych z Wodzisławia.

Lech Poznań - Wisła Płock 4:2 (2:0).

Bramki: Zakrzewski (3), Goliński (13), Madej (56), Nawrocik (85) - Rachwał (62), Gęsior (90).
Widzów: 14000.

Lech: Piątek - Jakubowski (36 Kaczorowski), Mowlik, Wojtala, Lasocki - Madej, Scherfchen, Majewski, Goliński - Zakrzewski (82 Nawrocik), Gajtkowski (17 Sasin).

Wisła P.: Wierzchowski - Wasilewski, Gęsior, Duda, Kazimierczak (68 Janus) - Rachwał, Romuzga, Dżikija (46 Peszko), Studen (48 Klimek) - Sobczak, Jeleń.

Lech zagrał bez kontuzjowanego najlepszego strzelca Piotra Reissa, ale jego nieobecność nie była zauważalna, bo już w 3 min. z lewej strony boiska dośrodkował będący w dobrej formie od początku rozgrywek Michał Goliński, a Zbigniew Zakrzewski z bliska pokonał Jakuba Wierzchowskiego. W 13 min. wręcz zegarmistrzowską precyzją popisał się Goliński. Ustawił piłkę ponad 20 metrów przed bramką Jakuba Wierzchowskiego i uderzeniem lewą nogą, nad murem, umieścił piłkę pod poprzeczką, zdobywając trzeciego gola w tym sezonie.

Lechici uspokoili grę i szukali szansy w kontratakach. Po jednym z nich, w 27 min., bliski podwyższenia wyniku prowadzenia był Łukasz Madej, a kilka minut później szansę zaprzepaścił Goliński.
W 56 min. gospodarze zdobyli trzecią bramkę. Akcję rozpoczął Paweł Sasin, Goliński zagrał na wolne pole do Madeja, a ten nie dał szans Wierzchowskiemu. Sześć minut później po raz pierwszy powody do radości mieli goście. Po interwencji Mariusza Mowlika na strzał z powietrza zdecydował się Patryk Rachwał i piłka wylądowała pod poprzeczką bramki Lecha.

W 85 min. na 4:1 podwyższył powracający na ligowe boiska po długiej przerwie spowodowanej kontuzją Damian Nawrocik, który technicznym strzałem z rzutu wolnego zza pola karnego pokonał Wierzchowskiego.

Wynik meczu na 4:2, w trzeciej minucie doliczonego przez sędziego czasu gry, ustalił Dariusz Gęsior, który składną akcję płocczan wykończył celnym strzałem głową.

Odra Wodzisław - Zagłębie Lubin 1:2 (0:0)

Bramki: Kubisz (63) - Mierzejewski (83), Strąk (86).

Czerwona kartka: Malinowski (90, Odra). Widzów: 2000.

Odra: Bęben - Myszor (66 Adaszek), Krysiński, Madej, Bednarek - Woś, Muszalik (74 Nosal), Malinowski, Zganiacz (57 Kubisz), Rocki - Szewczuk.

Zagłębie: Madaric - Żytko, Strąk, Pokorny, Kłos - Łobodziński, Bartczak (67 Manuszewski), Szczypkowski, Kalousek (75 Mierzejewski) - Murdza, Niciński (61 Jackiewicz).

Była to ósma kolejna ligowa porażka Odry. Lubinianie zaatakowali na początku spotkania i dwukrotnie bliski zdobycia gola był Grzegorz Niciński. W 3 min. strzelił obok słupka, a w 16 min. z trudem bronił golkiper Odry Marcin Bęben.

W 26 min. oko w oko z bramkarzem Zagłębia Danijelem Madaricem znalazł się Tomasz Szewczuk, ale posłał piłkę obok bramki. Także kolejna akcja Odry mogła zakończyć się golem, jednak Jan Woś dwukrotnie strzelał z kilku metrów na bramkę Zagłębia i dwukrotnie skutecznymi interwencjami popisał się Madaric.

W drugiej połowie sporo ożywienia w poczynania gospodarzy wniósł Marek Kubisz, który w 63 min. strzałem z 20 metrów zupełnie zaskoczył bramkarza gości. Wodzisławianie poszli za ciosem, atakowali, ale więcej bramek nie zdobyli, mimo że dwie wyborne sytuacje miał Mariusz Nosal.

A końcówka należała do lubinian. Najpierw w 83 min. po rzucie wolnym Andrzeja Szczypkowskiego Łukasz Mierzejewski strzałem głową pokonał Bębna, a trzy minuty później drogę do wodzisławskiej bramki znalazł z rzutu wolnego Paweł Strąk. Wynik mógł być jeszcze wyższy, bowiem w 90 min. sam na sam z Bębnem był Mierzejewski, ale tym razem lepszy był wodzisławski bramkarz. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę, ponieważ drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę zobaczył Marcin Malinowski.

Groclin Grodzisk Wlkp. - GKS Katowice 3:2 (1:2).

Bramki: Ziarkowski (17), Mila (52), Ślusarski (63) - Kmiecik 2 (34,
39).

Widzów: 3000.

Groclin: Liberda - Sobolewski, M.Pawlak, Kriżanac, Górski (46 Vranjas) - M.Sokołowski, Kozioł, Mila, Radzewicz (46 Nowacki) - Ślusarski, Ziarkowski (85 Sablik).

GKS: Klytta - Fonfara, Widuch, Markowski, Bartnik - Andruszczak, Gorszkow, Agafon, Kęska (83 Górski) - Kmiecik (68 Wróbel), Paweł Brożek (60 Pliżga).

Spotkanie rozpoczęło się od falowych ataków gospodarzy. W 17 min. gospodarze szczęśliwie objęli prowadzenie po podaniu Marka Sokołowskiego i strzale Jacka Ziarkowskiego. Dariusz Klytta miał już prawie piłkę w rękach, fatalnie ją wypuścił i było 1:0 dla miejscowych.

Wydawało się, że problemem będzie nie samo zwycięstwo gospodarzy, ale jego rozmiary. W 29 min. Bartosz Ślusarski strzelał do pustej bramki, ale piłkę z linii bramkowej zdołał wybić napastnik Grzegorz Kmiecik. Po przeszło pół godzinie goście nieoczekiwanie zaatakowali. Okazało się, że obrona grodziskiego zespołu nie stanowi monolitu. W 34 min. groźnie uderzył Paweł Brożek. Bramkarz gospodarzy zdołał wybić piłkę, ale przy poprawce Kmiecika był bezradny. Pięć minut później GKS nieoczekiwanie objął prowadzenie. Kmiecik wykorzystał idealne podanie z prawej strony Brożka.

Oczekiwano po przerwie zdecydowanego natarcia faworyta. Dwie zmiany których dokonał trener Groclinu Duszan Radolsky były trafne. Już w 52 min. wyrównał z rzutu wolnego Sebastian Mila, strzelając z bardzo ostrego kąta z prawej strony. W 58 min., po strzale Igora Kozioła piłka trafiła w słupek. Wynik ustalił w 63 min. nieskuteczny dotychczas Bartosz Ślusarski.

Ograniczający się dotychczas do obrony korzystnego dla nich rezultatu goście musieli zaatakować. Wprowadzony za Brożka Dawid Pliżga w 80 min. przegrał pojedynek z Liberdą, a w 81 min. był zdania, że powinien być podyktowany rzut karny dla drużyny z Katowic. W końcówce goście atakowali zdecydowanie i w 90 min. piłka po strzale Pliżgi przeleciała tuż obok słupka.

Górnik Łęczna - Cracovia Kraków 3:1 (1:0).

Bramki: Nazaruk 2 (65, 83), Czereszewski (28) - Bania (61).
Widzów: 6000.

Górnik: Mioduszewski - Kościelniak, P. Bronowicki, Jurkowski, Pawelec - Szałachowski (66 Wolański), Wędzyński, Budka, G. Bronowicki (87 Prędota) - Jezierski (52 Nazaruk), Czereszewski.

Cracovia: Olszewski - Radwański, Skrzyński, Węgrzyn (74 Wawrzyczek), Baster - Giza, Przytuła, Bojarski, Baran - Bania, Nowak (46 Drumlak).

W 28 min. prowadzenie objęli gospodarze. Sebastian Szałachowski wywalczył w środku boiska piłkę i dobrym podaniem stworzył sytuację, w której Sylwester Czereszewski znalazł się sam na sam z bramkarzem Cracovii Sławomirem Olszewskim i spokojnie go pokonał. Chwilę przed gwizdkiem na przerwę, pomocnik gości Krzysztof Przytuła popisał się kapitalnym strzałem z 30 metrów, po którym piłka trafiła w poprzeczkę i odbijając się tuż przed linią bramkową wyszła w pole gry.

Już w pierwszej akcji po zmianie stron gospodarze powinni prowadzić 2:0, kiedy po znakomitym zagraniu Grzegorza Bronowickiego Remigiusz Jezierski drugi raz w tym spotkaniu znalazł się oko w oko z Olszewskim, ale tym razem posłał piłkę obok bramki. Kilka minut później niefortunnego strzelca w zespole Górnika zastąpił Sławomir Nazaruk, który po czteroletniej przerwie wrócił do Łęcznej. I ta zmiana, jak się okazało była niezwykle trafna, bo ulubieniec niegdyś łęczyńskiej publiczności znów stał się bohaterem meczu.

Najpierw jednak krakowianie wyrównali. W 61 min. Łukasz Giza znakomicie dośrodkował do Piotra Bani, który główkując nie dał szans obrony Robertowi Mioduszewskiemu doprowadzając do wyrównania. Krótko jednak goście cieszyli się z korzystnego dla siebie rezultatu, bo już w 65 min. Nazaruk wykorzystując kolejny błąd defensywy krakowskiej odzyskał dla swojej drużyny prowadzenie.
Cracovia dążąc do odrobienia strat z jeszcze większą determinacją atakowała, nie potrafiła jednak sforsować obrony gospodarzy. W 83 min. nastąpiło rozstrzygnięcie spotkania. Bramkarz Górnika Mioduszewski zaliczył asystę, bo po jego dalekim wykopie, niezbyt umiejętnie próbował nogą zażegnać zagrożenie bramkarz Cracovii.

Ale czynił to tak nieumiejętnie, że piłkę przejął Nazaruk i z ostrego kąta strzelił do pustej bramki ustalając wynik meczu.

Wisła Kraków - Polonia Warszawa 4:0 (0:0).

Bramki: Frankowski 2 (66, 73), Szymkowiak (55), Żurawski (75).
Czerwona kartka: Udarevic (28, Polonia). Widzów 10 000.
Wisła: Majdan - Baszczyński, Kłos, Głowacki, Mijailovic (75 Stolarczyk) - Uche (71 Kukiełka), Szymkowiak (80 Kwiek), Cantoro, Gorawski - Frankowski, Żurawski.

Polonia: Banaszyński - Gołaszewski, Udarevic, Łukasiewicz, Stokowiec - Bąk, Dźwigała, Gołoś, Cichoń (65 Olszar) - Imeh (83 Jakosz), Kluzek (57 Głowacki).

Wisła w pierwszej połowie nie mogła się przebić przez wzmocnioną obronę warszawian. Dopiero po przerwie rozwiązał się worek z bramkami.

Polonia zagęściła środek boiska i skoncentrowała się na obronie. Często uciekała się też do fauli. Sędzia starał się utemperować ich agresywność żółtymi kartkami. W 28 min. pokazał Ivanovi Udarevicowi już drugą żółtą kartkę, a następnie czerwoną. Od tego momentu Polonia musiała grać w dziesiątkę. I trwało bombardowanie jej bramki, ale piłka nie chciała wpaść do siatki.

Udało się to dopiero po przerwie. W 55 min. Maciej Żurawski podał do Mirosława Szymkowiaka, a ten silnym strzałem z 16 metrów pokonał Jacka Banaszyńskiego. W 66 min. Żurawski wystawił piłkę Tomaszowi Frankowskiemu, a ten silnie strzelił pod poprzeczkę i było 2:0 dla Wisły. Polonia straciła nadzieje na korzystny wynik i zupełnie oddała pole mistrzom Polski.

Padły jeszcze dwa gole. W 73 min. Frankowski wykorzystał podanie Szymkowiaka i przerzucił piłkę do siatki nad wybiegającym bramkarzem. Wynik meczu ustalił Żurawski, wpychając piłkę do siatki z dwóch metrów, po podaniu Marcina Baszczyńskiego.

Gospodarze mogli zdobyć znacznie więcej goli. M.in. w 71 min. Żurawski z rzutu wolnego z 25 metrów trafił w słupek, a w minutę później Frankowski głową posłał piłkę w poprzeczkę.

Amica Wronki - Legia Warszawa 1:1 (0:1).

Bramki: Dembiński (63) - Karwan (29).

Widzów: 5000.

Amica: Mielcarz - Skrzypek, Stasiak, Dudka, Wojtkowiak - Kikut (84 F. Burkhardt), Bartczak, Kowalczyk, Dembiński, Grzybowski (46 M. Burkhardt) - Kryszałowicz.

Legia: Boruc - Szala, Choto (45 Poledica), Jóźwiak - Karwan Ż (64 Sokołowski II), Surma, Magiera, Sokołowski I (77 Dudek), Kiełbowicz - Saganowski, Włodarczyk.

Początek meczu był bardzo chaotyczny, obie strony popełniały mnóstwo błędów. Pierwszą groźną akcję wyprowadzili w 17. minucie goście - Marek Saganowski wykorzystał błąd obrońców Amiki i znakomicie zagrał do Piotra Włodarczyka, jednak ten w sytuacji sam na sam z Maciejem Mielcarzem strzelił prosto w niego.

Potem zyskała przewagę, ale w 29 min. z bramki cieszyła się Legia - Tomasz Kiełbowicz świetnie dośrodkował z rzutu rożnego i Bartosz Karwan silnym strzałem głową pokonał Mielcarza.

W drugiej połowie zdecydowanie lepszym zespołem była Amika. Już w 46 min. powinno być 1:1 - Paweł Kryszałowicz trafił w poprzeczkę, a dobitkę instynktownie obronił Artur Boruc. W 63 min. po kombinacyjnej akcji całego zespołu Jacek Dembiński doprowadził do wyrównania. Piłkę próbował bezskutecznie przed linią bramkową blokować Mirko Poledica.

W ciągu kolejnych 20 minut trzy znakomite sytuacje miał Kryszałowicz, brakowało mu jednak szczęścia - w 74 min. uderzył z bliska nad bramką, chwilę później jego strzał znakomicie obronił Boruc, a w 83 min. bramkarz Legii odbił piłkę po zagraniu napastnika z Wronek i ta trafiła w poprzeczkę.

W doliczonym czasie gry szalę zwycięstwa na swoją korzyść mogła przechylić Legia, ale Włodarczyk będąc po raz drugi w sytuacji sam na sam z Mielcarzem ponownie trafił w niego.

Klasyfikacja strzelców:

4 bramki - Frankowski (Wisła K.)
3 - Goliński (Lech), Żurawski (Wisła K.)
2 bramki - Bania (Cracovia), Dembiński (Amica), Kmiecik (GKS), Nazaruk (Górnik Ł.), Nowak (Cracovia).

Tabela

1. Wisła K. 2 0 0 9-1 6
2. Lech 2 0 0 7-2 6
3. Górnik Z. 1 1 0 4-0 4
4. Legia 1 1 0 3-2 4
Amica 1 1 0 3-2 4
6. Cracovia 1 0 1 6-5 3
7. Groclin 1 0 0 3-2 3
8. Górnik Ł. 1 0 1 4-6 3
Zagłębie 1 0 1 4-6 3
10. Wisła P. 0 1 1 2-4 1
11. Odra 0 0 2 2-4 0
12. GKS 0 0 2 2-6 0
13. Polonia 0 0 1 0-4 0
14. POGOŃ 0 0 2 1-6 0

Następna kolejka (21 sierpnia): Polonia Warszawa - Górnik Łęczna, GKS Katowice - Wisła Kraków, Wisła Płock - Groclin Grodzisk, POGOŃ Szczecin - Lech Poznań, Amica Wronki - Górnik Zabrze, Legia Warszawa - Zagłębie Lubin, Cracovia - Odra Wodzisław.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie