W Policach odnaleźli dzwon z XVII w. Nikt nie wiedział gdzie jest, choć mieli go "pod nosem"

Marek Rudnicki marek.rudnicki@mediaregionalne.pl
Ostatnio kilka zaginionych dzwonów z kościoła w Dębnie zostało odnalezionych w Niemczech.
Ostatnio kilka zaginionych dzwonów z kościoła w Dębnie zostało odnalezionych w Niemczech. Archiwum
Udostępnij:
Zabytkowy, zaginiony dzwon z Mścięcina odnaleziono w wieży kościoła. Ufundowali go w XVII w. burmistrzowie Szczecina. Świątynia została zburzona podczas wojny, a jej wyposażenie zaginęło.

Dzwon waży około 200-300 kg. Odkryty został na dzwonnicy nowego kościoła w Policach. Kiedy dr Marek Łuczak, który w policji zajmuje się poszukiwaniem zaginionych dzieł sztuki, przypadkowo wszedł na wieżę, w pierwszej chwili nawet go nie zauważył.

- Nie był nawet podwieszony, po prostu leżał niewidoczny w rogu na belkach, cały pokryty odchodami gołębi, które tu mieszkają - opowiada. - Gdy go zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć. Kościół w Mścięcinie został zburzony w czasie wojny, jego resztki rozebrane po wojnie i wszyscy byli przekonani, że nie pozostał po nim żaden ślad.

Po wstępnym odczyszczeniu powierzchni z odchodów ukazał się napis, który informował, że dzwon powstał w 1689 r. dzięki podskarbim Hermannowi Johannowi Uckerowi i Danielowi Dilliesowi, pastorowi Samuelowi Utechtowi, prowizorom Jacobowi Schmidtowi i Michaelowi Kreizowi, a odlał go Hans Jacob Mangold ze Szczecina.

Więcej na ten temat przeczytacie w dzisiejszym wydaniu Głosu Szczecińskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

v
vorpommern

Gmina nie może wydawać funduszy publicznych na dotowanie prac związanych z obiektami nie będącymi jej własnością. Nie wolno jej subsydiować prac związanych z cudzym mieniem. Dzwon jest własnością parafii staromiejskiej. Gmina może pomóc w restauracji zabytku o ile wpłynie prośba od właściciela, a wydatek zaakceptuje Rada Miasta, uwzględniając ustalenia wojewódzkiego konserwatora zabytków.
W odniesieniu do dzwonu taka prośba na razie nie wpłynęła. W tej sytuacji rola gminy ogranicza się do monitorowania sytuacji, a przede wszystkim potencjalnych zagrożeń. Zanieczyszczenie odchodami gołębimi jeszcze takim zagrożeniem nie jest. Takie same problemy mają właściciele wszystkich, również czynnych dzwonów. Gdyby gmina usiłowała przekroczyć prawo, udzielając dotacji bez opisanych procedur - burmistrz stanąłby przed prokuratorem.
W zasobie parafii staromiejskiej jest również mocno nadgryziona zębem czasu dawna ambona. Usytuowana pod schodami wiodącymi na wieżę, +/- z roku 1894. Sytuacja podobna. W dodatku "pat patowy". Ambony nie ma gdzie wyeksponować (brak hali muzealnej zaspokajającej potrzebę ekspozycji zabytków o znacznych wymiarach). Ochrona zabytków ma swoje zawiłości i nie wszystko jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

M
Mika

To wiele wyjaśnia, ale miejsce pracy chyba zobowiązuje. Bo stanowisko inspektora ds zabytków wiąże się chyba z dbaniem o zabytki, a nie bezpodstawnym psioczeniem na innych. Jak się samemu niewiele robi to przynajmniej innych można obszczekać.

 

Lepiej dla Polic by było gdyby ktoś umieścił ten dzwon w miejscu kościoła w Mścięcinie, to nie będzie służyć jako nocnik dla ptaków. Założę się, że pan Kłys nigdy nie pofatygował się na wieżę. Miałam okazję rozmawiać o historii kościoła z ks. Metryką, który zresztą udostępniał mi kroniki, ale nie miał on pojęcia czy na wieży są jakieś dzwony. Więc stwierdzam, że p. Kłys wyssał to z palca. I nie ma to żadnego pokrycia w materiałach źródłowych.

V
Vorpommern

1. Kłys nigdy nie pracował w "Głosie"

2. Kłys jest inspektorem ds. ochrony zabytków i dziedzictwa kulturalnego w wydziale oświaty i kultury UM w Policach

J
Janeczek
Nie dobijajcie Kłysa, gdy pracował w Głosie, nikt go nie doceniał, dajcie mu cień szansy na odgryzienie się :)
W
Wikary z Bankowej

No tak dementi pana Kłysa to faktycznie wyrocznia.... Żenujące!

 

Po przeczytaniu wypowiedzi Miki słowa Kłysa to prywatna wendetta na Głosie, że mu podebrano temat. Redaktor Kłys z Magazynu Polickiego oczywiście wiedział, że na wieży jest dzwon, tyle że zapomniał o tym kiedykolwiek napisać, a tu ktoś wkroczył na jego teren.

 

Według informacji Kłysa miał o dzwonie usłyszeć od ks. Metryki, który  był proboszczem od 1986 roku to skąd niby miał wiedzieć o rozbiórce kościoła w Mścięcinie, skoro to było prawie 40 lat wcześniej.

Nie wiedzą o tym o tym obecni księża, ani nie ma tego w dokumentach kościelnych. Metryka zmarł rok temu więc to bardzo wygodne...

 

A dzwony z tego co pamiętam były uruchamiane linami z piętra chóru, wyżej są dwa albo trzy piętra, na które tzw. "dzwonnicy", na których powołuje się Kłys nie mieli po co wchodzić. Zazwyczaj robiliśmy to my ministranci albo kościelny a nie wyśneini "dzwonnicy", w NMP nigdy nie było takiej funkcji.

 

A w dodatku przecież każdy z ministrantów odczytuje niemieckie albo łacińskie teksty na dwonach i od razu poznali się, że to dzwon z Mścięcina. Kościelny też przecież biegły historyk. Ciekawe czy któryś z księży w NMP ma chociaż świadomość jak się nazywało Mścięcino po niemiecku. Żenujące!

 

Zazdrość w tym miasteczku dobija, kolejny lokalny folwark...

J
Jan Antoni Kłys

Zamiast czytać bredbie - przedczytajcie dementi na www.magazynpolicki.cba.pl

M
Mika

Kiedyś pisałam pracę magisterską o historii Polic i faktycznie w karcie zabytku Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków autorstwa Tomasza Wolendera o kościele w Policach znalazłam informację, że pochodzi on z 1910 roku, o dzwonach na wieży nie wspomina tam wcale. Karty kościoła w Mścięcinie nie ma wcale. Miałam okazję przejrzeć kroniki kościelne, w których nie ma żadnych zapisów o przeniesieniu dzwonu z Mścięcina, a jedynie o zdjęciu kuli w 2002 roku w której odnaleziono gazety z okresu budowy, chyba z 1893 roku. Poprzedni i obecni księża z parafii, dbają o kościół ale na wieży na pewno nie byli, bo i po co mieliby to robić. W roku 2009 lub 2010 żona pana T. Wolendera - Elwira Wolender, na potrzeby gminnej ewidencji zabytków wykonała zestawienia zabytków z terenu pow. polickiego, gdzie umieściła info, że na wieży jest dzwon z 1689 roku, ale nie było żadnej informacji ani skąd on pochodzi ani żadnych bliższych danych, więc sama potraktowałam to jako literówkę w dacie. Poza tym opracowanie to podobno ukazało się w 3 egzemplarzach, więc prawdopodobnie jeden egzemplarz może być w urzędzie gminy.

 

Dobrze, że ktoś odnajduje takie rzeczy i próbuje dochodzić prawdy. Jest to też niezła promocja dla Polic.

p
przesiedlony

Samozwańczych konserwatorów jak i "dziennikarzy" Ci u nas w Policach dostatek,mówią i piszą same brednie.

A
Ania

Dobrze, że ktoś odnajduje takie rzeczy. Gminne służby konserwatorskie mogły by kiedyś ruszyć tyłki i pomyśleć czy nie wyeksponować takiego zabytku. Zaraz przecież się dowiemy, że wszyscy o tym wiedzieli, aczkolwiek to żadna tajemnica, i dalej dzwon pójdzie w niepamięć.

 

Tak to jest jak do urzędu m. Police bierze się kogoś kto ma jedynie parcie na teorie produkcji rakiet V2 w fabryce benzyny syntetycznej.

k
krzysiek z cywilizacji

skoro znaleźli to jednak ktos wiedziedział.

c
czytelnik

No ładne kwiatki!!!

W takim razie trzeba spytać ks. Kazieczki skąd sie tam wziął? to przecież on budował ten kościół!!!

Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie