Usiłowanie zabójstwa konkubenta w Kraśniku. Na jego ciele wykrzywiła nóż. Twierdzi, że nie chciała zabić

Piotr Nowak
Udostępnij:
- Nie chciałam go zabić. Broniłam tylko córkę przed gwałcicielem - przekonywała Salomea Ż. Sześćdziesięciolatka jest oskarżona o próbę zabójstwa swojego konkubenta. Do zdarzenia doszło 15 maja tego roku w ich wspólnym domu w Kraśniku.

Salomea Ż. jest oskarżona o to, że działając z zamiarem pozbawienia życia dwukrotnie ugodziła nożem swojego konkubenta Andrzeja C. W Sądzie Okręgowym w Lublinie ruszył proces mieszkanki Kraśnika. Środowa rozprawa wywołała wiele emocji.

Kobietę do sądu doprowadzili policjanci. W momencie, kiedy fotoreporterzy zaczęli robić jej zdjęcia, kobietę murem otoczyła jej rodzina, wraz z poszkodowanym Andrzejem C. W ten sposób nie chcieli dopuścić do robienia oskarżonej zdjęć.

Już na sali sądowej obrońca wnioskował a wyłączenie jawności postępowania. Jako powód podała pojawiające się w sprawie wątki o charakterze seksualnym i obawy, że relacjonowanie procesu wpłynie na postrzeganie oskarżonej w społeczności Kraśnika. Jednak sędzia Arkadiusz Śmiech nie uwzględnił wniosku: - To, że mamy taki poziom dziennikarstwa jaki mamy i poziom społeczeństwa jaki mamy to nie wina sądu - stwierdził.

Jako pierwsi wyjaśnienia składali Salomea Ż. i Andrzej C., którzy żyli i mieszkali razem 18 lat. Piętnastego maja bieżącego roku kobieta zobaczyła, jak jej 60-letni konkubent napastuje jej dorosłą córkę. Oskarżona udała się do kuchni, chwyciła nóż, wróciła do pokoju córki i zadała Andrzejowi C. dwa ciosy nożem w klatkę piersiową i plecy. Po jednym z nich ostrze wygięło się, co później ułatwiło identyfikację narzędzia zbrodni.

Broczący krwią 60-latek wyczołgał się z domu. Tam zwrócił na siebie uwagę sąsiada. Mężczyzna zadzwonił na pogotowie. Ratownicy odwieźli poszkodowanego do szpitala. Na miejsce przybyła też policja, która zatrzymała Salomeę Ż. Miała prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Przekonywała, że zaatakowała, bo miała już dość.

Andrzej C. miał napastować córkę już wcześniej. Równolegle toczy się rozprawa o doprowadzenie jej do innych czynności seksualnych. Mężczyzna jest objęty dozorem policyjnym. - Jak się upił dobierał się do córki, a co drugi dzień pił - wyznała Salomea Ż.

W środę kobieta przyznała się do zarzucanego jej czynu. Zaprzeczyła, jakoby miała planować atak. Niejasne jest natomiast stanowisko Andrzeja C. Tuż po zdarzeniu powiedział przesłuchującemu go policjantowi, że rany zadała mu konkubina. Jednak podczas wczorajszej rozprawy zmienił zdanie: - Nie wiem kto zadał te ciosy. Nie patrzyłem. Odwróciłem się i chciałem uciekać. Sąsiad zauważył, że jestem cały we krwi i zadzwonił po karetkę.

Za usiłowanie zabójstwa grozi dożywocie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KS
.......
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie