MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Uczczą pamięć amerykańskich lotników. "Latająca Forteca" zestrzelona spadła do jeziora Stolsko

Marek Jaszczyński
Marek Jaszczyński
Tablica pamiątkowa, która zostanie odsłonięta nad jeziorem Stolsko
Tablica pamiątkowa, która zostanie odsłonięta nad jeziorem Stolsko Materiały organizatorów
Wojenna historia będzie miała finał 8 października nad brzegiem jeziora Stolsko w Stolcu (gmina Dobra). Tego dnia o godz. 11 rozpocznie się uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej pamięci amerykańskich lotników zestrzelonych nad jeziorem Stolsko w czerwcu 1944 roku.

Uroczystość odbędzie się na plaży w miejscowości Stolec (gmina Dobra) z udziałem lokalnych organizacji społecznych, przedstawicieli samorządów i armii amerykańskiej. Projekt realizowany jest przez Fundację BIELIK z pomocą Muzeum Motoryzacji i Wojskowości w Tanowie, gminy Dobra i Nadleśnictwa Trzebież. Sfinansowany z Programu Społecznik - Program zainicjowany przez Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego".

"Latająca Forteca" - historia samolotu

Musimy cofnąć się do czerwca 1944 roku, żeby przypomnieć dramatyczne wydarzenia dotyczące wspomnianego samolotu, należącego do 322 Dywizjonu Bombowego (322 BS).

W ostatnim locie wzięli udział:

  • Pierwszy pilot: Robert Ellison O’Bannon (1921-2000)
  • Drugi pilot: Thomas James Fitzgerald (1919-1997)
  • Nawigator: Nathan Lee Bartman (1923-2006)
  • Bombardier: Arnold Jon Ostwald (1919-2006)
  • Górny strzelec/inżynier: Irwin Howard Lewis (1922-1989)
  • Boczny strzelec: Joe Fioretti Jr. (1918-1982)
  • Operator radia: Benjamin George Goldman (1922-2011)
  • Tylny strzelec: Amos Frank Estrada (1920-1944)
  • Dolny strzelec: Herbert Spencer McCutchan (1920-2007)

W wyniku rotacji w ostatnim locie nie lecieli boczny strzelec Jorgen Egeland i dolny strzelec Jim Kasiaijan

Bombowiec B-17 o numerze 44-6117 i kodzie LG-Q był świeżym samolotem, który dostarczono do Europy pod koniec maja 1944 roku. Jego kariera była krótka - po nalotach na Bordeaux oraz Hamburg celem był poranny nalot na Berlin. Piotr Wit, modelarz i pasjonat historii dotarł do ciekawych materiałów, dzięki którym ustalił ostatnie chwile samolotu.

W swój, jak się miało okazać, ostatni lot Latająca Forteca nr 44-6117 wystartowała z bazy w Bassingbourn w środkowo-wschodniej Anglii rankiem w środę 21 czerwca 1944 r. wraz z innymi samolotami 91. Grupy Bombowej. Nad pojezierzem Meklemburskim, na północ od jeziora Muritz, dywizjon został zaatakowany od tyłu, od strony słońca przez ok. 50 do 75 dwusilnikowych myśliwców Luftwaffe, rozpoznanych jako Me-410.

Samolot numer 44-6117 (LG-Q) został trafiony pociskami kalibru 20 mm w zbiorniki paliwa w lewym skrzydle, tuż za wewnętrznym silnikiem, oraz w lewy statecznik poziomy. Skrzydło stanęło w ogniu, dowódca, z trudem kontrolując lot uszkodzonego bombowca, natychmiast rozkazał zrzucić bomby, aby zapobiec eksplozji niebezpiecznego ładunku.

Samolot powoli tracąc wysokość, towarzyszył jeszcze formacji bombowców do czasu, gdy zmieniła ona kurs na południowo-wschodni w okolicach miejscowości Neubrandenburg rozpoczynając manewr wejścia na kurs bojowy. W tym miejscu Forteca 44-6117 opuściła szyk lecąc na wschód, ciągnąc za sobą smugę dymu i ciągle obniżając pułap. Dowódca samolotu, widząc, że nie ma szans na kontynuowanie lotu, wydał rozkaz opuszczenia maszyny. Sześciu członków załogi wyskoczyło w okolicach miejscowości Neubrandenburg (załogi pozostałych samolotów raportowały o sześciu spadochronach).

Ostatni raz widziano uszkodzoną Fortecę na wysokości ok. 5 tys. metrów. Samolot leciał stabilnie obniżając wysokość. Wkrótce potem maszynę opuściło pozostałych trzech lotników. Wszyscy, poza zabitym Amosem Estradą, zostają szybko schwytani przez służby niemieckie.

Uszkodzony samolot, już bez załogi, lotem ślizgowym doleciał do znajdującej się 22 kilometry na północny-zachód od Szczecina miejscowości Stolec z impetem uderzając o godzinie 10.08 o powierzchnię pobliskiego jeziora Stolsko. Przy uderzeniu o taflę wody pędzący z szybkością ok. 250 km na godz. samolot rozpadł się, tracąc nadwyrężone i wypalone lewe skrzydło, a wrak ugrzązł w mulistym dnie w okolicach wyspy w środkowej części jeziora.

Katastrofa samolotu miała swój epilog w październiku 2019 roku. Wówczas do Szczecina przyjechali potomkowie jednego z lotników amerykańskich, który służył w załodze wspomnianego bombowca.

To krewni Irvina Howarda Lewisa (rocznik 1922), górnego strzelca i inżyniera pokładowego. Do Szczecina przyjechali Don Lewis (syn lotnika) z żoną Jane oraz Cheryl Morgan (siostrzenica lotnika) i jej mąż Brinley. To oni skontaktowali się przez internet z lokalnymi pasjonatami dziejów bombowca na którym służył ich przodek.

od 12 lat
Wideo

Nowy pistolet MPS z Fabryki Broni "Łucznik"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński