"Tygrys" wraca do formy

Redakcja
Z Dariuszem Michalczewskim, byłym bokserskim mistrzem świata rozmawiała Hanka Lachowska. - Jaki jest Twój typ kobiety?

- Przede wszystkim musi być sympatyczna. Musi też mieć tak zwane jaja. Każdy mocny mężczyzna potrzebuje równie mocnej kobiety. I takie właśnie lubię. Musi być pewna siebie, ale proszę nie mylić tego z zarozumialstwem. Chodzi o takie dziewczyny, które mają swoje zdanie. Potrafią być wesołe, a kiedy trzeba to i poważne.

- Na brak powodzenia u płci przeciwnej raczej nie narzekasz. Dziewczyny do Ciebie lgną. Podoba ci się to, jako mężczyźnie?

- Myślę, że każdemu by się podobało. Tak samo, jak każdej kobiecie podoba się, gdy lgną do niej mężczyźni. Uważam, że w moim przypadku bardziej zawdzięczam to wynikom i sławie, niż temu, jak wyglądam. Jest przecież wielu facetów przystojniejszym ode mnie, ale nie mają tej sławy i tym samym nie mają takiego powodzenia.

- A jak trafiłeś do ośrodka w Zinnowitz?

- Byłem tu już raz pięć lat temu na obozie. Jest tu bardzo dobre powietrze, bo miejscowość leży pomiędzy słodką a słoną wodą. Dzięki temu, powietrze jest bogatsze w jod.

- Pod koniec lutego, po przegranym tytule mistrza świata federacji WBA i dłuższej przerwie wrócisz na ring, aby odzyskać tytuł. Twoim przeciwnikiem będzie Fabricio Tiozzo. Boisz się?

- Wiadomo, że napięcie psychiczne jest bardzo duże.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie