"Tu CBŚ, dajcie pieniądze". Oszust w Szczecinie podawał się za policjanta

archiwum
Oszust podawał się za funkcjonariusza CBŚ, ale dzięki czujności szczecinianki wpadł w policyjną zasadzkę.
Oszust podawał się za funkcjonariusza CBŚ, ale dzięki czujności szczecinianki wpadł w policyjną zasadzkę. archiwum
Niecodzienne okoliczności zatrzymania mężczyzny, który wyłudzał pieniądze podając się za policjanta. Wywiadowcy złapali go m.in. dlatego, że... przystawili ucho do drzwi.

- Sprawdzamy, czy działał w pojedynkę, czy to członek grupy oszustów - potwierdza podkom. Przemysław Kimon z zachodniopomorskiej policji.

Są dowody, że oszust próbował wyłudzić pieniądze od co najmniej trzech starszych osób - razem kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Niespełna 30-letni mężczyzna trafił na dwa miesiące to aresztu. Wpadł dzień wcześniej. A było tak.

Do mieszkanki Pogodna zadzwonił mężczyzna, który podawał się za oficera Centralnego Biura Śledczego. Mówił, że na osiedlu trwa obława na oszusta, który wyłudza pieniądze od starszych osób i za chwilę do niej zadzwoni. "Policjant" poprosił kobietę, aby wydała oszustowi pieniądze, bo oni za chwilę go złapią, a gotówkę jej zwrócą. Chodziło o 20 tysięcy złotych.

Telefon z CBŚ zaniepokoił czujną szczeciniankę. Postanowiła podzielić się swoimi obawami z policją. Prawdziwi funkcjonariusze, wywiadowcy ubrani po cywilnemu, szybko do niej przyjechali. Idąc klatką schodową usłyszeli rozmowę telefoniczną, jaką inna sąsiadka prowadziła przez telefon z mężczyzną. Podsłuchali, że kobieta szykuje kilkadziesiąt tysięcy złotych dla kogoś, kto ma przyjechać taksówką.

- Tą rozmowę powiązali z rozmową, którą niedawno miała kobieta, która ich wezwała zaniepokojona telefonem z CBŚ - opowiada nasz informator.

Okazuje się, że mężczyzna dzwonił do obu kobiet przedstawiając się jako oficer CBŚ i prosił o przekazanie pieniędzy oszustowi, którego rozpracowuje jego służba.

Kilkadziesiąt minut później pod blok podjechała taksówka. Zasadzka się udała. Mężczyzna został zatrzymany. Znaleziono przy nim pieniądze i telefony. Policja sprawdza, z kim się kontaktował.
- Apelujemy do mieszkańców, aby uważali na telefony, które wydają im się dziwne. Oszuści nie próżnują i wymyślają coraz to nowe sztuczki - ostrzega podkom. Kimon.

Wiadomo, że przestępcy dzwonią głównie na telefony stacjonarne, które wybierają z książek telefonicznych. Często dzwonią do osób, których imiona wskazują, że chodzi o osoby starsze. np. Władysław, Janina.

- Jeśli jakiś telefon wydaje nam się podejrzany albo dziwny, zadzwońmy na policję i poprośmy o pomoc. Żaden taki sygnał nie zostanie zlekceważony - dodaje Kimon.

A pomysłowość oszustów nie zna granic. Byli już wnuczkami, lekarzami, pracownikami urzędów, duchownymi, policjantami. Funkcjonariusze przyznają, że w proceder angażuje się coraz więcej oszustów. Kilka lat temu monopol na wyłudzenie pieniędzy na "wnuczka" mieli przestępcy narodowości romskiej. Teraz prym wiodą Polacy. Wśród oszustów jest coraz więcej kobiet. Sprawa jest na tyle poważna, że apele o ostrożność odczytywane są w kościołach.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Leokadia

Taki scenariusz próby wyłudzenia ode mnie pieniędzy miał miejsce już dwa lata temu. Najpierw była "zwykła" próba na wnuczka, a gdy zaczęłam zadawać pytania oszust się wyłączył. Po chwili inny oszust zatelefonował i przedstawił się jako policjant, który tropi szajkę oszustów próbując namówić mnie do przekazania pieniedzy oszustowi. Tego "policjanta" po prostu opie...liłam zarzucając mu nieprofesjonalność. Kazałam mu przyjechać oznakowanym pojazdem policyjnym w mundurze i poczekać na oszusta u mnie w domu. Dlaczego miałabym się narażać na kontakt z potencjalnym mordercą? Chodziło o kilkadziesiąt tysięcy złotych, a dla takich pieniędzy ludzie potrafią zabić.