Trzęsacz: Niebezpiecznie na klifie

Agnieszka Grabarska
– Chcieliśmy zrobić sobie zdjęcie na tle morza. Właśnie sprawdzałam, czy jest tu bezpiecznie. Widzę jednak, że zrezygnujemy z tej pamiątki. Nie dam dzieciom podejść bliżej – mówi Katarzyna Nowak – Subocz.
– Chcieliśmy zrobić sobie zdjęcie na tle morza. Właśnie sprawdzałam, czy jest tu bezpiecznie. Widzę jednak, że zrezygnujemy z tej pamiątki. Nie dam dzieciom podejść bliżej – mówi Katarzyna Nowak – Subocz. Fot. Agnieszka Grabarska
- To wyjątkowo piękny, ale i niebezpieczny zakątek - tak o słynnym klifie w Trzęsaczu mówią turyści. Niektórzy odwiedzający to miejsce uważają, że na skarpie natychmiast powinny pojawić się barierki.

O braku zabezpieczeń zaczęto znów mówić głośno po tym, jak kolejny turysta spadł ze skarpy. Tym razem pechowym spacerowiczem okazał się cudzoziemiec w średnim wieku. Świadkowie relacjonują, że mężczyzna szedł ścieżką, która biegnie tuż przy urwisku.

- Zobaczyliśmy tumany piachu i kurzu. Chwilę później widzieliśmy jak ratownicy niosą na noszach mężczyznę w kołnierzu ortopedycznym - opowiadał plażujący w pobliżu Marek Banaszak.

Poszkodowany trafił do gryfickiego szpitala. Lecznica nie udziela informacji na temat stanu zdrowia pacjenta. Wiadomo jedynie, że tuż po upadku z około 20-metrowej wysokości, mężczyzna był przytomny, ale poobijany i mocno przestraszony. Prawdopodobnie ma złamaną rękę.

- To cud, że ten człowiek żyje - twierdziła turystka, która o wypadku dowiedziała się w chwili, gdy sama stała na ścieżce tuż nad przepaścią. - Nie przyszłabym tu, gdybym wiedziała, że jest tu tylko dzika dróżka, a skarpa nie ma zabezpieczeń - twierdziła Anna Wichrowska z Częstochowy.

Odcinek pomiędzy Trzęsaczem a Rewalem to ulubione miejsce paralotniarzy.

- Jak się uważnie patrzy pod nogi i nie wychyla nad skarpę, to nic nie ma prawa się tu stać - przekonuje jeden z nich. Jego zdaniem, skoro paralotniarze nie muszą mieć na loty żadnego pozwolenia, to tym bardziej spacerowiczom nie można postawić tu szlabanu.

Ratownicy przypominają jednak, że w ubiegłym roku z klifu spadły aż cztery osoby.

- Ta dzika ścieżka powinna być zamknięta - mówi Krzysztof Olkuszewski, szef rewalskich ratowników.

Inaczej sprawę widzi Urząd Morski, który zarządza terenem.

- Nie widzę sensu odgradzania tego terenu. W okolicy postawiliśmy tablice ostrzegające o niebezpieczeństwie. Informacja jest w trzech językach i to, moim zdaniem, wystarczy - twierdzi Marek Borowiec, dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
andi
he? czy aby nie przestepstwo, bo tobie sie cos wydaje? chyba nigdy tam nie byles. Nie musisz nikogo namawiac, aby zrobisz setki takich zdjec. "Gwiazda dziennikarstwa gminnego"? czyzby jakis niedoceniony "gminny fotograf"?
C
Cenzor
Czy aby "gwiazda dziennikarstwa gminnego" nie popełniła przestępstwa namawiając turystów do pozowania do zdjęcia, bo nie uwierzę, że było to przypadkowe ujęcie. To ewidentne narażanie na utratę zdrowia lub życia. Ciekawe co na to redaktor naczelny p. Piotr Wasikowski?
G
Gringo
Barierki barierki i co jeszcze ?? Może półtora metrowej wysokości mur jeszcze wybudowac ?? to miejsce ma efekt własnie tylko i wyłącznie bez czego kolwiek a ludzie niech po prostu uważaja i pilnuja swoich dzieci.
m
mms
Litości. Najlepiej wszystko ogrodzić, zabezpieczyć i zwolnić ludzi z myślenia. Przecież trzeba myśleć i być ostrożnym jak się chodzi po takich terenach. Zresztą tablice informują o niebezpieczeństwie, więc po co tam się niektórzy pchają.
Dodaj ogłoszenie