MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Trzeciakowski z czystą kartą. Szykuje pozew przeciw Zahorskiemu

Przemysław Szymańczyk
Przemysław Szymańczyk
MSR Gryfia
Prokuratura stwierdziła, że Artur Trzeciakowski, dyrektor naczelny „Gryfii”, nie złamał prawa. Co więcej, sam torpedował działania, które mogłyby doprowadzić do przestępstwa - ustalił „Głos”.

Małopolski Wydział Prokuratury Krajowej w Krakowie umorzył śledztwo przeciwko dyrektorowi naczelnemu Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” w Szczecinie. Postanowienie uprawomocniło się w końcu czerwca bieżącego roku - dowiedział się „Głos Szczeciński”.

Artur Trzeciakowski był podejrzewany o „popełnienie przestępstwa polegającego w uproszczeniu na udzieleniu pomocy przez innego z podejrzanych w powoływaniu się przez niego na wpływy w Katowickim Holdingu Węglowym (Trzeciakowski był w nim w latach 2015-2016 wiceprezesem ds. finansowych) i przez to ułatwienia mu załatwienia kontraktu z tą spółką Skarbu Państwa”.

By przełożyć na język powszechnie zrozumiały postanowienie, jakie wydał prokurator z departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji, można po prostu stwierdzić, że najważniejszy obecnie menadżer w „Gryfii” siedem lat temu nie próbował dogadać się niezgodnie z prawem ze swoim znajomym, by ten dostał intratny kontrakt z Katowickiego Holdingu Węglowego.

Z dokumentów, którymi dysponuje „Głos”, wynika, że prokurator nie miał w tej sprawie żadnych wątpliwości.
Trudno by było inaczej, skoro umowa, z której obydwie strony miały czerpać korzyści, nie została skonsumowana. Zawierała bowiem, jak ocenił Trzeciakowski, a także inni członkowie Zarządu KHW, zbyt agresywne instrumenty optymalizacyjne (chodziło o zmniejszenie kosztów przedsiębiorstwa związanych z obowiązkowymi wpłatami na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych).

W uzasadnieniu umorzenia śledztwa czytamy, że „na brak po stronie podejrzanego zamiaru realizacji znamion przestępstwa pomocnictwa do przestępstwa płatnej protekcji wskazuje fakt, iż ostatecznie zaniechał on wdrożenia w życie proponowanych rozwiązań i zawarcia kolejnych umów”. I dalej: „Gdyby intencją Trzeciakowskiego było wsparcie drugiego z podejrzanych w nielegalnym pozyskaniu kontraktu z KHW, to raczej nie podejmowałby on działań torpedujących możliwość pozyskania kolejnych zleceń”.

Sprawa wywołała sporo emocji szczególnie po tym, jak na terenie „Gryfii” zjawili się wcześnie rano funkcjonariusze CBA.
Było oczywiste, że zatrzymanie Trzeciakowskiego stanie się paliwem dla przedstawicieli opozycji, którzy menadżerów z branży morskiej, związanych z „dobrą zmianą”, przedstawiali jako nieudaczników. Robili to z nieskrywaną satysfakcją, a prym wśród nich wiódł pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego ds. gospodarki morskiej Rafał Zahorski. To on na posiedzeniu sejmowej komisji gospodarki morskiej 23 marca bieżącego roku mówił: „Proszę państwa, w zagadnieniach kadrowych brakowało odniesienia się do kwestii przedłożenia chyba po raz kolejny dyrektorowi naczelnemu »Gryfii« zarzutów przez prokuraturę na wniosek Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Przypomnę, że w 2019 roku pan Trzeciakowski dostał po raz pierwszy inne zarzuty, tam trzeba było wpłacić 150 tys. zł poręczenia majątkowego. W roku 2020, całkiem niedawno, były kolejne, całkiem inne zarzuty prokuratury w Katowicach. Tutaj było wpłacone 100 tys. zł poręczenia majątkowego. Mam pytanie, ile jeszcze trzeba czasu, jak ważny jest pan Artur Trzeciakowski dla „Gryfii”, żeby taka osoba w ogóle funkcjonowała i budowała opinię o stoczni?”- pytał dramatycznym tonem Zahorski.

Tematem posiedzenia komisji była sytuacja finansowa i plany stoczni zależnych od Skarbu Państwa.

Trzeciakowski przyznaje w rozmowie z „Głosem”, że po decyzji prokuratury odetchnął z ulgą, ale był przekonany o pozytywnym finale sprawy.

- Według mojej wiedzy i doświadczenia „werdykt” nie mógł być inny. Wielokrotnie podnosiłem, żeby nie robić ze mnie przestępcy i nie orzekać o winie zbyt pochopnie i nachalnie. Szczególnie kieruje te słowa do Rafała Zahorskiego, który, mimo że wiedział o definitywnym zakończeniu innej sprawy, w której padły oskarżenia pod moim adresem, kolportował informację o ich aktualności. Robił to publicznie w obecności członków rządu, posłów oraz przedstawicieli branży morskiej - powiedział nam dyrektor „Gryfii”.

Chodzi o wspomniane posiedzenie komisji sejmowej z 23 marca, gdzie pełnomocnik marszałka Olgierda Geblewicza występował jako jeden z zaproszonych ekspertów. Jej tematem była sytuacja i plany na przyszłość w stoczniach zależnych od Skarbu Państwa. W obradach brał również udział Trzeciakowski.

Wtedy po raz pierwszy ostrzegł Zahorskiego: „Korzystając z formy naszej komunikacji, korzystając z tego, że jest to zapisywane i nagrywane, ponieważ padło tutaj dzisiaj ze strony pana pełnomocnika marszałka sformułowanie o odpowiedzialności za słowa, w związku z powyższym informuję pana pełnomocnika, że będąc odpowiedzialnym za swoje słowa, w związku z pana wypowiedzią dotyczącą zarzutów wobec mojej osoby i brakiem poinformowania wszystkich obecnych, że zarzuty z 2019 roku zostały prawomocnie umorzone, o czym publicznie informowałem, a pan nie raczył przekazać tej informacji członkom komisji, pan i pan marszałek, dlatego że pan go reprezentuje, może spodziewać się pozwu osobistego z mojej strony”.

Po kilku miesiącach od tamtego słownego starcia pytam, czy do kolejnego dojdzie na sali sądowej.

- Na pewno - odpowiada Trzeciakowski. - W stosunku do pana pełnomocnika nie mogę postąpić inaczej. Pozew o naruszenie dóbr osobistych skieruję do Rafała Zahorskiego jeszcze latem tego roku.

Obrońca reprezentujący Trzeciakowskiego, adwokat Michał Lizak z satysfakcją przyjął decyzję o umorzeniu śledztwa.

- Z uzasadnienia wynika, iż w zachowaniu i czynnościach podjętych w rzeczonej sprawie przez Artura Trzeciakowskiego nie dopatrzono się żadnych znamion czynu zabronionego. To dla mnie i dla mojego klienta bardzo ważne - podkreśla mecenas Lizak. I dodaje: - Jednocześnie chciałbym wyraźnie wskazać, że w stosunku do mojego klienta nie toczą się żadne postępowania, w tym karne.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Pierwszy trening polskich piłkarzy pod okiem 2500 kibiców

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński