Trzecia nerka Andrzeja z Polic. Niezwykle rzadka operacja w Szczecinie

Paulina Targaszewska
– Z dwóch poprzednich przeszczepów nie cieszyłem się tak, jak z tego trzeciego – mówi pan Andrzej. – Pan profesor uratował mi nim życie. Ogromnie za to dziękuję!
– Z dwóch poprzednich przeszczepów nie cieszyłem się tak, jak z tego trzeciego – mówi pan Andrzej. – Pan profesor uratował mi nim życie. Ogromnie za to dziękuję! Sebastian Wołosz
Pan Andrzej z Polic dostał trzecią nerkę. - Takie zabiegi są bardzo skomplikowane, wykonuje się je niezwykle rzadko - mówi prof. Marek Ostrowski, który przeprowadzał operację.

Pan Andrzej dowiedział się o swojej ciężkiej chorobie, kiedy był małym chłopcem.

- W 1970 roku usłyszałem po raz pierwszy, że mam kłębuszkowe zapalenie nerek - opowiada. - Wtedy zaczęła się moja walka o normalne życie.
Przy chorobie w obrębie kłębuszków nerkowych gromadzą się komórki zapalne (limfocyty i leukocyty) i białka krwi (przeciwciała), co pobudza prawidłowe komórki kłębuszka do namnażania się. Gdy proces zapalny jest przewlekły, kłębuszek z czasem ulega zwłóknieniu i staje się nieczynny. Jeśli większość kłębuszków przestaje pracować, pojawia się niewydolność nerek.

- Choroba postępowała, niewydolność nerek powiększała się i konieczne w moim życiu stały się dializy - opowiada pan Andrzej. - W końcu, 15 lat temu, lekarze zdecydowali się na przeszczepienie u mnie nerki po lewej stronie. Niestety, po upływie dziesięciu lat jej funkcja ustała i był konieczny kolejny przeszczep.

Wówczas przeszczepiono mi nerkę po prawej stronie. Myślałem, że to koniec męki.

Niestety, z czasem druga nerka też przestawała działać. Konieczny był powrót do dializ.

- Mam 54 lata, nie chciałbym do końca życia być pacjentem stacji dializ - mówi pan Andrzej. - Po raz trzeci zakwalifikowano mnie do przeszczepu.

Którejś nocy zadzwonił lekarz nefrolog ze szpitala przy ul. Arkońskiej i oznajmił, żeby pacjent szykował się, bo w Warszawie mają dla niego nerkę.

- Myślałem, że będę musiał jechać do stolicy. Okazało się jednak, że w Szczecinie pobrano nerkę dla pacjenta z Warszawy. Karetka przywiozła więc zarówno chorego do przeszczepienia jak i nerkę, która była przeznaczona dla mnie - relacjonuje pacjent.

Operację przeszczepienia trzeciej nerki panu Andrzejowi wykonano w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 2 PUM na Pomorzanach. To pierwsza taka operacja w tym roku, gdyż trzeci przeszczep wykonywany jest dość rzadko. W ubiegłym roku był tylko jeden.

- Niewielu pacjentów jest w stanie doczekać trzeciego przeszczepu - mówi prof. Marek Ostrowski, który wykonał operację. - Zwykle nerkę przeszczepia się w życiu pacjenta raz, czasem dwa. Maksymalnie w Szczecinie u jednego pacjenta przeszczepialiśmy nerki czterokrotnie. Działo się tak, ponieważ pacjent nie stosował się do naszych zaleceń po operacji - nie przyjmował leków, pił alkohol i to doprowadzało do dość szybkiej utraty nerek, a w ostateczności też życia. Brak współpracy chorego według danych amerykańskich może być przyczyną utraty co piątej nerki.

Operacja pana Andrzeja trwała ponad dwie godziny. Dodatkową trudnością było niewielkie uszkodzenie nerki, która była pobrana przez inny zespół. Narząd został przesłany do Szczecina z uszkodzonym moczowodem. Na szczęście operacja udała się.

- Były pewne komplikacje - mówi pan Andrzej. - Na szczęście profesor Ostrowski odpowiednio się mną zajął. Uratował mi życie. Jestem mu dozgonnie wdzięczny. Dowiedziałem się, że otrzymałem zdrową nerkę, od młodego człowieka.

Z powodu niespodziewanych powikłań pan Andrzej wciąż przebywa w klinice chirurgicznej. Jest jeszcze pod opieką lekarzy.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
I.

Narządy od motocyklistów po wypadkach rzadko nadają się do transplantacji. Często są to urazy wielonarządowe, a co za tym idzie często towarzyszy im zgon na miejscu wypadku ( i takie narządy nie nadają się do pobrania). Jeżeli pacjent przeżyje, jest ratowany i stara się go przywrócic do życia. Nawet, jeżeli do końca swoich dni mialby leżeć czy jeździć na wózku . Za narządy do transplantacji dziękujmy ludziom, którzy nie słuchają bzdur nawiedzonych kolesi (żeby nie powiedzieć dosadniej).
To dawcy i ich rodziny są godni podziękowań nas wszystkich.
Zapraszam na stronę Poltransplantu lub innego portalu o transplantacjach, tam jest rzetelna wiedza.

m
mario

chwała Bogu za motocyklistów. :)