Trefl Sopot - King Szczecin 90:77. To nie tak miało wyglądać

Aleksander Stanuch
Aleksander Stanuch
Wysoka porażka Kinga na inaugurację to spore zaskoczenie.
Wysoka porażka Kinga na inaugurację to spore zaskoczenie. King Szczecin/Facebook
Wilki Morskie były wyraźnie gorsze od Trefla Sopot i przegrały 77:90. Z dobrej strony pokazali się Cleveland Melvin i Dustin Ware, ale to było za mało na dobrze dysponowanych gospodarzy.

Pierwsze punkty dla Wilków Morskich w nowym sezonie zdobył Paweł Kikowski, popisując się celnym rzutem z dystansu po niespełna dwóch minutach gry. Goście dobrze rozpoczęli mecz na dystansie, bo po chwili kapitan dołożył kolejną trójkę, a w jego ślady poszedł też Cleveland Melvin. Już po kilku minutach dało się zauważyć zmianę stylu gry Kinga w porównaniu do poprzedniego sezonu i oglądaliśmy więcej rzutów z dystansu. Pojawiło się jednak kilka błędów w komunikacji w obronie, co skutkowało łatwymi punktami Trefla spod samej obręczy. Po pierwszej kwarcie był remis 19:19.

Kolejna część meczu przez długi czas była wyrównana, ale po serii punktowej Trefla o przerwę poprosił trener Budzinauskas. Sopocianie złapali wiatr w żagle, a szczególnie trudny do zatrzymania był Łukasz Kolenda, który dwukrotnie trafił z dystansu i zaliczył kilka udanych wejść pod kosz. Trefl napędzał się po stratach Wilków i pokazał swoje możliwości ofensywne, o których dużo mówiło się przed sezonem. Gracze trenera Marcina Stefańskiego byli wyraźnie lepsi i na przerwę schodzili przy prowadzeniu 47:36. Wiekiem od trumny, bo jeszcze nie gwoździem, była szalona trójka Camerona Ayersa równo z końcową syreną. King musiał popracować nad rozwagą w ofensywie, bo zaliczył aż 9 strat przy trzech Trefla.

Jeśli ktoś liczył na wilczą zadziorność od początku trzeciej kwarty, to mógł być zawiedziony, bo gospodarze zaczęli od serii 16:2 i różnica wynosiła już ponad 20 oczek. King chciał odrabiać straty trójkami, a Trefl wykazywał większą zespołowość i bawił się koszykówką. Z biegiem minut Wilki miały przebłyski, ale sopocianie momentalnie odpowiadali, trafiając z dystansu nawet przy dobrej obronie. Przed ostatnią kwartą Trefl prowadził 82:59.

W ostatniej kwarcie cudownego powrotu nie było i gospodarze spokojnie kontrolowali mecz. Udało się nieco zmniejszyć straty, ale ostatecznie sopocianie wygrali 90:77. Najmniej sobie do zarzucenia mogą mieć Cleveland Melvin oraz Dustin Ware, ale trudno było wygrać mecz we dwójkę. Ben McCauley nie jest gotowy do gry (14 minut, 1/4 z gry), nieskuteczny był Jakov Mustapić (1/6 z gry), obiecanego potencjału w ofensywie nie było widać po Adamie Łapecie (jeden rzut z gry), a i reszta graczy wniosła niewiele

Przed trenerem Budzinauskasem i jego zawodnikami tydzień pełen pracy, bo jest sporo do poprawy. Szczecinianie kolejny mecz zagrają 5 października (godz. 17) w Gliwicach z GTK.

Trefl Sopot - King Szczecin 90:77 (19:19, 28:17, 27:17, 16:24)
King: Ware 18, Melvin 16, Kikowski 11, Bartosz 7, Wilczek 6, Davis 5, Łapeta 5, McCauley 4, Kucharek 3, Mustapić 2.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie