To nie koniec sporu o podwyżki dla szczecińskich pracowników. Zapowiada się kolejny protest przed Urzędem Miasta

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Udostępnij:
W najbliższą środę przed magistratem na pl. Armii Krajowej o godz. 15 ma się odbyć protest pracowników i związkowców, których zatrudnia miasto, a którzy domagają się podwyżek. Pikieta to efekt fiaska negocjacji z władzami Szczecina - tłumaczy Solidarność.

- Od tych ludzi zależy nasze bezpieczeństwo i jakość życia, ale oni zarabiają tak mało, że z trudem zabezpieczają własne rodziny. Nie zgadzamy się na to - grzmi Solidarność i ponownie będzie protestować pod szczecińskim magistratem w sprawie podwyżek płac dla kilku tysięcy pracowników miejskiej budżetówki.

Chodzi m.in. o pracowników zatrudnionych w Domach Pomocy Społecznej, żłobkach, Centrum Opieki nad Dzieckiem, Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, staży miejskiej. Łącznie ok. 6 tysięcy osób, których pensje wypłaca budżet Szczecina. Według wyliczeń Solidarności, prawie połowa z nich zarabia minimalną pensję, czyli ok. 3 tys. zł brutto.

Negocjacje między związkowcami, a władzami Szczecina trwają od miesięcy

Przez kilka tygodni protestowali pracownicy MOPR. Prawie trzy czwarte załogi nie przychodziło do pracy. Były pikiety pod urzędem miasta. Urzędnicy chcieli 1200 zł brutto podwyżki (jako podstawa do negocjacji). Prezydent Piotr Krzystek zaproponował 210 zł podwyżki jeszcze w tym roku i 140 zł w przyszłym. Ostatecznie udało się znaleźć dodatkowe 3 mln zł zwiększając rezerwę budżetową na 2022 r.

Na razie nie wiadomo jak konkretne podwyżki ta kwota oznacza. Wysokość podwyżek jest uzależniona od zarobków. Intencją było przyznanie wyższej regulacji osobom, których zarobki były najniższe.

- Środki wygospodarowane w ten sposób trafią przede wszystkim do osób pracujących bezpośrednio z podopiecznymi, realizującymi zadania wychowawcze i astystenckie. Regulacje mają służyć zróżnicowaniu wysokości wynagrodzeń adekwatnie do obciążeń z jakimi związane jest wykonywanie pracy na poszczególnych stanowiskach. Proces będzie prowadzony przez cały przyszły rok, począwszy od pierwszych miesięcy 2022 r. - tłumaczył Piotr Krzystek.

Przekonuje, że w obecnej sytuacji miasta nie stać na więcej.

- Rozumiem oczekiwania i roszczenia pracowników, ale sytuacja finansowa miasta jest trudna i musimy sobie z tym jakoś poradzić - mówił.

Propozycję prezydenta związkowcy nazwali jałmużną

Według Solidarności to zdecydowanie za mało. Mieczysław Jurek, szef zachodniopomorskiej "S" zwraca uwagę, że walka o godne zarobki dla urzędników trwa od kilkunastu lat.

- Od 15 lat walczymy w Szczecinie o godne wynagrodzenia dla pracowników sfery komunalnej. Jest to grupa pracowników tak zwanej sfery budżetowej, która dostarcza nam wodę do mieszkań, wozi nas tramwajami i autobusami, wywozi śmieci, opiekuje się ludźmi starszymi w Domach Opieki Społecznej oraz naszymi dziećmi żłobkach i przedszkolach, a także zapewnia nam bezpieczeństwie i organizuje nam życie kulturalne. Często jest to praca mozolna, wymagająca wiele wysiłku, cierpliwości, prawdziwego powołania. W ferworze codziennych spraw, nie zwracamy na nie uwagi, nie myślimy o ich zarobkach, nie zastanawiamy się czy miasto i pracodawca o nich należycie dba - tłumaczy Mieczysław Jurek.

Wini za to władze Szczecina, na czele z prezydentem.

- Niestety, władze Szczecina traktują ich coraz gorzej. Zauważamy spłaszczenie płac. Coraz większej grupie brakuje środków na utrzymanie swoich rodzin. Chcemy w negocjacjach poprawić jej warunki płacowe, niestety nie znajdujemy zrozumieniem władz miasta. Prezydent miasta uważa, że owszem, podwyżka pracownikom się należy, ale nie ma na nią pieniędzy w budżecie. Taki stan rzeczy trwa od objęcia władzy przez Piotra Krzystka. Początkowo prezydent tłumaczył, że priorytetem jest wykorzystanie środków unijnych i uzupełnienie ich własnymi, aby Szczecin nadrabiał zaległości, rozwijał się. Solidarność to popierała, pod warunkiem że pan prezydent nie będzie zapominał o ludziach - dodaje.

Według niego sytuacja się pogarsza, bo coroczne negocjacje kończą się na kwotach podwyżek dalekich od oczekiwanych. Przyznaje jednocześnie, że "inflacja rośnie w zastraszającym tempie, drożyzna jest wszechobecna, a zarobki stoją w miejscu". Obawia się, że wkrótce pracownicy będą rezygnować z pracy i szukać lepiej płatnych zajęć.

- Kto wówczas będzie wykonywał ich pracę -pyta szef "S". - Dlatego ponownie przyjdziemy pod urząd miasta aby domagać się podwyżek płac i protestować przeciwko jałmużnie, proponowanej przez władze Szczecina.

Początek pikiety, środa 29.12.21 godz. 15.

- Pan prezydent nie komentuje wystąpień Solidarności. Związek zaś, ma świadomość sytuacji budżetowej ponieważ jest w stałym kontakcie z Sekretarzem Miasta, któremu Pan prezydent powierzył rozmowy dot. regulacji wynagrodzeń - mówi Łukasz Kolasa, rzecznik prezydenta.

ZOBACZ TEŻ:

Protest zachodniopomorskiej "Solidarności" w Szczecinie. Cho...

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dave Woroch
Każdy mieszkaniec Szczecina płaci 700zl miesięcznie na utrzymanie miasta.

Tyle zabierają w podatkach!

Teraz mamy płacić jeszcze więcej?

Miasto nie ma swoich pieniędzy
D
Dave Woroch
My, mieszkańcy miasta Szczecina, domagamy się obniżek dla urzędników.

Jest ich za wielu.

Ledwo dajemy radę płacić podatki.

Co 10-tego urzędnika można bez problemu zwolnić.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie