To musi być wielki come back!

Michał Fura, 14 stycznia 2005 r.
Jesienną rundę zakończyli na pierwszym miejscu w tabeli. Co prawda nie bez trudności, ale za to spektakularnie - w ostatnim meczu pokonali największego swojego rywala 4:3 i dzięki zostali liderem. Jeśli na wiosnę będą grać równie dobrze, to wrócą do międzywojewódzkiej ligi juniorów.

Do tej samej, z której drużyna spadła sezon wcześniej.
- Musi nam się udać - mówią zgodnie piłkarze i trenerzy.

Waga jest w porządku

Zawodnicy Zbigniewa Kupczyka rozpoczęli już pierwsze treningi po zimowym odpoczynku.

- Na szczęście żaden z piłkarzy nie przytył przez święta. Ważyliśmy wszystkich i nie ma jakichś szczególnych skoków wagi - mówi trener z uśmiechem. Dodaje jednak, że zimowa przerwa w treningach odbiła się jednak na kondycji. - Niestety widać, że niektórzy są trochę słabsi fizycznie, mniej wytrzymali. Ale to raczej normalne. Trochę intensywnej pracy i wszystko wróci do normy.

Na murawę do Międzyzdrojów

Dlatego od stycznia piłkarze zaczęli treningi. Spotykają się trzy razy w tygodniu. Na razie najwięcej ćwiczą na powietrzu.

- Dużo biegamy. Na dłuższe dystansy i sprintem na krótszych odcinkach. Chodzi o to, aby poprawić wytrzymałość i przyśpieszenie - mówi Zbigniew Kupczyk. - Biegamy na plaży, w parkach, gdzie nawierzchnia jest nierówna. Dzięki temu piłkarze muszą włożyć więcej wysiłku, więcej uwagi przykładać też do kontroli oddechu.

Podczas treningów na hali, zawodnicy ćwiczą przede wszystkim technikę - zagrywki, podania, grę z tzw. "klepki". To samo, ale w połączeniu z bieganiem, ćwiczą też na boisku w Międzyzdrojach. Tam jest lepsza nawierzchnia do gry, niż w Świnoujściu.

Na głównym boisku Floty nie ma na razie co myśleć o grze, bo jest mokro i grząsko. Tym bardziej odpada więc i drugie boisko Floty, gdzie nie ma trawy, tylko sam piach.

- Tam w ogóle nie da się nic robić o tej porze roku. Można co najwyżej nabawić się kontuzji - mówi jeden z zawodników.

Dopiero pod koniec stycznia, gdy zawodnicy zyskają już lepszą formę, trener chce skoncentrować się na treningu taktyki, stałych fragmentach gry.

- W ten sposób będziemy przygotować się już do kilku sparingów, które czekają nas przed rozpoczęciem sezonu - mówi Mirosław Kuźma, kierownik drużyny.

W lutym Flotę czeka bowiem turniej w Gorzowie Wielkopolskim.

Będą mocniejsi

Początek rundy jesiennej nie był dla Floty udany. Trener martwił się, bo w pierwszych spotkaniach gra jakoś się jego zawodnikom "nie kleiła".

- Nie mogli się zgrać. Porozumienie na boisku utrudniał też brak rutyny u jeszcze młodych zawodników. Każdy chciał grać, każdy chciał się pokazać, przez co nie zawsze grali drużynowo - mówi Zbigniew Kupczyk.

Sami zawodnicy też doskonale zdają sobie sprawę z tego, że na początku mieli trudności z porozumieniem się na boisku.

- Początek był rzeczywiście trudny - wspomina prawy obrońca Krystian Kaja. - Pod koniec było już lepiej, ale według mnie jeszcze nie całkiem dobrze. Wyciągnęliśmy już z tego wnioski. Myślę, że teraz będzie dużo, dużo lepiej.

Jak przyznają sami zawodnicy, wiary we własne siły dodał im szczególnie ostatni mecz z największym przeciwnikiem Floty - Iną Goleniów. To był ostatni mecz jesieni. Od tego, kto go wygra, zależało, kto będzie pierwszy w tabeli. Flota przegrywała już w pewnym momencie z Iną 1:3 Ale pod koniec zawodnicy, zagrali jak "z nut" i strzelili trzy bramki.

- Wygraliśmy w pięknym stylu i dzięki temu zajęliśmy pierwsze miejsce. To był chyba najlepszy, ale także najtrudniejszy mecz w poprzedniej rundzie - dodaje bramkarz Mirosław Kapyś.

Zarówno zawodnicy, jak i trener Zbigniew Kupczyk wierzą, że wiosną zagrają jeszcze lepiej i zajmą pierwsze miejsce. Aby tak było, swój poziom muszą utrzymać najlepsi zawodnicy jesieni, a pozostali poprawić się.

Zagrać jeszcze lepiej

Po jesiennej rundzie Zbigniew Kupczyk bardzo zadowolony był ze środkowego rozgrywającego Konrada Plantza.

- Ma bardzo dobrą technikę, to on ustawia grę i odpowiada za konstrukcję akcji - mówi trener.

Bardzo dobrze wypadli też Darek Mączniański, który w siedmiu meczach strzelił aż 10 bramek.

- Darek to rasowy napastnik. Szybki, przebiegły, wie jak się ustawić - dodaje Zbigniew Kupczyk.

Dodatkowym wzmocnieniem w rundzie wiosennej ma być też powrót na boisko Łukasza Kupczyka, syna trenera. Jest środkowym napastnikiem, ale ostatnie siedem miesięcy spędził na ławce rezerwowych. Powód? Jeszcze w maju złamał nogę podczas treningu z pierwszą drużyną Floty. I to tuż przed meczem. Gdy na początku sierpnia wrócił na treningi, doznał kolejnej kontuzji i to w tym samym miejscu.

- Już nie mogłem się doczekać, kiedy wrócę na boisko - mówi dziś Łukasz Kupczyk. - Lekarz mówi, że w tym miejscu, gdzie miałem złamanie, nic złego już nie powinno mi się stać. Przyznam jednak, że na razie mam pewną blokadę psychiczną po tej kontuzji. Nie czuję się jeszcze pewnie. Boję się trochę bezpośrednich kontaktów noga w nogę z innymi zawodnikami. Ale mam nadzieję, że to w końcu minie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie