Tamara Gonzalez Perea, blogerka modowa przekazała 36 tys. zł na rzecz szczecińskiej Dzikiej Ostoi. Zapytaliśmy ją m.in. o ten hojny gest, sentyment do Szczecina i o miłość do zwierząt.

Skąd pomysł, by wziąć udział w teleturnieju Koło Fortuny?

Koło Fortuny ma co jakiś czas odcinki specjalne. Tym razem był to odcinek, w którym wzięli udział prowadzący programu „Pytanie na Śniadanie” i w taki sposób się w nim znalazłam. Zastanawiałam się nad uczestnictwem, ale przekonał mnie fakt, że wygraną będzie można przekazać na cele charytatywne.

Czytaj więcej: Tamara Gonzalez Perea wygrała w Kole Fortuny 36 tys. zł dla Dzikiej Ostoi

Czy spodziewała się Pani wygranej i skąd pomysł, by przekazać ją właśnie dla Dzikiej Ostoi?

Absolutnie się nie spodziewałam. Koło Fortuny pamiętam z dzieciństwa i nie śledziłam tego, jak zmienił się teleturniej. Potraktowałam to jak dobrą zabawę i od razu wiedziałam, że jeśli mi się uda wygrać, pieniądze trafią do Dzikiej Ostoi. To jest organizacja, która pomaga dzikim zwierzętom, takim zwierzętom, którymi w Polsce nikt praktycznie się nie zajmuje. Nie myślę tu o myśliwych czy państwowych pracownikach, dla których zamiast ratować ranną sarnę, potrąconego jeża, najłatwiej jest takie zwierze uśpić lub zastrzelić. Dzikie zwierzęta są w coraz trudniejszej sytuacji, ludzie są bowiem coraz bardziej ekspansywni. Naturalnych miejsc, gdzie mogą żyć zwierzęta jest coraz mniej. Trzeba je chronić. Miałam okazję widzieć jak Marzena i Michał pracują, jak troszczą się o zwierzęta i jak życie sypie im piach w oczy, kiedy mają za mało wsparcia. Są z mojego rodzinnego miasta, więc tym bardziej chciałam im pomóc. Zawsze wychowywałam się w otoczeniu zwierząt, kocham zwierzęta, obecnie też mam dwa koty i dwa szczury.

Jakie inne organizacje ze Szczecina chętnie Pani wspiera?

To przede wszystkim Dzika Ostoja. Są oczywiście inne organizacje, które wspieram na miejscu, w Warszawie, gdzie mieszkam. Kilka razy w ciągu roku przekazuję wsparcie głównie organizacjom, które pomagają samotnym matkom, kobietom. To temat także bardzo mi bliski. Często też wpłacam na małe fundacje, stowarzyszenia, kiedy potrzebna jest im doraźna pomoc. Nie zawsze o tym mówię. Mamy styczeń więc chciałabym wspomnieć, że całym sercem popieram Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Czytaj również: Nowa "Dzika Ostoja" będzie dopiero za rok. To zwycięzcy szczecińskiego budżetu obywatelskiego

Czytaj również:

Czytaj również: Oni pomagają zwierzętom. Im pomagają inni. To Dzika Ostoja

Zobacz też: Trzy małe wiewiórki trafiły do Fundacji Dzika Ostoja

Czytaj też: Do fundacji „Dzika Ostoja” trafiła podtruta sarenka