MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Talent na miarę legendarnych pianistów jazzowych wystąpi w Szczecinie. Przed nami koncert Alfredo Rodrígueza

Małgorzata Klimczak
Małgorzata Klimczak
To jedno z najgorętszych nazwisk współczesnego latin-jazzu i po prostu jazzu. Genialny pianista, podopieczny Quincy Jonesa i współpracownik Richarda Bony
To jedno z najgorętszych nazwisk współczesnego latin-jazzu i po prostu jazzu. Genialny pianista, podopieczny Quincy Jonesa i współpracownik Richarda Bony materiały prasowe
Pochodzi z Kuby, ale jest obywatelem świata. Współpracował z wieloma gwiazdami jazzu i nie tylko. Alfredo Rodriguez poprzez swoją muzykę komunikuje się ze światem. W 7 czerwca wystąpi w Szczecinie.

Mogliśmy podziwiać cię w Szczecinie dwa lata temu z Richardem Boną. Tym razem po raz pierwszy zaprezentujesz w naszym mieście swoje własne trio.

- Tak, ale przede wszystkim chcę powiedzieć, że bardzo lubię wasz kraj i z przyjemnością wracam do Polski. To jedno z moich ulubionych miejsc, w których gram koncerty. To prawda, że występowałem w waszym mieście z Richardem, ale wcześnie grałem też w waszej filharmonii z orkiestrą i różnymi artystami. Tym razem przyjeżdżam z moim nowym projektem, co mnie bardzo cieszy. Liczę na to, że z wami bardzo przyjemne chwile.

Pochodzisz z Kuby, kraju o bardzo bogatych tradycjach muzycznych, gdzie kształtował się również latin jazz. Które gatunki muzyczne z twojego kraju są dla ciebie największą inspiracją?

- Pochodzę z Kuby, ale od dzieciństwa miałem też dużo wspólnego z muzyką klasyczną. Zacząłem grać muzykę klasyczną kiedy miałem 6 lat. Dorastałem otoczony tą muzyką, również polskich kompozytorów i muzyków jak Penderecki, Lustosławski czy Chopin. Polska ma ogromne tradycje muzyczne, które zgłębiałem przez wiele lat. Muzyka klasyczna odcisnęła duże piętno na mojej grze. Moje korzenie tkwią na Kubie, ale inspiruję się wieloma gatunkami muzycznymi, jak już wspominałem, klasyką, muzyką afrykańską. Afryka to kontynent, który ma bogate wpływy muzyczne, ale nie zapominajmy o Europie, z której pochodzi wiele muzycznych prądów. Myślę, że moja muzyka jest bardzo dobrze odbierana w Polsce. Wiem, że podziwiacie kubańskich muzyków, a poza tym to uniwersalny język.

Tym razem Alfredo po raz pierwszy zaprezentuje w naszym mieście swoje autorskie trio.
Tym razem Alfredo po raz pierwszy zaprezentuje w naszym mieście swoje autorskie trio. materiały prasowe

Muzyka jest wszędzie - zgodziłbyś się z takim twierdzeniem? Jako artysta na pewno wyczuwasz ją w wielu miejscach.

- Tak. Muzyka jest czymś wyjątkowym. Myślę, że aby kreować muzykę trzeba dotrzeć do naszej duszy, naszego serca, naszych emocji, naszego życia wewnętrznego. Granie muzyki jest kreowaniem naszego życia. Muzyka mnie kształtuje, sprawia, że wiem, kim jestem. Stawanie się człowiekiem to nieustający proces. Każdego dnia uczę się czegoś nowego, umacniam się w moim życiu i wszystkie moje doświadczenia życiowe mogę przekształcać w muzykę. Muzykę możemy znajdować we wszystkim, co nas otacza, w innych ludziach, w miłości, ale także w negatywnych rzeczach, które nam się przydarzają. Dzięki temu mogę także improwizować, ponieważ uważam, że w życiu wszyscy jesteśmy improwizatorami. Musimy improwizować, żeby przetrwać kolejny dzień i właśnie to robię w mojej muzyce.

W swojej muzyce mieszasz różne style. Intuicyjnie wybierasz to, co ci najbardziej odpowiada?

- Szczerze mówiąc moje korzenie bardzo silnie oddziałują na moją muzykę. Muzyka kubańska jest silnie nasiąknięta afrykańskimi wpływami, więc wszystkie te wpływy są u mnie bardzo obecne. Jak już powiedziałem wcześniej, grałem dużo klasyki, dużo europejskich kompozytorów. Nadal chętnie słucham muzyki klasycznej i wykorzystuję jej wpływy w moich kompozycjach i aranżacjach. Dorastałem słuchając takich artystów jak Bill Evans, Keith Jarret. To są klimaty, które bardzo lubię. Mój tata jest wokalistą popowym, więc te wszystkie nurty się przewijają również w mojej muzyce. Nie lubię siebie szufladkować i nazywać siebie pianistą jazzowym czy pianistą klasycznym. Jestem po prostu muzykiem, który dzieli swoje życie z instrumentem. W moim przypadku jest to pianino. Jestem muzykiem i nie chcę dzielić muzyki na jakieś kategorie. Muzyka jest jedna.

Uważasz, że celem każdego człowieka jest znaleźć coś, co uczyni go szczęśliwym. Ty odnalazłeś swój cel – muzykę - bardzo wcześnie. Niektórzy szukają tego celu przez większość życia. Co byś im powiedział?

- Cały czas szukajcie. Jestem szczęściarzem, ponieważ znalazłem swoją życiową pasję będą dzieckiem, czyli bardzo wcześnie. Jestem za to bardzo wdzięczny losowi. Ale mam świadomość, że wiele osób latami próbuje znaleźć coś, co by im najbardziej odpowiadało, co stałoby się ich pasją. Mogę im powiedzieć tylko to, co powiedziałem już wcześniej – niech cały czas szukają. Życie jest po to, że cały czas poszukiwać czegoś nowego, zgłębiać je, przeżywać nowe doświadczenia. Należy wykorzystywać okazje, które daje nam życie, żeby z niego czerpać, wychwytywać to, co jest dla nas najlepsze.

Myślisz, że muzyka może być lekarstwem na kryzysy naszego świata, na nasze lęki?

- Dobre pytanie. Szczerze mówiąc muzyka może być lekarstwem na wiele rzeczy. Może dawać nam nadzieję, trzymać nas na powierzchni, kiedy jest nam źle. Niestety, to nie wystarcza. Potrzebujemy na świecie ludzi, którzy będą autorytetami moralnymi, będą dawać przykład człowieczeństwa poprzez swoje działania. Musimy patrzeć realistycznie, to od postawy ludzi zależy, jaki będzie nasz świat. Mimo że bardzo kocham muzykę i wierzę, że może mieć ogromny wpływ na nasze życie, to jednak jesteśmy wszyscy ze sobą powiązani i wszelkie wydarzenia takie jak wojny mają dla nas znaczenie, bez względu na to, w której części świata się toczą. Są ludzie, którzy robią okrutne rzeczy innym ludziom i tego muzyka nie może zmienić. Może tylko dawać szczęście, kiedy się jej słucha. Ja poprzez swoją muzykę staram się przekazywać ludziom moje przesłanie. To jest najlepszy język, jakim potrafię się komunikować. Ale to są rzeczy, które możemy zrobić indywidualnie, natomiast pewne sprawy należy załatwiać globalnie. Ludzie powinni ze sobą współdziałać, żeby załatwiać ważne sprawy i kreować lepszy świat. Nie ma możliwości stworzyć lepszego świata tylko samą muzyką. Wiem, że muzyka może wielu osobom zmienić życie, ale potrzebujemy czegoś więcej.

Dzielił scenę z takimi sławami jak Herbie Hancock, McCoy Tyner, Richard Bona czy niedawno zmarły Wayne Shorter.
Dzielił scenę z takimi sławami jak Herbie Hancock, McCoy Tyner, Richard Bona czy niedawno zmarły Wayne Shorter. materiały prasowe

Miałeś okazję współpracować z wieloma muzykami z całego świata. Jedną z najważniejszych osób, które miały wpływ na twoje życie, jest Quincy Jones. Jakie znaczenie ma dla ciebie ta znajomość?

- Znaczy bardzo wiele. Miałem 15 lat, kiedy poznałem Quincy. Był producentem wszystkich moich albumów i moim mentorem. Jest kimś, kogo bardzo podziwiam. Kiedy byłem młody, słuchałem wielu produkcji Quincy Jonesa. Dzisiaj mogę się szczycić tym, że pracuję z nim przez ponad 15 lat. Nie każdy może to powiedzieć o najlepszym producencie świata. Jestem zaszczycony tym, że każdego dnia mogę się od niego czegoś uczyć. Słuchać jego produkcji, przekazywać jego przesłanie kolejnym pokoleniom.

Nad jakimi projektami muzycznymi pracujesz w tej chwili?

- Od prawie trzech lat pracuję nad nowym albumem. Muzyka na tym albumie to będzie nowa twarz Alfredo Rodrigueza. Z tym projektem i z nowym zespołem wracam do Polski. Skupiamy się teraz nad tym, żeby ludzie mogli posłuchać tej nowej muzyki.

Co byś chciał przekazać widzom w Szczecinie, którzy przyjdą na twój koncert?

- Chcę im powiedzieć, że ich kocham. Ale serio, jak mówiłem na początku rozmowy, Polacy są bardzo dobrą publicznością. Zawsze kiedy występowałem tu z różnymi moimi projektami, łącznie z moim trio, byłem dobrze przyjmowany i nie mogę się doczekać, kiedy znowu przyjadę do waszego pięknego kraju, żeby zagrać dla cudownych ludzi. Liczę na to, że wszyscy w waszym mieście przyjdą na koncert i dołączą do nas, żeby wspólnie się cieszyć muzyką.

Alfredo Rodriguez
- jedno z najgorętszych nazwisk współczesnego latin-jazzu i po prostu jazzu. Genialny pianista, podopieczny Quincy Jonesa i współpracownik Richarda Bony. Dzielił scenę z takimi sławami jak Herbie Hancock, McCoy Tyner, Richard Bona czy niedawno zmarły Wayne Shorter. Z Richardem Boną mogliśmy podziwiać go w Szczecinie dwa lata temu. Tym razem Alfredo po raz pierwszy zaprezentuje w naszym mieście swoje autorskie trio.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Robert EL Gendy Q&A

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński