Tajemnicze zwierzę poluje na poligonie drawskim. Ma metr długości i zagryza inne zwierzęta

bog - gk24.pl
Fot. Krzysztof Bednarek / gk24.pl
Opolszczyzna ma swoją słynną pumę, żyjącą na wolności. Tymczasem Czytelnicy zaalarmowali nas, że jakieś dziwne zwierzę pojawiło się i w naszym regionie, koło Drawska Pomorskiego.

- Mój sąsiad był na rybach nad jeziorem obok poligonu drawskiego i napotkał tajemnicze zwierzę - mówi Eugeniusz Piecewicz, mieszkaniec Drawska Pomorskiego.

- Jeszcze jest w szoku, nie może się uspokoić. Aż się cały trzęsie.
Sławomir Bokszczanin, sąsiad pana Eugeniusza, wybrał się na ryby nad jeziorem między miejscowościami Konotop i Karwice.

- Siedziałem na pomoście, a tu raptem zrobiło się wielkie zamieszanie - opowiada. - Jakieś duże zwierzę wskoczyło do wody, w jednej chwili zagryzło kaczkę i wyrzuciło na brzeg. W wodzie zrobiło się zamieszanie, chlupot, słyszałem krzyk kaczek. Inne ptaki błyskawicznie odleciały. Nie wiedziałem, co robić, straciłem głowę. Uciekłem, nawet nie zrobiłem zdjęcia, mimo że miałem telefon komórkowy z aparatem fotograficznym.

Jak opisuje Sławomir Bokszczanin, zwierzę było spore, miało z metr długości, długi puszysty sterczący do góry ogon i ciemne oczy. Sierść miało kremową. Wędkarz opowiedział wszystko sąsiadowi i razem poszli do nadleśnictwa w Drawsku Pomorskim, poinformować o zdarzeniu. Na miejsce pojechał z nimi Szymon Kowalski, pracownik nadleśnictwa.

- Niestety, nie było żadnych śladów. Został tylko jeden niewyraźny trop, więc po nim niczego nie dało się ustalić - mówi Szymon Kowalski. - Zresztą nic dziwnego. Tam jest warstwa suchej ściółki, a nad jeziorem leżą mokre liście. Nasze buty nie robiły śladów, więc tym bardziej nie mogła pozostawić ich zwierzyna.
promocja

Zobaczyli tylko pozostałości po rozszarpanym ptaku oraz szczątki i sierść sarny. Widać, że coś tam grasowało. - Nie mogę się wypowiadać, co to mogło być, bo zwierzę jedynie opisał wędkarz - twierdzi Szymon Kowalski. - Widziałem pióra, ale kaczkę równie dobrze mógł zaatakować orzeł bielik. Natomiast sarną mogła się zająć sfora psów. Lis czy jenot nie dałby jej rady.

Szymon Kowalski twierdzi, że rozmawiał z leśniczym z leśnictwa Konotop. Ten nie miał żadnych zgłoszeń o grasującym w leśnictwie dużym zwierzęciu. Tym niemniej, gdyby ktoś napotkał takie w lesie, to powinien przede wszystkim, choć to jest trudne, zachować spokój, nie podchodzić, a spokojnie starać się wycofać. Należy też starać się zapamiętać miejsce i powiadomić o zdarzeniu lekarza weterynarii lub leśników.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szymon

Nie nalapal ryb za to podlapal sluchaczy,pewnie to byl ,,Rybowol " albo lwopletw plowy

a
am3is

Chupacabra.

z
zoolog

prawdopodobnie jenot. rzadkie, ale nie niemozliwe

j
j23

To najprawdopodobniej był kryzys.

Dodaj ogłoszenie