Szykuje się ekstremalna wojna

Michał Fura, 1 kwietnia 2005 r.
Wiesław Rusak kontra PTTK. Zapowiada się głośny konflikt pomiędzy jednym z najbardziej znanych świnoujskich działaczy sportowych a członkami organizacji turystycznej PTTK. Obie strony zarzucają sobie oszustwa i obrzucają się gradem oskarżeń. Co z tego naprawdę wyniknie okaże się, gdy sprawę zbada prokuratura.

Ale smród już poszedł....

O tym, że na linii Wiesław Rusak - świnoujski oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego nie ma przyjaznych stosunków, mówiło się w mieście od dawna. Pocztą pantoflową krążyły po mieście przeróżne zarzuty pod adresem każdej ze stron.

Jednak do tej pory żadna z nich nie zdecydowała się na ich oficjalne sformułowanie.

Coś jednak musiało się stać, bo to, co dotychczas mówiono półgębkiem, w końcu znalazło się na piśmie. Mało tego! Trafiło nawet do prokuratury. Wiesław Rusak złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez działaczy świnoujskiego PTTK.

Teraz żałuje

- Nie bardzo chcę o panu Rusaku rozmawiać - mówi krótko Edward Rachwałowski, do niedawna prezes świnoujskiego PTTK. - To ja go przyjąłem do PTTK. Z otwartymi ramionami. Teraz okazało się, że była to błędna decyzja. Powiedzmy, że okazał się człowiekiem niezbyt przyjemnym.

Na czym jednak polegać ma nieprzyjemność Wiesława Rusaka, były prezes nie chciał już wyjaśnić.

Co władzom PTTK zarzuca Wiesław Rusak, znany w Świnoujściu, ale także w całej Polsce, organizator ekstremalnego rajdu Orła Bielika, a także wielu innych imprez sportowych i rekreacyjnych?

Poszło o sponsora

Jak dowiedzieliśmy się w prokuraturze, chodzi o oszustwo, którego według Wiesława Rusaka miał dopuścić się zarząd PTTK. Miało do niego dojść podczas załatwiania sponsoringu rajdu Orła Bielika z jedną z firm, która wspomagała organizatorów imprezy od 2003 roku.
Firma sponsorowała rajd na podstawie umowy darowizny.

Przekazywała przede wszystkim sprzęt potrzebny do organizacji imprezy: kamizelki dla uczestników rajdu, a także nagrody i upominki (bidony, plecaki, zestawy kluczy, skarpetki). Łącznie kosztowało to około 4 tys. zł. Wszystkie przedmioty wymienione w umowie darowizny były przekazywane bezpośrednio Wiesławowi Rusakowi, jako osobie bezpośrednio odpowiedzialnej za przygotowanie rajdu.

Tak samo było też podczas rajdu w 2004 roku.

- Wszystko zostało wykorzystane podczas rajdu, nagrody wręczone uczestnikom, a umowa darowizny podpisana przez prezesa sponsorskiej firmy trafiła do PTTK - mówi Wiesław Rusak.

Kilka dni później, jak wynika z dokumentów, dostarczył on również do PTTK protokół przyjęcia od sponsora wymienionych w umowie rzeczy, a także protokół ich rozdysponowania. Podpisali go także inni organizatorzy rajdu.

PTTK to się jednak nie spodobało. Zażądało zmiany umowy darowizny. Tak, aby znalazł się w niej zapis umożliwiający PTTK przekazanie w formie nagród zawodnikom przedmiotów darowanych przez sponsora.

- Pan Rusak zarzuca PTTK, że do tej pory nie podpisało tej umowy przez co naraziło firmę na straty, bo nie mogła ona później dokonać planowanych odpisów od podatku - mówi Włodzimierz Cetner, Prokurator Rejonowy w Świnoujściu.

Jak mówi, Wiesław Rusak uważa, że skoro najpierw kierownictwo PTTK przekazało mu na stan przedmioty darowane przez sponsora, a następnie zażądało dokumentów dotyczących ich rozdysponowania, to faktycznie później znowu dysponował nimi oddział PTTK.

- Zdaniem Wiesława Rusaka niepodpisanie przez PTTK umowy doprowadziło do tego, że straty poniósł sponsor, a także on sam, bo stał się mniej wiarygodny dla tej firmy, jak i ewentualnych przyszłych sponsorów - mówi prokurator Włodzimierz Cetner.
Sam Wiesław Rusak nie chce na razie zdradzać szczegółów doniesienia, dopóki w sprawie nie wypowie się prokuratura.

- Mogę tylko powiedzieć, że między innymi z tego powodu rozstałem się z PTTK jako organizacją, która firmowała imprezy sportowe, które ja organizowałem na terenie miasta - mówi. - Sami finansowo nie pomogli mi nigdy choćby złotówką z własnej kieszeni. Wszystkie pieniądze jakie miałem, pochodziły od sponsorów lub z kasy miasta, jako dofinansowanie.

Mamy swoje kwity

Były prezes Edward Rachwałowski o złożonym przez Wiesława Rusaka zawiadomieniu do prokuratury dowiedział się od "Głosu".

- Proszę pana, każdy ma prawo pisać, co mu się podoba, żyjemy w wolnym kraju - stwierdził, po czym dodał: - My w swoim czasie w takim razie też odpowiemy odpowiednim zawiadomieniem. Jak tylko pójdziemy do prokuratury, to pokażemy, co trzeba.

Zanim sprawa trafiła do prokuratury, od jakiegoś czasu wiadomo było, że władze PTTK napisały do prezydenta miasta pismo, w którym miały wymienić nieprawidłowości, jakich rzekomo dopuścił się Wiesław Rusak podczas swojej współpracy z PTTK.

Sprawa przez niektórych komentowana była jako zemsta na Wiesława Rusaku za to, że głośno mówił o - jego zdaniem - nieprawidłowościach w PTTK, związanych jednak z inną działalnością niż turystyka.

Konkretnie chodziło o kontener stojący tuż przy samym przejściu granicznym Świnoujście - Ahlbeck. Należał on do PTTK. Oddział wydzierżawił go dwóm osobom na kantor i sklep, w którym sprzedawano m.in. papierosy. Punkt był doskonały. Niemcy przekraczający granicę, trafiali do niego prosto po przekroczeniu szlabanu.

Od początku były jednak wątpliwości co do kwoty, za którą wydzierżawiono kontener. Dokładnie 1,5 tys. złotych miesięcznie

- Od początku uważałem, że wartość tego miejsca jest znacznie wyższa. Kwota, za którą wydzierżawiono kontener była ewidentnie niekorzystna, a wręcz szkodziła interesom PTTK, czyli nas wszystkich - mówi Wiesław Rusak.

Rok temu zaproponował władzom PTTK, że sam wydzierżawi kontener za 3 tys. zł.

- Moja propozycja miała na celu tylko i wyłącznie uświadomienie władzom PTTK, że aktualna dzierżawa jest zdecydowanie za niska. Mimo że moja propozycja była dwukrotnie wyższa, do tej pory nie dostałem nawet odmownej odpowiedzi na moje pismo w tej sprawie - mówi Wiesław Rusak.

Kontener w końcu zniknął jednak sprzed przejścia granicznego. Jego przeniesienie nakazało miasto.

- Gdy dokładnie sprawdziliśmy, na jakich warunkach jest tam postawiony, to okazało się, że mamy do czynienia z samowolą budowlaną. PTTK nie miał zgody miasta na to, aby kontener stał w tamtym miejscu. Swoje zastrzeżenia w tej sprawie zgłaszała też Straż Graniczna. Nakazaliśmy jego przeniesienie w inne miejsce - mówi Robert Karelus, rzecznik prasowy prezydenta miasta.

Po sprawie z kontenerem miasto zaczęła obiegać informacja, że w urzędzie miasta są "kwity na Rusaka". Miał je dostarczyć zarząd PTTK. Co w nich napisano?

Edward Rachwałowski nie chce mówić na ten temat, bo podkreśla, że nie jest już prezesem. Zdradza jednak, że: - Pan Rusak nie rozliczył się ze sprzętu związanego z realizacją rajdu Orła Bielika. Wszystko napisaliśmy w piśmie przekazanym prezydentowi miasta - powiedział "Głosowi".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie