MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szukają świadków i winnego wypadku rowerzysty z BMW

Wioletta Mordasiewicz [email protected]
Henryk Królikowski szuka świadków wypadku, podczas którego został potrącony na ścieżce rowerowej przyul. 11 Listopada.
Henryk Królikowski szuka świadków wypadku, podczas którego został potrącony na ścieżce rowerowej przyul. 11 Listopada. Wioletta Mordasiewicz
Rowerzysta ze Stargardu został 2 sierpnia potrącony przez ciemnogranatowe bmw. Mężczyzna szuka świadków tego zdarzenia. Chce, by sprawca nie uniknął kary. Kierowca auta nie ma sobie nic do zarzucenia.

W wyniku potrącenia Henryk Królikowski doznał poważnego urazu ręki. Lekarska diagnoza to wielofragmentowe złamanie kości promiennej z przemieszczeniem dłoniowym z towarzyszącym złamaniem wyrostka rylcowatego kości łokciowej. - Wstawili mi metalową płytę, poskręcali rękę śrubami - mówi Henryk Królikowski. - Dłoń do końca życia nie będzie sprawna. A miałem za kilka dni podjąć pracę... Kierowca bmw nie chce przyznać się do winy. Szukam świadków tego zdarzenia.

To on na mnie najechał - twierdzi rowerzysta

Do potrącenia rowerzysty doszło w czwartek, 2 sierpnia przed godz. 15 niedaleko sklepu Lidl przy ul. 11 Listopada. Henryk Królikowski opowiada, że jechał ścieżką rowerową w kierunku placu Słonecznego, a kierowca wyjeżdżał z parkingu Lidla. - To on na mnie najechał - twierdzi potrącony rowerzysta. - Byłem na ścieżce rowerowej i to ja miałem pierwszeństwo. Żałuję, że wtedy nie zawiadomiłem policji. Ale byłem w szoku. Auto uderzyło we mnie, ja przekoziołkowałem i wylądowałem na ziemi. Kierowca przypiął mój rower i zawiózł do stargardzkiego szpitala. Tam się widzieliśmy po raz ostatni. Gdy wyszedłem z gabinetu, jego już nie było. A oświadczenie, które zostawił jest niezgodne z prawdą.

Musiał trafić na oddział chirurgii ręki

Stan mężczyzny był na tyle poważny, że trzeba go było przetransportować do kliniki na Unii Lubelskiej w Szczecinie. Tego samego dnia, wieczorem przeszedł tam trwającą ponad dwie godziny operację ręki. Teraz czeka go pół roku rehabilitacji.

To nie moja wina - zapewnia kierowca

Kierowca bmw, który jest szczecińskim taksówkarzem zapewnia, że nie on zawinił. - Ja byłem pierwszy na ścieżce, on nadjechał i zahaczył o hak holowniczy mojego auta - mówi taksówkarz. - Chciał mnie ominąć, ale mu się nie udało. To on uderzył w tył mojego samochodu. Skoro widział, że chcę wyjechać z parkingu, powinien zwolnić. Ja nie poczuwam się do odpowiedzialności za ten wypadek. Henryk Królikowski policję powiadomił kilka godzin po zdarzeniu.

Będą sprawdzać

- Prowadzimy postępowanie wyjaśniające - przyznaje Arkadiusz Rutkowski, naczelnik wydziału prewencji w stargardzkiej komendzie policji. - Będziemy sprawdzać kto tu zawinił. Henryk Królikowski przypomina sobie, że zdarzenie z 2 sierpnia widziało kilka osób. M.in. dwie kobiety i dwóch mężczyzn. Świadków prosi o kontakt z policją. - Wyjaśnieniem tej sprawy niech zajmie się policja - mówi taksówkarz. - Czekam na wezwanie na komendę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński