Szokowa terapia schizofrenii

Supernowa
Lekarze chcą leczyć schizofrenię - jedną z najcięższych chorób psychicznych - przy pomocy rzeczywistości wirtualnej.

Efekty tej kreacji są wyświetlane w specjalnym pomieszczeniu w wersji trójwymiarowej. Naukowcy sądzą, że kiedy pacjent zobaczy swoje najgorsze zmory, łatwiej się z nimi upora. Schizofrenia jest chorobą występującą we wszystkich krajach świata z podobną częstotliwością.

Zdaniem wielu badaczy do jej rozwoju potrzebne są predyspozycje genetyczne. Schizofrenicy cierpią na różnego rodzaju omamy i halucynacje - słyszą, widzą, czują rzeczy, które są wytworami ich własnego mózgu. Wielu z nich cierpi też na zaburzenia świadomości i rozdwojenie osobowości.

Na pomysł stworzenia trójwymiarowej przestrzeni wirtualnej, w której schizofrenik mógłby bezpiecznie konfrontować się ze swoimi wizjami, wpadł australijski psychiatra, prof. Peter Yellowlees. Stworzył on program komputerowy, który umożliwia wykreowanie z komputera obrazów i dźwięków podobnych do tych, jakie powstają w umyśle chorej osoby

- Schizofrenia, jak wiele innych chorób, zaczyna się niepostrzeżenie. Chory często nie chce zaakceptować swego stanu. Nie wierzy, że to, co widzi lub słyszy, nie istnieje. Seans multimedialny mógłby go przekonać, że wszystkie te straszne rzeczy, które go dręczą, rozgrywają się w jego mózgu - wyjaśnia Yellowlees. Naukowiec przyznaje, że dłuższy pobyt w "pokoju z halucynacjami" może być silnym przeżyciem.
- Taki jest sens i cel tej terapii. Chodzi o to, by stanąć twarzą w twarz z najbardziej przerażającymi obrazami i zdać sobie sprawę z tego, że to nie jest rzeczywistość - podkreśla.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Tak sprecyzowane objawy to ma garstka chorych ,wiekszosci nie da sie określić ,trzeba znosić stany chorego bo nie wiadomo co dzien przyniesie ,poza tym większosc chorych odbierana jest jako "wyjątkowo paskudny charakter" ludzie sie odsuwają dopiero na starośc gdy choroba traci nieco na intensywności lub sie tak ukierunkuje ,że juz nie ma wątpliwosci-wtedy sie pomaga-a to juz niestety za pózno-ale cóż-w Polsce mieszkamy..
Dodaj ogłoszenie