Szkoły muszą zadbać o to, by uczniowie nie dźwigali za dużo

Marzena Sutryk
Radosław Brzostek
Rozporządzenie ministra edukacji narodowej jest jasne. Szkoły mają od dzisiaj zadbać o odpowiednie warunki w szkołach, aby uczniowie, zwłaszcza ci najmłodsi, nie musieli taszczyć ciężkich tornistrów, a przez to krzywić sobie kręgosłupów.

Zgodnie z wytycznymi teczka z książkami i przyborami szkolnymi nie powinna przekraczać dziesięciu procent wagi ucznia. Jaka jest rzeczywistość? O tym najlepiej wiedzą sami zainteresowani i ich rodzice.

- Sam noszę tornister za mojego syna, bo ten jest nieraz tak ciężki, że dorosłemu może urwać rękę, a co dopiero dziecku - słyszymy od taty 8-letniego Krzysia z Koszalina.

Od dzisiaj ten problem ma się skończyć. I to we wszystkich szkołach podstawowych, gimnazjalnych, a nawet ponadgimnazjalnych. Przynajmniej teoretycznie. A praktycznie? Powiedzmy szczerze: nie wygląda to za różowo.

- Nie będzie problemu z młodszymi klasami, bo te mają na stałe przypisane sale, a tam miejsce na książki i przybory - mówi Danuta Stroińska, dyrektor SP 17 w Koszalinie. - Ze starszymi uczniami będzie trudniej. Trzeba będzie zainwestować w szafki, ale o tym musimy rozmawiać z rodzicami.

- Szafki to nie problem. Nie wyobrażam sobie natomiast, by uczniowie zostawiali książki w szkole, bo co wtedy z samokształceniem w domu? Trzeba by zapewnić dodatkowe komplety podręczników - głośno zastanawia się Mariola Rink-Przybylska, dotychczasowa dyrektorka Gimnazjum 11 w Koszalinie.

- My będziemy mieli dla I klas dodatkowe komplety czytanek. Chcemy też zorganizować komplety książek dla starszych. A na przybory zawsze było miejsce - mówi Izabela Janosik, wicedyrektor SP 4 w Kołobrzegu.

Czy będą jakieś konsekwencje i wobec kogo, jeżeli okaże się, że uczniowie nadal chodzą obładowani niczym wielbłądy? Nie, bo o tym nie ma mowy w rozporządzeniu. A czy w ogóle ktoś w szkołach będzie sprawdzał wagę tornistrów i plecaków, by przekonać się, czy zastosowano się do wytycznych, by ulżyć dzieciakom? Raczej nie.

- Co prawda inspektor sanitarny odgrażał się, że będzie ważenie tornistrów, ale dajmy jeszcze szkołom trochę czasu na zorganizowanie się - mówi Jerzy Barski z zespołu obsługi mediów w MEN. - Bo tu nie chodzi o ściganie kogokolwiek. Nam chodziło, żeby zaapelować do rozsądku dyrektorów szkół, by coś wymyślili, żeby jakoś odciążyć dzieciaki.

A o tym, na ile przepisem przejęli się w terenie ludzie odpowiedzialni za oświatę, może świadczyć pewien "drobiazg": w kuratorium oświaty w Szczecinie to od nas dowiedzieli się, że temat nie jest w sferze projektu, tylko że rozporządzenie jest faktem i ma obowiązywać już od 1 września...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sped
Zamiast ksiażek niech nosza laptopy , małe lekkie i poreczne , mozna w nim pisać , czytać , sciagac informacje z netu , a nawet i książki mozna kupic multimedialne.Po co sie meczyc.nie od pierwszej klasy ale np od 4 czy 5.
Dodaj ogłoszenie