Szczecin: Stoczniowcy jadą do ministra Grada

Piotr Jasina
Fot. Archiwum
Minister skarbu spotka się dziś ze związkowcami ze Szczecina i Gdyni, którzy chcą wiedzieć co zamierza inwestor. Chcą poznać nawet czarny scenariusz.

Związkowcy ze stoczni szczecińskiej i koledzy z Gdyni jadą w środę do Warszawy na spotkanie z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem. Główny temat rozmów, to inwestor, który nie zapłacił za majątek obu stoczni.

- Poprosiliśmy ministra, by zaprosił także na spotkanie prezesa Polskich Stoczni Jana Ruurda de Jonge - informuje Krzysztof Fidura, szef "Solidarności" Stoczni Szczecińskiej Nowa. - Chcemy usłyszeć od niego, jako przedstawiciela inwestora, co Qinvest zamierza.

Związkowcy są bardzo zaniepokojeni postawą inwestora, który zwleka z zapłatą za kupiony w przetargach majątek stoczni.

- Role są przecież bardzo czytelne i podzielone - wyjaśnia Fidura. - Resort skarbu jest gwarantem sytuacji prawnej, inwestor jest gwarantem finansowym. Minister Grad wielokrotnie zapewniał, że SSN nie ma żadnych wad prawnych. Poza tym - powtórzę to po raz kolejny - jeśli nawet byłyby jakieś wątpliwości, to przecież nie dotyczą stoczni w Gdyni, na którą był osobny przetarg. Dlaczego więc za zakład w Gdyni inwestor też nie zapłacił? Jeśli bowiem przyjąć za powód zarzuty podniesione w liście stowarzyszenia, dotyczą one tylko naszej stoczni.

Związkowcy chcą wiedzieć też, jak wygląda czarny scenariusz. Premier zapowiedział bowiem, iż w sytuacji wycofania się inwestora z Kataru, proces sprzedaży zostanie powtórzony.

- Przecież nie chodzi o transakcję, którą da się załatwić w miesiąc, czy dwa - stwierdza nasz rozmówca. - Co stanie się z 4 tysiącami ludzi w Szczecinie, i taką samą liczbą w Gdyni? Nie ma zakładów, kontraktów, pracy.

Związkowcy spotkają się w środę z ministrem skarbu w siedzibie resortu. Nie wiedzą, czy w trakcie rozmów, pojawi się premier Donald Tusk.

Qinvest kupił stocznie w Szczecinie i Gdyni. Do 21 lipca miał za nie zapłacić 381 mln zł netto. Poprosił o przesunięcie terminu do 17 sierpnia w związku z zarzutami podniesionymi w liście szczecińskiego stowarzyszenia do nabywcy stoczni. Zażądał też dodatkowych analiz prawnych. Autorzy listu utrzymują, iż majątek upadłego holdingu przejęto bezprawnie, bezprawnie powstała więc Stocznia Szczecińska Nowa, a jej sprzedaż to handel kradzionym towarem.

Stocznie w Szczecinie i Gdyni, w imieniu katarskiego funduszu Qinvest, kupił Stichting Particulier Fonds Greenrights. SPFG jest jedynym udziałowcem spółki Polskie Stocznie, która ma zarządzać kupionym majątkiem i prowadzić działalność.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pan krzesło
Najlepiej to ze Szczecinem dać se spokój przecież to miasto już zbankrutowało. Niech jakieś władze zamkną miasto: odetną prąd, wyłączą gaz, zabezpieczą nieruchomości potem ewakuują mieszkańców poza granice miasta, niech rozstawią namioty zrobią takie miasteczko uchodźców jak w Pakistanie. I tak niech wszyscy tam czekają do 2050 Rusza przecież floating garden.
Dodaj ogłoszenie