Szczecin: Nowa ścieżka nie podoba się rowerzystom

Marek Jaszczyński
Cykliści zrzeszeni w "Rowerowym Szczecinie" wytykają błędy wykonawcom drogi rowerowej.
Cykliści zrzeszeni w "Rowerowym Szczecinie" wytykają błędy wykonawcom drogi rowerowej. Marcin Bielecki
Udostępnij:
Stowarzyszenie Rowerowy Szczecin wytyka błędy przy wykonaniu drogi rowerowej z lewobrzeża do Puszczy Bukowej.

- Długo oczekiwana i warta wiele milionów złotych ścieżka rowerowa z lewobrzeża do Puszczy Bukowej nad Jezioro Szmaragdowe budowana jest niezgodnie z projektem - twierdzi Bartosz Skórzewski, prezes stowarzyszenia. - W obrębie Wałów Chrobrego oraz Trasy Zamkowej trudno znaleźć choć jeden metr ścieżki rowerowej wybudowanej zgodnie z projektem.

Członkowie stowarzyszenia zauważyli , że geometria jak i szerokości różnią się znacznie od zaprojektowanych, bardzo często nie ma zachowanej skrajni, której brak może mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo rowerzystów. Podobnie jest z podbudową i warstwą ścieralną.

- Nieprawidłowości zostały już zgłoszone do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta oraz do biura Regionalnego Programu Operacyjnego- mówi pan Bartosz. - Wartość projektu przekracza 13 mln złotych a tym czasem jakość wykonawstwa jest bardzo niska, a w niektórych sytuacjach może nawet pogarszać bezpieczeństwo ruchu drogowego.

W piątek odbyło się spotkanie na miejscu budowy drogi z udziałem inżyniera kontraktu, przedstawicieli miasta i stowarzyszenia "Rowerowy Szczecin".

- Na miejscu wyjaśniliśmy wszystkie kontrowersje - mówi Dariusz Wołoszczuk z biura prasowego urzędu miasta. - W miarę możliwości uwagi będą uwzględnione. Do końca trwania budowy będziemy w kontakcie z przedstawicielami stowarzyszenia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 32

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

~Łewap~
A jak stać mnie na auto, ale wolę jeździć rowerem, niż stać w korkach, to mogę się do tego apelu nie stosować? Dzięki

Nie możesz. Proszę
r
rejk
I po co ta cała dyskusja? Czytam to wszystko i niedobrze mi się robi. Rozwiązanie jest proste, zarazem jest to apel do rowerzystów - jak nie stać na auto to jedź autobusem!

A jak stać mnie na auto, ale wolę jeździć rowerem, niż stać w korkach, to mogę się do tego apelu nie stosować? Dzięki
~Łewap~
I po co ta cała dyskusja? Czytam to wszystko i niedobrze mi się robi. Rozwiązanie jest proste, zarazem jest to apel do rowerzystów - jak nie stać na auto to jedź autobusem!
A
Asik
Dwie myśli dotyczące ostatniego fragmentu: ja wszystko rozumiem, że taką amatorszczyzną Ci RS zajeżdża, ale skoro jesteś takim geniuszem i tyle masz złego do powiedzenia, to proszę, zrób kiedyś coś od siebie. Idź tam i zawstydź ich swoimi kompetencjami i świeżymi pomysłami, oraz dynamiczną ich realizacją. Takich ludzi nam w Szczecinie potrzeba jak wody. No, chyba, że by się okazało, że jesteś tylko kolejnym internetowym krzykaczem.

RS ani mnie ziębi ani grzeje. Amatorszczyzną to mi zajeżdża działanie OR (a raczej brak tego działania).

Ps.: Przytaczasz jeszcze sprawę ścieżki rowerowej na Prawobrzeże. To też źle, że OR interweniuje? Chyba właśnie od tego jest? Bo ja tutaj gruby wałek z wykonawstwem widzę.

Gdzie widzisz to działanie OR w sprawie tego wałka? Bo ja widzę tylko pismo RS, którego OR nawet nie jest adresatem.

Gdzie są pisma OR w tej sprawie?

Dlaczego dopiero teraz na koniec, a nie wtedy kiedy to było robione i można było na bieżąco reagować?

Dlaczego od razu do dysponenta środków EU (który co najwyżej może zablokować środki, które nam przepadną), zamiast interweniować u inwestora (UM) i wykonawcy?

Czy teraz te ścieżki da się rozciągnąć? Czy będzie z nich pożytek dla ludzi w 2011? Czy mozna było wcześniej reagować?
A
Asik
Nie potrafię sobie wyobrazić gdzie byś chciał na Rayskiego wcisnąć jeszcze dwukierunkową ścieżkę rowerową-miejsca tam jak na lekarstwo.

Czy naprawdę w mieście mamy już gotową całą infrastrukturę rowerową, i jedynie została nam do zrobienia ulica Rayskiego??? Może najpierw zróbmy te setki brakujących kilometrów zwykłych, najbezpieczniejszych ścieżek rowerowych, a potem jeśli zostaną pieniądze, i zostaną jakieś nieskomunikowane rowerowo ciasne uliczki, to można rozważyć kontrapasy albo inne rozwiązania. Ale nie róbmy tak, że na pustyni rowerowej budujemy szkielet sieci na niebezpiecznych kontrapsach.

BTW-ponawiam prośbę o odpowiedź na pytanie jak przerobić ścieżkę rowerową na kontrapas.

Przerabiać ścieżkę rowerową na kontrapas??? Ale po co??? Przecież to by była dewastacja!!! To tak jakby samochód przerabiać na hulajnogę.
r
rejk
Znowu piszesz bzdury o kontrapasie.

Ty piszesz bzdury, ja Ci się staram rzeczowo odpowiedzieć, lub wytłumaczyć kwestie, których najwyraźniej nie rozumiesz.

W przypadku ulicy z kontrapasem, rowerzysta w jednym kierunku jedzie kontrapasem, a w drugim jedzie razem z samochodami, a nie jak piszesz gdzieś pod prąd.

Oczywiście, że kontrapas służy do jazdy w kierunku przeciwnym, niż jednokierunkowy ruch samochodowy - już jego nazwa wskazuje taką ideę. Dlatego też założyłem, że pisząc o jeździe kontrapasem miałaś (miałeś? sam(a) w tekście piszesz raz w pierwszej osobie rodzaju żeńskiego, a potem męskiego) na myśli jazdę w kierunku przeciwnym niż samochody właśnie - to chyba logiczne. Jazda w kierunku "normalnym" odbywa się normalnie jezdnią. To chyba też zupełnie normalne.

I to w tym drugim przypadku, jest to sytuacja bardzo niekomfortowa dla rowerzysty wyprzedzanego z nienacka przez samochody z dużą prędkością, często na grubość lakieru, i to w sytuacji kiedy rowerzysta w sytuacjach awaryjnych (np. dziura w asfalcie, kałuża, kamień itp. itd.) nie ma gdzie uciec, bo po obu stronach parkują blachosmrody (pofatyguj się, i sprawdź jak wygląda ul. Rayskiego).

W drugim przypadku to sytuacja o tyle niekomfortowa, co normalna (stety/niestety). Tam po prostu ruch rowerowy odbywa się na ogólnych zasadach, bez żadnej specjalnej infrastruktury. No chyba, że masz jakiś genialny pomysł, jak na Rayskiego zmieścić wydzieloną dwukierunkową ścieżkę rowerową.
Co do fatygowania się tam - już wcześniej napisałem, że byłem tam nie raz. Jeżdżę sporo po naszym mieście i samochodem i rowerem.

Widzę jednak, że jesteś fanatycznym wyznawcą kontrapsaów, i dalsza dyskusja z tobą nie ma sensu, bo ignorujesz przytaczane ci merytoryczne argumenty, ciągle widzisz jakieś "w odróżnieniu" albo "pod prąd", nie dopuszczasz myśli, że przeciętny rowerzysta nie lubi być wyprzedzany tak blisko przez pędzące samochody bo czuje się zagrożony i niepewnie, a każdy ruch kierownicą, utrata równowagi na nierówności jedni może się dla niego skończyć mokrą plamą na asfalcie.

Żadnym wyznawcą. Ot - jedno z wielu narzędzi pomocnych rowerzystom. I pisałem o nich tylko, by odpowiedzieć na Twoje dziwne i bezsensowne wywody o nich. Które z resztą kontynuujesz nawet w tym fragmencie (vide "nie dopuszczasz myśli, że przeciętny rowerzysta nie lubi być wyprzedzany tak blisko przez pędzące samochody" - jadąc kontrapasem samochody nas nie wyprzedzają, bo jadą w przeciwnym kierunku!).

Kiedy usłyszałam, że w Szczecinie będzie Oficer Rowerowy byłem zachwycony. Przywołałam sobie w pamięci te wszystkie audycje Skołowani w radio TOK.FM, gdzie występowali zaproszeni z innych miast Oficerowie Rowerowi. Ci wspaniali, entuzjastyczni, pełni pomysłów, energiczni ludzie tak ciekawie i fachowo opowiadali o tym co zrobili da swoich miast, co dalej zamierzają, że już miałem wizje jak wspaniale może się dziać w Szczecinie z punktu widzenia rowerzysty. Wcale też nie wygłaszali tyrad o jedynie słusznej formie w postaci kontrapasów, nie próbowali na siłę wszystkich ścieżek przerabiać na kontrapasy, i wcale nie lekceważyli bezpieczeństwa słabszych uczestników ruch rowerowego (np. młodzieży, osób starszych, albo osób bez prawa jazdy) twierdząc, że to ich wina bo nie znają przepisów i niech giną. Nie, wręcz przeciwnie, oni zabiegali aby zwiększyć liczbę takich "niedzielnych rowerzystów" rekreacyjnych, bo to sport, bo to zdrowie, bo to miłe spędzanie wolnego czasu, bo to komfort życia w tym konkretnym mieście. Oni zachęcają ludzi aby wzięli rower ze stojaka miejskiego systemu wypożyczalni jak oranżadę w spożywczaku, a nie nie najpierw zrobił kurs PoRD. Nastolatek, który chce na rowerze z kolegami pojeździć w Lasku Arkońskim w drodze z kamienicy w centrum nie powinien być zmuszany do jeżdżenia idiotycznym kontrapasem wpychającym go wprost na najbardziej ruchliwe i niebezpieczne skrzyżowania i ronda w mieście.

Teraz z perspektywy wielu miesięcy od usłyszenia zapowiedzi o Oficerze Rowerowym w Szczecinie, widzę, że w praktyce zamiast takiego profesjonalnego urzędnika, energicznego, skutecznego, otwartego, komunikatywnego, przebojowego, wygląda na to jakby miasto po prostu jedynie ufundowało płatny etat dla jednego z aktywistów lokalnego towarzystwa rowerowego. Wygląda na to, że pan ten i tak dalej, robi tyle samo co robił amatorsko do tej pory, nie mniej, nie więcej (raczej mniej), a i tak wszystkie sprawy, prędzej czy później (raczej później jak to widać na przykładzie ścieżki-bubla za 13mln) trafiają do towarzystwa rowerowego.

On jest jak Yeti, nikt ze społeczeństwa ani mediów nigdy go nie widział ani słyszał, podobno jak się gdzieś udzielał, to się zawsze maskował pod trzyliterowymi akronimami. Ciekawe czy pod wypłatą też się tak podpisuje? Ten pan nie dorósł po prostu do takiej funkcji!

Pytam więc jaka korzyść dla miasta z tego płatnego etatu? ŻADNA!!!

Dwie myśli dotyczące ostatniego fragmentu: ja wszystko rozumiem, że taką amatorszczyzną Ci RS zajeżdża, ale skoro jesteś takim geniuszem i tyle masz złego do powiedzenia, to proszę, zrób kiedyś coś od siebie. Idź tam i zawstydź ich swoimi kompetencjami i świeżymi pomysłami, oraz dynamiczną ich realizacją. Takich ludzi nam w Szczecinie potrzeba jak wody. No, chyba, że by się okazało, że jesteś tylko kolejnym internetowym krzykaczem.
Druga myśl - zupełnie się nie mogę zgodzić z fragmentem usprawiedliwiającym brak znajomości PoRD. Obojętnie ile masz lat, czy na rowerze jeździsz zawodowo jako kurier, czy raz na rok na spacer po Błoniach - jesteś uczestnikiem ruchu, MUSISZ znać przepisy. Dla bezpieczeństwa swojego i innych!
A piesi nie muszą znać przepisów? Mogą wbiegać na ulicę na czerwonym świetle, chodzić środkiem skrzyżowania itd?

Ps.: Przytaczasz jeszcze sprawę ścieżki rowerowej na Prawobrzeże. To też źle, że OR interweniuje? Chyba właśnie od tego jest? Bo ja tutaj gruby wałek z wykonawstwem widzę.
A
Asik
A z ocenami oficera wstrzymał bym się jeszcze-ile on urzęduje? Miesiąc, dwa?

Nie zgadzam się z tezą, że 7 tygodni to było za mało czasu na porządne rozpoczęcie działalności, i dlatego tak rażąco zaniedbał sprawę ścieżki-bubla za 13mln.

Co nam z tego, że on się może rozkręci w grudniu, jak 99,99% społeczeństwa, w grudniu nie będzie jeździć na rowerze.
M
Michuss
Nie potrafię sobie wyobrazić gdzie byś chciał na Rayskiego wcisnąć jeszcze dwukierunkową ścieżkę rowerową-miejsca tam jak na lekarstwo.

BTW-ponawiam prośbę o odpowiedź na pytanie jak przerobić ścieżkę rowerową na kontrapas.
A
Asik
"W przypadku ulicy z kontrapasem, rowerzysta w jednym kierunku jedzie kontrapasem, a w drugim jedzie razem z samochodami, a nie jak piszesz gdzieś pod prąd".

Asik-niestety, Twój pierwszy akapit nie ma ani grama sensu. Wyjaśnij, proszę, co ma kontrapas do tego, że ktoś się czuje niekomfortowo, gdy wyprzedza go samochód nadjeżdżający z tyłu. Pomijam fakt, że Twoje późniejsze stwierdzenie, cyt: "nie próbowali na siłę wszystkich ścieżek przerabiać na kontrapasy" może wskazywać na to, że chyba nie do końca wiesz o czym piszesz, a jeśli wiesz to pytam: w jaki sposób przerabia się ścieżkę rowerową na kontrapas???

A z ocenami oficera wstrzymał bym się jeszcze-ile on urzęduje? Miesiąc, dwa?

Alternatywą dla tak uparcie promowanego przez ciebie kontrapasa (tzn. ulica z kontrapsaem), jest zwykła, tradycyjna, staroświecka, "prostacka", nie wymagająca wyrafinowanych przepisów PoRD DWUKIERUNKOWA ŚCIEZKA ROWEROWA. Ścieżka taka nie posiada wady nagłego wyprzedzania rowerzystów przez samochody podczas jazdy w każdym kierunku, jest prosta jak drut, nie wpycha rowerzystów ani na ronda ani na skrzyżowania, jej działanie jest niezależne od kierunku jazdy, nawet ciemny lud może nią bezpiecznie jeździć, jest jednoznacznie oddzielona od samochodów na jezdni nieprzekraczalną, ciągłą linią (co nawet dla kierowców starej daty jest jednoznaczne).
A
Asik
Nie zgodzę się to nędza, poniżej poziomu przyzwoitości.

No ale bardzo dobrze. Uważasz, że jest aż taka nędza? Może zacznij też coś robić w tym kierunku. Pamiętaj, że to robią zwykli ludzie w wolnym czasie. Ich działania są czasami chaotyczne i brakuje im profesjonalizmu, ale przynajmniej coś robią, zamiast pohukiwać tylko na forum gie-esu. Przejdź się do nich, tchnij świeżego ducha profesjonalnych działań w Stowarzyszenie. Też nie jestem ślepo zapatrzony w ich działania i widzę dużo niedociągnięć, ale nie komentuję głupio, bo sam nie mam czasu (a może po prostu wystarczająco zapału) tam się udzielać. A zza klawiatury na forum najłatwiej trollować.

Nie interesuje mnie forum towarzystwa rowerowego, jako forma forma komunikacji tego prywatnego towarzystwa ze swoimi członkami i sympatykami. Nawet jeśli, jego zawartość to jedynie dyskusja nad koszulkami, wentylami i kłótnie z wulgarnymi wyzwiskami uczestników jakiejś wycieczki, na które w ogóle nie reaguje moderator. Nawet to, że postronny czytelnik nie może się zapoznać z załącznikami do postów bez rejestracji (wyobrażasz sobie, że żeby coś przeczytać na onecie, WP albo gazeta.pl trzeba się zarejestrować???).

Mnie interesuje natomiast jak urzędnik państwowy jakim jest Oficer Rowerowy komunikuje się (a raczej NIE komunikuje się) z lokalną społecznością rowerową, mediami, i generalnie gdzie informuje o swoich działaniach, efektach, zamiarach, planach, gdzie prowadzi konsultacje itp. itd. Kiedy piszesz, że on to robi na tym forum, to twierdzę, że tam taka komunikacja NIE MA MIEJSCA, że to jest DNO i NĘDZA, poniżej poziomu krytyki.
M
Michuss
"W przypadku ulicy z kontrapasem, rowerzysta w jednym kierunku jedzie kontrapasem, a w drugim jedzie razem z samochodami, a nie jak piszesz gdzieś pod prąd".

Asik-niestety, Twój pierwszy akapit nie ma ani grama sensu. Wyjaśnij, proszę, co ma kontrapas do tego, że ktoś się czuje niekomfortowo, gdy wyprzedza go samochód nadjeżdżający z tyłu. Pomijam fakt, że Twoje późniejsze stwierdzenie, cyt: "nie próbowali na siłę wszystkich ścieżek przerabiać na kontrapasy" może wskazywać na to, że chyba nie do końca wiesz o czym piszesz, a jeśli wiesz to pytam: w jaki sposób przerabia się ścieżkę rowerową na kontrapas???

A z ocenami oficera wstrzymał bym się jeszcze-ile on urzęduje? Miesiąc, dwa?
A
Asik
Znowu piszesz bzdury o kontrapasie. W przypadku ulicy z kontrapasem, rowerzysta w jednym kierunku jedzie kontrapasem, a w drugim jedzie razem z samochodami, a nie jak piszesz gdzieś pod prąd. I to w tym drugim przypadku, jest to sytuacja bardzo niekomfortowa dla rowerzysty wyprzedzanego z nienacka przez samochody z dużą prędkością, często na grubość lakieru, i to w sytuacji kiedy rowerzysta w sytuacjach awaryjnych (np. dziura w asfalcie, kałuża, kamień itp. itd.) nie ma gdzie uciec, bo po obu stronach parkują blachosmrody (pofatyguj się, i sprawdź jak wygląda ul. Rayskiego).

Widzę jednak, że jesteś fanatycznym wyznawcą kontrapsaów, i dalsza dyskusja z tobą nie ma sensu, bo ignorujesz przytaczane ci merytoryczne argumenty, ciągle widzisz jakieś "w odróżnieniu" albo "pod prąd", nie dopuszczasz myśli, że przeciętny rowerzysta nie lubi być wyprzedzany tak blisko przez pędzące samochody bo czuje się zagrożony i niepewnie, a każdy ruch kierownicą, utrata równowagi na nierówności jedni może się dla niego skończyć mokrą plamą na asfalcie.

Kiedy usłyszałam, że w Szczecinie będzie Oficer Rowerowy byłem zachwycony. Przywołałam sobie w pamięci te wszystkie audycje Skołowani w radio TOK.FM, gdzie występowali zaproszeni z innych miast Oficerowie Rowerowi. Ci wspaniali, entuzjastyczni, pełni pomysłów, energiczni ludzie tak ciekawie i fachowo opowiadali o tym co zrobili da swoich miast, co dalej zamierzają, że już miałem wizje jak wspaniale może się dziać w Szczecinie z punktu widzenia rowerzysty. Wcale też nie wygłaszali tyrad o jedynie słusznej formie w postaci kontrapasów, nie próbowali na siłę wszystkich ścieżek przerabiać na kontrapasy, i wcale nie lekceważyli bezpieczeństwa słabszych uczestników ruch rowerowego (np. młodzieży, osób starszych, albo osób bez prawa jazdy) twierdząc, że to ich wina bo nie znają przepisów i niech giną. Nie, wręcz przeciwnie, oni zabiegali aby zwiększyć liczbę takich "niedzielnych rowerzystów" rekreacyjnych, bo to sport, bo to zdrowie, bo to miłe spędzanie wolnego czasu, bo to komfort życia w tym konkretnym mieście. Oni zachęcają ludzi aby wzięli rower ze stojaka miejskiego systemu wypożyczalni jak oranżadę w spożywczaku, a nie nie najpierw zrobił kurs PoRD. Nastolatek, który chce na rowerze z kolegami pojeździć w Lasku Arkońskim w drodze z kamienicy w centrum nie powinien być zmuszany do jeżdżenia idiotycznym kontrapasem wpychającym go wprost na najbardziej ruchliwe i niebezpieczne skrzyżowania i ronda w mieście.

Teraz z perspektywy wielu miesięcy od usłyszenia zapowiedzi o Oficerze Rowerowym w Szczecinie, widzę, że w praktyce zamiast takiego profesjonalnego urzędnika, energicznego, skutecznego, otwartego, komunikatywnego, przebojowego, wygląda na to jakby miasto po prostu jedynie ufundowało płatny etat dla jednego z aktywistów lokalnego towarzystwa rowerowego. Wygląda na to, że pan ten i tak dalej, robi tyle samo co robił amatorsko do tej pory, nie mniej, nie więcej (raczej mniej), a i tak wszystkie sprawy, prędzej czy później (raczej później jak to widać na przykładzie ścieżki-bubla za 13mln) trafiają do towarzystwa rowerowego.

On jest jak Yeti, nikt ze społeczeństwa ani mediów nigdy go nie widział ani słyszał, podobno jak się gdzieś udzielał, to się zawsze maskował pod trzyliterowymi akronimami. Ciekawe czy pod wypłatą też się tak podpisuje? Ten pan nie dorósł po prostu do takiej funkcji!

Pytam więc jaka korzyść dla miasta z tego płatnego etatu? ŻADNA!!!
r
rejk
Po pierwsze nie unoś się tak, bo to niezdrowo. Po drugie - spróbuj nie schodzić poniżej pewnego poziomu w dyskusji. Chyba, że nie masz już więcej "argumentów", oprócz wykrzykiwania "bzdura!".

Bzdury piszesz! Normalnie ścieżki rowerowe, prowadzone równolegle do ulicy i chodnika, przecinają poprzeczne jezdnie razem z przejściem dla pieszych. To najbezpieczniejsze i najwygodniejszy sposób, bo zapewnia bezpieczeństwo równie wysokie jak dla pieszego. Oczywiście mówię tu o rowerzyście rekreacyjnym, a nie jakimś dzikim kurierze rowerowym na ostrym kole, dla których wszelkie ścieżki to zło.

Otóż niestety nie zapewnia bezpieczeństwa - rowerzysta jadący w tym samym kierunku co samochód skręcający w prawo, nadjeżdża zza samochodu i jest słabo widoczny dla kierowcy. Dodatkowo często bywa przesłonięty znakami, krzakami, czy elementami małej architektury.
Kwestia wygody też jest co najmniej sporna - ruch nie jest płynny, przy każdym skrzyżowaniu jest utrudniony. Oczywiście rowerzysta jadący w kierunku mającym pierwszeństwo (tak jak samochody), ma też pierwszeństwo przejazdu na ścieżce, ale nie polecam tak beztrosko w takim przypadku z tego prawa korzystać - kierowcy u nas ciągle stosują "prawo większego" i jest to najprostszy sposób na załapanie na darmową przejażdżkę karetką. Trzeba więc przed każdym takim przejazdem (z teoretycznym pierwszeństwem) co najmniej mocno zwalniać.

Może pofatyguj swoje cztery litery nad jeden z takich eksperymentalnych kontrapasów w Szczecinie (np. tam gdzie Rayskiego dojeżdża do Jagielońskiej) i poobserwuj chwilę jakie dantejskie, mrożące krew w żyłach sytuacje mają tam miejsce.

O moje cztery litery możesz się nie martwić. Pofatygowałem je tam już nie jeden raz, razem ze sporą ilością moich innych liter. Sam też z tych pasów korzystałem. Dantejskich scen nie widziałem akurat (widać pora była mniej piekielna). Ale jak ktoś nie zna przepisów, to takie sytuacje i na pustym placu wygeneruje.

W jakim odróżnieniu??? Czy ty w ogóle widziałeś kiedyś kontrapas? Czy ty wiesz, że połowa ruchu rowerowego na ulicy z kontrapasem odbywa się obok samochodów, który nadjeżdżają od tyłu i wyprzedzają rowerzystę??? W jakim odróżnieniu???

Zanim zaczniesz wykrzykiwać jakieś swoje mądrości na jakikolwiek temat, postaraj się sprawdzić, czy cokolwiek na ten temat wiesz. A widać, że nie za bardzo się orientujesz, co to jest kontrapas. Jest to wydzielony dla rowerzystów pas ruchu, po którym poruszają się oni w kierunku przeciwnym, niż samochody. W przeciwnym. Czyli jedyna sytuacja, kiedy samochód może nadjechać zza rowerzysty, to jeśli kierowca pojedzie pod prąd!

Czy ty wiesz, że np. na takiej ulicy Rayskiego, samochody kiedy parkują i kiedy odjeżdżają przecinają ten kontrapas? Czy ty wiesz, że np. na takiej ulicy Rayskiego, niektóre samochody tak parkują , że swoim tyłkiem wystają na kontrapas?
Czy ty wiesz, że np. na takiej ulicy Rayskiego, samochody parkuja po obu stronach ulicy, i kiedy rowerzysta jest wyprzedzany przez samochód "na grubość lakieru" to rowerzysta nie ma już gdzie uciec?

Przecinają kontrapas, ale (zakładam, że nie jadą pod prąd) trudniej jest im nie zauważyć rowerzysty jadącego z przeciwka, niż nadjeżdżającego z tyłu, więc mniejsze jest prawdopodobieństwo, że mu zajadą drogę. Co do parkowania na kontrapasie, to co to za argument? Tak samo parkują na ścieżkach rowerowych, miejscach dla niepełnosprawnych, chodnikach i trawnikach. Jakby się dało, to i w fontannie by zaparkowali. Co to za argument w ogóle? Mandaty za to siać powinni ile wlezie i tyle. No ale to już zupełnie inne zagadnienie.

Czy naprawdę nie chcesz dostrzec, że większość społeczeństwa zaczyna nas rowerzystów, postrzegać jako faszystów-rowerzystów głównie dzięki forsowaniu takich absurdalnych, nieżyciowych i skrajnie niezrozumiałych i niewygodnych rozwiązań przez kilku jajogłowych fanatyków ze stowarzyszenia rowerowego? Pewnie niedługo wymyślą, żeby na ścieżkach rowerowych i chodnikach dla pieszych robić ronda bo "tak dobrze regulują ruch" i dlatego, że takie widzieli na wycieczce na antypodach (sfinansowanej zresztą z naszych podatków).

Ten fragment sobie pominę.

Wiem, pewnie będziesz argumentować, że wszyscy ludzie mają obowiązek znać na pamięć przepisy drogowe i na bieżąco śledzić ich zmiany, a jak spacerują chodnikiem, albo nastolatek dojeżdżający sobie rowerem do parku Kasprowicza ma analizować wszystkie znaki drogowe, a tak w ogóle to nie powinien tam jechać bez rodziców (bo tobie się wydaje, że w szkołach uczą o kontrapasach w czasie tej godzinnej pogadanki przed wydaniem karty rowerowej).

Wiesz, jeśli argument o obowiązku znania przepisów drogowych, jeśli jest się uczestnikiem ruchu drogowego do Ciebie nie trafia, to w ogóle nie mamy za bardzo o czym tutaj dyskutować.
Powiem Ci tylko tak - uczestnicząc w ruchu bez znajomości przepisów stwarzasz poważne zagrożenie dla siebie i innych. Mam nadzieję, że się nigdy na drodze nie spotkamy (a autem po mieście trochę niestety jeżdżę).

Nie zgodzę się to nędza, poniżej poziomu przyzwoitości.

No ale bardzo dobrze. Uważasz, że jest aż taka nędza? Może zacznij też coś robić w tym kierunku. Pamiętaj, że to robią zwykli ludzie w wolnym czasie. Ich działania są czasami chaotyczne i brakuje im profesjonalizmu, ale przynajmniej coś robią, zamiast pohukiwać tylko na forum gie-esu. Przejdź się do nich, tchnij świeżego ducha profesjonalnych działań w Stowarzyszenie. Też nie jestem ślepo zapatrzony w ich działania i widzę dużo niedociągnięć, ale nie komentuję głupio, bo sam nie mam czasu (a może po prostu wystarczająco zapału) tam się udzielać. A zza klawiatury na forum najłatwiej trollować.

pozdrawiam
A
Asik
Asiku, wydzielone ścieżki rowerowe wcale nie są bezpieczniejsze, niż pasy dla rowerów, a w miejscach wzmożonego ruchu w centrum wręcz generują niebezpieczeństwo (ciągłe opuszczanie ulicy i wjeżdżanie na nią na skrzyżowaniach).

Bzdury piszesz! Normalnie ścieżki rowerowe, prowadzone równolegle do ulicy i chodnika, przecinają poprzeczne jezdnie razem z przejściem dla pieszych. To najbezpieczniejsze i najwygodniejszy sposób, bo zapewnia bezpieczeństwo równie wysokie jak dla pieszego. Oczywiście mówię tu o rowerzyście rekreacyjnym, a nie jakimś dzikim kurierze rowerowym na ostrym kole, dla których wszelkie ścieżki to zło.

Może pofatyguj swoje cztery litery nad jeden z takich eksperymentalnych kontrapasów w Szczecinie (np. tam gdzie Rayskiego dojeżdża do Jagielońskiej) i poobserwuj chwilę jakie dantejskie, mrożące krew w żyłach sytuacje mają tam miejsce.

rowerzysta z kierowcą widzą się nawzajem przez cały czas (w odróżnieniu od sytuacji, kiedy samochód nadjeżdża z tyłu).

W jakim odróżnieniu??? Czy ty w ogóle widziałeś kiedyś kontrapas? Czy ty wiesz, że połowa ruchu rowerowego na ulicy z kontrapasem odbywa się obok samochodów, który nadjeżdżają od tyłu i wyprzedzają rowerzystę??? W jakim odróżnieniu???

Czy ty wiesz, że np. na takiej ulicy Rayskiego, samochody kiedy parkują i kiedy odjeżdżają przecinają ten kontrapas? Czy ty wiesz, że np. na takiej ulicy Rayskiego, niektóre samochody tak parkują , że swoim tyłkiem wystają na kontrapas?
Czy ty wiesz, że np. na takiej ulicy Rayskiego, samochody parkuja po obu stronach ulicy, i kiedy rowerzysta jest wyprzedzany przez samochód "na grubość lakieru" to rowerzysta nie ma już gdzie uciec?

Czy naprawdę nie chcesz dostrzec, że większość społeczeństwa zaczyna nas rowerzystów, postrzegać jako faszystów-rowerzystów głównie dzięki forsowaniu takich absurdalnych, nieżyciowych i skrajnie niezrozumiałych i niewygodnych rozwiązań przez kilku jajogłowych fanatyków ze stowarzyszenia rowerowego? Pewnie niedługo wymyślą, żeby na ścieżkach rowerowych i chodnikach dla pieszych robić ronda bo "tak dobrze regulują ruch" i dlatego, że takie widzieli na wycieczce na antypodach (sfinansowanej zresztą z naszych podatków).

Wiem, pewnie będziesz argumentować, że wszyscy ludzie mają obowiązek znać na pamięć przepisy drogowe i na bieżąco śledzić ich zmiany, a jak spacerują chodnikiem, albo nastolatek dojeżdżający sobie rowerem do parku Kasprowicza ma analizować wszystkie znaki drogowe, a tak w ogóle to nie powinien tam jechać bez rodziców (bo tobie się wydaje, że w szkołach uczą o kontrapasach w czasie tej godzinnej pogadanki przed wydaniem karty rowerowej).

Czy naprawdę w centrum Szczecina, musi spektakularnie zginąć jakiś rowerzysta na takim kontrapasie, aby jajogłowi faszyści z Rowerowego Towarzystwa porzucili swoje księżycowe koncepcje na rzecz prostych jak drut i budowa cepa normalnych ścieżek rowerowych, po których może bezpiecznie jeździć również "ciemny lud"?

O działaniach OR można poczytać na stronie rowerowego szczecina. Może nie idealny sposób, ale nie jest źle.

Nie zgodzę się to nędza, poniżej poziomu przyzwoitości.

Widziałeś tam chociaż jeden wpis "Ja Jan Kowalski szczeciński Oficer Rowerowy myślę to... planuję to... zrobię to.... zrobiłem to.... zapraszam na.... pytam o ... proszę o..."? Bo ja nie!

Widziałeś tam jakikolwiek wątek dyskusji z OR? Ja nie!

Dlaczego na stronie rowerowego szczecina jest pismo w sprawie ścieżki-bubla kierowanego do krajowego dysponenta środków EU oraz prezydenta Krzystka a nie zostało ono również zaadresowane do OR? Dlaczeo na tej stronie nie ma żadnych pism wystosowanych w tej sprawie przez OR?

Dlaczego pismo skierowano do dysponenta środków i to na koniec inwestycji, który co najwyżej może tylko zablokować środki (które nam jako miastu przepadną), zamiast sprawę załatwiać na styku miasto-wykonawca i to na wcześniejszym etapie inwestycji, kiedy korekty można było forsować na bieżąco. Czy celem było storpedowanie inwestycji i wewnętrzne rozgrywki kosztem interesu lokalnych rowerzystów.

Przecież ta sprawa jak najbardziej leży w zakresie statutowych obowiązków OR. rowerowy szczecin chociażby w zamian za nasz 1% powinien czuć się bardziej zobowiązany.
T
Tatuś Muminka
ps. Przy okazji chciałbym poruszyć temat tzw. kontrapasów. Być może w środowisku rowerowych geeków/nerdów jest to najbardziej zaawansowane technologicznie i finezyjnie rozwiązanie. Problem polega jednak na tym, że infrastruktura rowerowa ma służyć szaremu człowiekowi (czasami nawet bez prawa jazdy a nawet dziecku). W mojej ocenie, idea kontrapasa to jest kosmos dla przeciętnego kierowcy samochodu, rowerzysty rekreacyjnego oraz pieszego. Pół biedy kiedy powoduje to tylko nieporozumienia, gorzej, że czasami STWARZA TO REALNE ZAGROŻENIE dla ich zdrowia i życia. Mój apel: róbcie tylko i wyłącznie zwykłe dwukierunkowe ścieżki rowerowe jednoznacznie oddzielone od jezdni przeznaczone tylko dla rowerzystów.

Erm, poruszając się drogą rowerową masz obowiązek znać przepisy. Fakt, że po ukończeniu 18 lat nie potrzeba uprawnień na rower nie znaczy, że nie masz się zaznajomić z PoRD. Nieznajomość prawa szkodzi.

Analogicznie: nie wypływam łódką na Odrę bo nie przepisów poruszania się po niej. Mogę sobie popływać po jeziorku. A ktoś jak nie zna przepisów drogowych niech jeździ rowerem w lesie, nie po mieście.

A dziecko bez opiekuna lub bez karty rowerowej poruszać się w infrastrukturze miejskiej również nie może.

Dla znających przepisy kontrapasy nie są żadnym utrudnieniem stwarzającym zagrożenie.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie