Szczecin może być stolicą Europy. Jak to zrobili w Niemczech

Monika Stefanek
Po zamknięciu kopalni, budynki Zeche Zollverein w Essen zaadaptowano na centrum kultury i sztuki. To jedna z największych atrakcji turystycznych miasta.
Po zamknięciu kopalni, budynki Zeche Zollverein w Essen zaadaptowano na centrum kultury i sztuki. To jedna z największych atrakcji turystycznych miasta.
Kiedy Zagłębie Ruhry stawało do walki o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2010, nikt nie dawał mu szans. A jednak wygrał ten industrialny region, kojarzony raczej z upadającymi kopalniami i rosnącym bezrobociem niż kulturą.

Obecnie o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016 ubiega się kilkanaście polskich miast, w tym Szczecin.

Każdego roku tytuł ten przyznawany jest przez Unię Europejską dwóm miastom, pochodzącym z dwóch różnych państw. W 2016 roku tytuł ten przypadnie miastu polskiemu i hiszpańskiemu. Do tej pory tylko jedno miasto w Polsce zostało wyróżnione tytułem ESK. Był to w 2000 roku Kraków.

Pomysł wystartowania w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2010 pojawił się w Essen spontanicznie. Był rok 2001 i kolejne niemieckie miasta zgłaszały swoje kandydatury. W końcu tytuł ten oznacza nie tylko prestiż, ale wiąże się także z ogromną szansą na promocję miasta i regionu. Mimo oczywistych korzyści, przekonać lokalną społeczność do tego, że Zagłębie Ruhry może ten tytuł otrzymać, nie było łatwo.

Po co nam to?

- Gdy rozpoczęliśmy starania o przyznanie nam tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2010, wiele osób mówiło nam, że nie mamy na to żadnych szans - opowiada prof. Hanns-Dietrich Schmidt z biura RUHR 2010 w Essen (pilotującego projekt stolicy kultury). - Ten etap podczas całego konkursu był zdecydowanie najtrudniejszy. Wiele osób mówiło nam: "To się nie uda" albo pytało z powątpiewaniem "Po co nam to?". Przez długi czas panowała wśród ludzi ogromna frustracja i zwątpienie w sens ubiegania się o ten tytuł.

Zanim więc pomysłodawcy przystąpienia Zagłębia Ruhry do walki o tytuł stolicy kultury 2010 na dobre zajęli się konkursową koncepcją, musieli skupić się na przekonywaniu do idei miejscowej ludności. Praca okazała się trudniejsza, niż początkowo myśleli.

Przełamać stereotyp

Rada dla Szczecina

Prof. Hanns-Dietrich Schmidt z biura RUHR 2010 w Essen
- Pierwszym krokiem jest zjednoczenie się miasta czy regionu wokół idei. Pod tym względem nie może być żadnych różnic między politykami, środowiskiem kulturalnym i prasą. Wbrew pozorom często nie jest to wcale łatwe do osiągnięcia. Oprócz tego miasto musi przedstawić przekonującą, całościową koncepcję, w której wykaże, dlaczego jest ważne dla Europy. Na pewno nie można też dopuścić do tego, by różne opcje polityczne miały wpływ na ubieganie się o tytuł stolicy kultury.

Zagłębie Ruhry kojarzyć się w Niemczech może chyba ze wszystkim, ale na pewno nie z kulturą, zwłaszcza wysoką. To właśnie tutaj znajdują się jedne z największych w Europie złóż węgla kamiennego, soli kamiennej, ołowiu i rudy cynku. Krajobraz Zagłębia usiany jest więc kopalnianymi szybami i kominami zakładów przemysłu ciężkiego. Region ten nie jest też silnym ośrodkiem naukowym. Pierwszy uniwersytet powstał dopiero w latach 60-tych. Jak więc udało się przekonać mieszkańców i lokalnych polityków do tego, że warto wystartować w konkursie?

- Musieliśmy ciągle powtarzać, że w naszym regionie tkwi ogromny potencjał, że wiele wartościowych przedsięwzięć zostało tu już dokonanych - mówi prof. Schmidt.

Marazm wśród lokalnej społeczności był tym większy, iż region przez dziesięciolecia ukierunkowany był na przemysł ciężki. W istniejących tu fabrykach od pokoleń pracowały całe rodziny. Znaczenie Zagłębia zmalało, gdy w latach 70-tych ubiegłego wieku poszczególne gałęzie przemysłu zaczęły upadać.

- Wraz z zamykaniem kopalń i zakładów pracy ludzie utracili więc nie tylko swoje miejsca pracy, ale także część swojej tożsamości - przyznaje profesor. - Tożsamość Zagłębia Ruhry i jego mieszkańców była bowiem określona właśnie przez przemysł.

Kulturalna kopalnia

Okazuje się jednak, że słabe strony regionu można wykorzystać jako zalety. Dzięki dobrej strategii marketingowej udało się zaktywizować nie tylko mieszkańców do poparcia i aktywnego włączenia się do walki o tytuł ESK 2010, ale także przekonać kolejne komisje konkursowe. W swojej koncepcji Zagłębie Ruhry postawiło bowiem na odkrywanie nowej tożsamości regionu właśnie poprzez kulturę. Temu służą między innymi liczne przemiany dawnych miejsc pracy - starych fabryk, kopalni czy hal produkcyjnych - w przybytki kultury.

Jednym z takich obiektów, jest Zeche Zollverein w Essen. Kopalnia węgla kamiennego, zamknięta w 1986 roku po blisko półtora wieku działalności, uchodzi dzisiaj za jeden z pomników przemysłu ciężkiego. W 2002 roku jej obiekty zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Objęcie szczególną ochroną Zeche Zollverein nie oznacza bynajmniej sprowadzenia ich do roli eksponatów, którym można się jedynie biernie przyglądać. Dawne budynki kopalniane przebudowano. Powstało tu centrum kultury i sztuki. Swoje siedziby mają tutaj m.in. Centrum Designe'u i Centrum Choreograficzne Nadrenii-Westfalii.

Była koksownia służy obecnie jako galeria sztuki współczesnej, zaś w pozostałych budynkach odbywają się regularnie koncerty, spektakle teatralne, wystawy. Nie zapomniano też o historii tego miejsca, o której informują ścieżki edukacyjne przygotowane z myślą o turystach, chcących się dowiedzieć, jak z biegiem czasu zmieniała się praca w kopalni. Całość uzupełniają kawiarnia oraz restauracja.

Kultura bardzo lokalna

Zagłębie Ruhry nie może pochwalić się szczególną tradycją ani dziedzictwem kulturowym. W swojej koncepcji konkursowej postawiło więc na prezentację tego, co typowe dla regionu.

- Mamy u nas do czynienia ze szczególną formą kultury, którą nazwałbym "kulturą industrialną" - mówi prof. Hanns-Dietrich Schmidt. - Jest ona związana właśnie ze starymi, poprzemysłowymi obiektami, które zostały zamienione na miejsca wystaw, koncertów i różnego rodzaju prezentacji. Właśnie tą formą prezentowania kultury, która nie ma nic wspólnego z klasycznym jej pojmowaniem, udało nam się przekonać jury.

Zagłębie Ruhry zrezygnowało w swojej koncepcji z organizacji spektakularnych wydarzeń. Główną rolę w programie będą odgrywać małe ośrodki kulturalne.

- Założyliśmy, że nie chodzi o organizację wielkich wydarzeń kulturalnych, zaproszenie gwiazd czy najlepszych śpiewaków operowych, którzy przyjadą na jeden dzień i zaprezentują się publiczności - opowiada prof. Schmidt. - Chcemy dać możliwość zaprezentowania swoich dokonań ośrodkom działających w całym regionie, także w mniejszych miastach. To jest przecież właśnie ta kultura, którą w naszym regionie mamy. Chcemy ją pokazać światu i przekonać do niej tych, którzy nas odwiedzą.

Przy okazji ubiegania się o tytuł Zagłębie Ruhry poszerzyło samo pojęcie Europejskiej Stolicy Kultury. W 2010 roku miano to obejmie bowiem nie jedno miasto, jak miało to miejsce do tej pory, ale cały region. Swoje siły połączyły 52 miejscowości, które wchodzą w skład Zagłębia. Każda z nich otrzyma na prezentację swoich dokonań jeden tydzień. W ten sposób, mimo braku w regionie silnego ośrodka kulturalnego, udało się zapełnić kalendarz imprez dokładnie na cały rok.

Cele, jakie Zagłębie Ruhry postawiło sobie przy okazji organizacji imprez w ramach Europejskiej Stolicy Kultury, wykraczają daleko poza rok 2010. Zdobycie tego tytułu i to, co w związku z nim będzie się w przyszłym roku działo, mają pomóc w budowaniu nowej tożsamości regionu, a także integrowaniu jego mieszkańców.

Stół przy autostradzie

Jednym z kulminacyjnych wydarzeń obchodów ESK 2010 będzie zamknięcie na jeden dzień autostrady przebiegającej przez Zagłębie Ruhry i zaproszenie mieszkańców oraz turystów do wspólnego biesiadowania. Wzdłuż autostrady ma powstać liczący wiele kilometrów stół, na poboczach zaś odbywać się będą prezentacje kulturalne. Wspólne biesiadowanie ma przyczynić się do lepszego poznania się oraz integracji mieszkańców różnych miejscowości.

Organizacja imprez w ramach Europejskiej Stolicy Kultury pociąga za sobą ogromne wydatki. Z szacunków biura RUHR 2010 wynika, że wydanych na ten cel zostanie od 80 do 100 milionów euro. Sporą część środków Zagłębiu Rury udało się pozyskać od sponsorów, głównie dużych firm i koncernów energetycznych, które w tym regionie mają swoje siedziby. Na organizację imprez przewidziane są także dotacje unijne.

Wysokie ceny gazu. Gazprom szantażuje Europę.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sped
Nie wczesniej niz w 2050r. - ot taka wizja.
~szczecinianka~
ŁADNIE BĘDZIE PASOWAŁO DO PŁYWAJĄCYCH OGRODÓW
Dodaj ogłoszenie