Świnoujście w łapach bandytów

Hanka Lachowska, 5 sierpnia 2004 r.
Grupa napastników skatowała czterech policjantów. Dość tego! To kolejny bandycki atak w nadmorskim mieście.

Policjanci od czterech godzin byli po służbie. Mieli cywilne ubrania. Kolejny dyżur powinni rozpocząć dopiero w środę, późnym wieczorem. Chcieli odpocząć. Nocą z wtorku na środę wybrali się na plażę.

- Mieliśmy wolny czas, spotkaliśmy się z dwoma kolegami - opowiada policjant Marek Z. z Gryfina.

Dochodziła godzina 2. Policjanci nie mieli służbowej broni. Z plaży wracali drogą przy dużym kompleksie gastronomicznym "Gryf". Było ciemno. Nagle, jak spod ziemi, wyrosła przed nimi spora grupa mężczyzn. Jej przywódcy zachowywali się agresywnie, ubliżali spacerującym. W rękach mieli tzw. tulipany - nadtłuczone butelki.

- Nie chcieli pieniędzy czy telefonów komórkowych - opowiada Marek Z. - Wyraźnie szukali zaczepki.

Funkcjonariusze próbowali uniknąć rozróby. - Jesteśmy policjantami - powiedział jeden z nich.
- To podziałało jak płachta na byka - mówi Marek Z. - Nie mieliśmy szans na obronę.

Policjanci uszli zaledwie kilka kroków. Wtedy na plecach poczuli ciosy. Napastnicy bili i kopali. Próbowali pokaleczyć policjantów ostrymi tulipanami. Jeden z funkcjonariuszy stracił przytomność. Drugiemu udało się zadzwonić do dyżurnego komendy. Przyjechały radiowozy. To uratowało katowanych.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie