Strażak z Gryfina uratował życie dziecka przez telefon. Posłuchaj nagrania

Anna Folkman

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Noworodek nagle przestał oddychać. Rodzice toczyli rozpaczliwą walkę o jego życie. Ojciec wykręcił 998. Odebrał Konrad Bondia i powiedział co robić. Dzięki strażakowi malec szybko złapał oddech.

Była niedziela, około godz. 19. Konrad Bondia miał jeszcze godzinę do końca służby, kiedy podniósł słuchawkę i usłyszał w niej łamiący się męski głos.

- Dziecko się zadusiło, noworodek nie oddycha - relacjonował ojciec dwutygodniowego chłopca z Mieszkowic.

W tle słychać było matkę - Nie może złapać oddechu!

34 letni strażak zachował spokój. Przez 7 lat jeździł do akcji w podziale bojowym. Do tej pory jednak nie zdarzyło się, by musiał kogoś reanimować. Od roku jest dyspozytorem, nie przypuszczał, że pierwszej pomocy będzie musiał udzielić przez telefon.

- To było o tyle trudne, że trzeba było całą sytuację sobie wyobrazić, domyślać się, co dzieje się z dzieckiem - mówi sekcyjny Konrad Bondia, strażak z Państwowej Straży Pożarnej w Gryfinie. - Sam jestem ojcem i domyślam się jakie emocje towarzyszą rodzicom w takiej sytuacji. Na szczęście tata chłopca zachował się bardzo świadomie i dzięki temu mogliśmy akcje przeprowadzić szybko i sprawnie.

- Proszę obrócić dziecko twarzą do dołu trzymając je na ręce i pięć razy uderzyć w łopatki - instruował strażak. Kiedy rodzice nadal zapewniali, że dziecko nie oddycha poprosił, by wdmuchnąć powietrze obejmując swoimi ustami nos i usta dziecka.

Ko kilkudziesięciu sekundach wszyscy odetchnęli z ulgą. Malec zaczął oddychać.

- Wezwałem na miejsce pogotowie - dodaje Bondia. - Na tym moja pomoc się zakończyła. Zrobiłem po prostu to co do mnie należy.

- Wszyscy strażacy przechodzą szkolenie z pierwszej pomocy, a co trzy lata muszą je odnawiać - informuje mł. bryg. Andrzej Pokropski, z-ca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Gryfinie. - Oczywiście, że Konradowi należy się pochwała i nagroda. Wkrótce razem z komendantem uzgodnimy jej formę.

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Oll

Dziękuję za Twoją postawę. Wspaniała! 

b
ben

Brawo. Ale nie zapominajmy, że dla wielu to codzienność.
Każdego dnia wielu tacy jak on czuwają nieustannie, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, bez względu na święta... robią to co do nich należy nie czekając na pochwały i nagrody.
Pamiętajmy o nich nie tylko gdy pojawi się sensacyjny artykuł w gazecie.

Ł
Łukasz

Anioły są na ziemi !!

G
Gabriela

Brawo Panie Konradzie.

G
Gość

Rodzice powinni teraz pójść:

1. Do lekarza, aby wykluczyć takie przypadki w przyszłości

2. Wielkie czekoladki pod pachę i do strażaka.

3. Na kolanach do Częstochowy ;)

 

Dobrze wiedzieć, że wybierając w stresie numer telefonu 998, zamiast 999 lub 112, też można liczyć na tak bezcenną pomoc.

A
Anioł Stróż

Tacy cwani? To powiedcie to w twarz, obojętnie jakiemu strażakowi :))

m
marysia

naprawde wielkie szacum dla tego strażaka,  sama wiem że naprawde ciężko zachować zimną krew kiedy na naszych oczach dziecko nie oddycha, ten kto tego nie doświadczył nigdy tego nie zrozumie ,dlatego takie są głupie komentarze,  to jest sytuacja którą się pamięta do końca życia i chciałoby się ją wymazać z pamięci , ale niestety nie życze tego nikomu,

A
ADAM

TE KOMĘTAŻE TO CHAMSKIE I DEBILNE CHWALA TEMU STRAŻAKOWI ZA URATOWANIE DZIECKA

m
mieszkaniec

za to ma pensję, czym wy się podniecacie czuby

a
ab

DO TEGO CO PISZE , ŻE BYŁ TO JEGO OBOWIĄZEK, OBYŚ NIGDY NIE MUSIAŁ BYĆ W TAKIEJ SYTUACJI JAK TEN TATO CO DZWONIŁ BARANIE.

G
Gość

Bo to był jego obowiązek! Nie rozumiem czym tu wie podniecać? Moze nie długo będziemy pisać o tym iż stolarz dobrze meble wykonał?!

B
Brawo.

Całe szczęście że nie zadzwonili na 112 bo dziecko prawdopodobnie by już nie żyło.

Dodaj ogłoszenie