Straciłem 6 lat życia

Rozmawiała Krystyna Pohl, 6 września 2004 r.
Rozmowa z Januszem Lembasem byłym dyrektorem Polskiej Żeglugi Morskiej.

- Niedawno otrzymał pan uzasadnienie wyroku kasacyjnego Sądu Najwyższego. Co to oznacza?

- Sąd Najwyższy uchylił wyroki sądów szczecińskich i sprawa będzie ponownie rozpatrywana przez sąd I instancji. Podstawą kasacji były błędy popełnione przez sąd niższej instancji. W uzasadnieniu znalazło się stwierdzenie, że sąd I instancji oparł orzeczenie wyłącznie na dowodach obciążających oskarżonego z pominięciem dowodów dla niego korzystnych. Przewodnicząca składu sędziowskiego SN Ewa Strużyna stwierdziła w uzasadnieniu, że hipokryzja w formowaniu jednej tezy doprowadziła do dwóch absolutnie niesłusznych wyroków. Konieczna jest ponowna bezstronna rozprawa oparta na analizie wszystkich, a nie tylko wybranych dowodów.

- Przypomnijmy czego sprawa dotyczyła. Otóż będąc dyrektorem PŻM zaakceptował pan w latach 1994-98 przelew na konto spółki Comapar 714 tys. dolarów. Czym miał pan narazić na stratę PŻM. Co to była za spółka?

- To spółka szwajcarska zarejestrowana na Wyspach Dziewiczych i współpracująca z Polascamar, polsko-włoską firmą we Włoszech. Polascamar zajmowała się poszukiwaniem ładunków na statki PŻM oraz obsługą agencyjną jednostek. W ciągu tych czterech lat, o których mowa ta firma zdobyła dla Grupy PŻM ładunki o wartości frachtów przekraczających 320 milionów dolarów oraz uczestniczyła w aranżacji bardzo korzystnych dla nas kredytów bankowych.

- Nadal nie rozumiem na co były przeznaczone te pieniądze i dlaczego dostała je spółka Comapar, a nie tak zasłużona dla PŻM spółka Polascamar? Czy ten przelew odbył się ze szkodą dla PŻM?

- Zawsze tłumaczyłem, że przekazanie kwot należnych firmie Polascamar poprzez spółkę Comapar nigdy nie naruszyło interesów PŻM. Były to bowiem wypracowane przez Polascamar prowizje brokerskie, które agent zawsze otrzymuje za znalezienie ładunku i doprowadzenie do umowy przewozowej.

Od lat 70. ub. stulecia z uwagi na wymogi lokalnego rynku włoskiego kolejni dyrektorzy PŻM zmuszeni byli przyjąć rozwiązanie stosowane przez rynek żeglugowy i część należności przekazywać drogą pośrednią przez spółkę Comapar. Na wszystko są dokumenty i ani jeden dolar nie wypłynął z PŻM w sposób nieuprawniony. Zresztą system prowizji istnieje do dziś.

- Jeszcze zanim sprawa trafiła do prokuratury, zanim rozpoczął się proces urabiano panu złą opinię. Ówczesna rada pracownicza PŻM bardzo nagłośniła "wyciek dewiz" z firmy. Pojawiały się informacje, że jest pan malwersantem, że zdefraudował pan ponad 700 tys. dolarów i naraził przedsiębiorstwo na ogromne straty. Były też plotki o pana ucieczce za granicę, kupnie domu na Florydzie. Skąd ta nagonka?

- Informacja o zdefraudowaniu ponad 700 tys. dolarów została celowo przygotowana i dostarczona mediom w okresie, gdy mój aktualny następca został tymczasowym kierownikiem PŻM. Ponieważ tak w przedsiębiorstwie jaki i w ówczesnej radzie pracowniczej nie było jednolitego zdania odnośnie zmian kadrowych, postarano się o "mocne argumenty". Nimi okazały się doniesienia o "wycieku dewiz", "egzotycznym przelewie", moich wydumanych korzyściach majątkowych. Skuteczne, bo uwiarygodniły pozycję pana Brzezickiego.

O perfidii postępowania Brzezickiego świadczy fakt, że będąc w zarządzie szeroko pojętej Grupy PŻM wiedział o systemie finansowania Polascamar. Potwierdził to w sądzie, ale dodał, że "nie rozmawiał o tym z przełożonymi, bo bał się, że straci pracę". Szkoda słów. A nagonka na mnie wynika z cech osobowych pana Brzezickiego. Widocznie odpowiada mu stosowanie pomówień jako metody zdobywania władzy.

- Może to wszystko miało pomóc w stworzeniu odpowiedniego klimatu do odwołania pana ze stanowiska dyrektora PŻM. Ale nie da się zaprzeczyć, że zostawił pan firmę w bardzo złej kondycji.

- To nie do końca jest prawdziwe. Zacznijmy od tego, że w 1994 roku przejąłem PŻM z całkowicie zastawionym majątkiem, czyli z hipoteką na wszystkich statkach, z olbrzymim kredytem zaciągniętym na budowę kompleksu Pazim i opinią, że z żeglugi nie da się wyżyć.

Udało nam się jednak kupić ponad 10 statków i za moich czasów flota liczyła 111 jednostek, dziś ma 80. Gdy w 1998 roku odchodziłem, rynek frachtowy był najniższy od 12 lat. Dla przykładu statek o nośności około 50 tys. ton zarabiał w 1998 roku dziennie prawie 5 tys. dolarów, a ten sam statek sześć lat później zarabia 45 do 50 tys. dolarów dziennie.

Rzeczywiście byliśmy wtedy w bardzo trudnej sytuacji. Wprowadzone zostało nawet dwutygodniowe opóźnienie w wypłacie wynagrodzeń. Sytuacja miała wrócić do normy po wprowadzeniu w życie programu naprawczego, który przedstawiłem radzie pracowniczej. Został zaakceptowany, ale w parę dni później odrzucono go, mnie odwołano, a program został później zrealizowany przez pana Brzezickiego.

- Dwuletni proces przed szczecińskimi sądami zakończył się w 2003 roku wyrokiem skazującym pana. Wywołało to oburzenie środowiska żeglugowego i wielu pracowników PŻM. W pana obronie wystąpiło wiele organizacji żeglugowych, m.in. Związek Armatorów Polskich. Komuś jednak bardzo zależało, aby znalazł się pan za kratkami. Czy to prawda, że wniosek o kasację wyroku przeleżał w szczecińskim sądzie pół roku?

- Tak to prawda. Dlatego moi obrońcy napisali skargę na procedury przyjęte przez Sąd Okręgowy w Szczecinie. Ta sprawa wyrwała z życia mojego i mojej rodziny sześć lat. W tym najgorsze półtora roku, kiedy byłem prawomocnie skazany na więzienie. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, czemu to wszystko miało służyć.

- Ale to jeszcze nie koniec sprawy, bo będzie ona ponownie rozpatrywana.

- Wydaje mi się, że uzasadnienie przedstawione przez Sąd Najwyższy doprowadzi do tego, czego od początku domagali się moi obrońcy. To znaczy, że powołany zostanie ekspert, który oceni czy przedsiębiorstwo poniosło straty w wyniku wypłaty prowizji. Według nie tylko moich ocen w ciągu czterech lat PŻM na działalności Polascamar zarobiła kilkaset milionów złotych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3