Stargard: Handlują jak na pustyni

Grzegorz Drążek
Kto nie ma wody, ten przychodzi po ratunek do stojącego obok działki, na której będzie myjnia, sklepiku z odzieżą. – Jesteśmy tutaj jak rodzina, więc trzeba sobie pomagać – próbuje żartować właścicielka.
Kto nie ma wody, ten przychodzi po ratunek do stojącego obok działki, na której będzie myjnia, sklepiku z odzieżą. – Jesteśmy tutaj jak rodzina, więc trzeba sobie pomagać – próbuje żartować właścicielka. Fot. Grzegorz Drążek
Ludzie z placu handlowego przy ul. Ceglanej nie mają gdzie umyć rąk. Obok budowana jest myjnia samochodowa i na czas robót odłączono im wodę. Nikt nie czuje się winny.

Myjnia powstaje obok placu handlowego, zaraz za płotem.

- Miesiąc nie mam wody w kontenerze - mówi Andrzej Galiński, który handluje artykułami spożywczymi. - Jak mam normalnie handlować, skoro nie ma gdzie rąk umyć. Wstyd przed klientami.

- W miejscu, gdzie powstaje myjnia samochodowa jest przyłącze wodne do naszych kontenerów - mówi sąsiad pana Andrzeja, który handluje warzywami. - Woda została odłączona i nikt nie chce przyłącza przenieść.

Właściciel placu handlowego tłumaczy, że nie do niego należy ten obowiązek.

- Inwestor, który stawia myjnię, ma w projekcie napisane wykonanie przyłącza - mówi Mieczysław Jurgielewicz. - Jak nie będzie chciał tego zrobić, to ja będę słał pisma gdzie można, żeby przyłącze przeniósł.

Inwestor przyznaje, że wpisał w projekcie przeniesienie przyłącza wodnego, ale mówi, że zrobił to z własnej woli, a nie obowiązku.

- Właściciel tego placu jak stawiał hale, to powinien zrobić do nich przyłącza wodne - uważa Stefan Lewandowski. - Ale jakoś nie chciał tego zrobić i woda szła na ten plac przez moją działkę. Nie chcę sporów sąsiedzkich, więc przeniesiemy przyłącze, ale co będzie, jeśli pojawi się jakaś awaria? Przecież to nadal będzie na mojej działce.

Stefan Lewandowski mówi, że zaproponował właścicielowi placu handlowego, że doprowadzi rurę na jego teren.

- Ale on nie chce dalej robić przyłączy do swoich hal - mówi Stefan Lewandowski.

Porozumienia nie ma, a dzierżawcy kontenerów na placu handlowym są bez wody.

- To może do sanepidu trzeba tę sprawę zgłosić? - zastanawia się Andrzej Galiński.
- Nie dziwię się tym ludziom, że narzekają - mówi Stefan Lewandowski. - Ale to jest sprawa między nimi a właścicielem placu handlowego. To on musi im zapewnić wodę. My jedno przyłącze zostawiliśmy i można stamtąd pociągnąć wodę. To drugie, które przeniesiemy, w tydzień powinno być gotowe.

Handlowcy mają dość czekania.

- Niektórzy przywożą wodę w baniakach, inni chodzą do kogoś po sąsiedzku, kto ma wodę z drugiego przyłącza - mówi Andrzej Galiński. - A przecież woda powinna być u każdego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie