Sprawa gen. Mieczysława K. Dziś mozliwy wyrok

mp
Udostępnij:
Przed sądem apelacyjnym w Szczecinie dziś druga rozprawa dotycząca byłego szefa śląskiej policji i nielegalnego handlu paliwem. Mowy końcowe wygłoszą w środę oskarżeni. Sąd może wydać wyrok.

W marcu sąd okręgowy w Szczecinie skazał generała K. na 3 lata więzienia. Prokuraturze nie udało się dowieść winy generała we wszystkich zarzutach. Generał był oskarżony o korupcję, przekroczenie uprawnień oraz ujawnienie tajemnicy państwowej i służbowej i grożenie bronią funkcjonariuszom ABW. Sąd uwolnił go od najpoważniejszych zarzutów.

Na ławie oskarżonych zasiadało też jedenaście osób, którzy mieli brać udział w korupcyjnych propozycjach i lewym handlu paliwem. Głównych oskarżonych - szefów szczecińskiej spółki BGM - sąd uniewinnił.

Prokurator i cześć oskarżonych odwołała się od wyroku. Dziś sąd apelacyjny może zdecydować kto ma rację.
To jedna z najciekawszych spraw III RP. Historia zaczęła się 14 marca 2001 r. w siedzibie szczecińskiej firmy BGM (według prokuratury to szefowie BGM zorganizowali handel lewym paliwem w całej Polsce). W podręcznej teczce Jana B., jednego ze współwłaścicieli BGM, policjanci znaleźli kopie tajnych dokumentów. Były to m.in. decyzja o powołaniu grupy do zwalczania mafii paliwowej, analiza działalności takich firm, oraz poufne informacje ze śledztwa.

Według prokuratorów, kopie pierwszych dwóch dokumenty przekazał BGM właśnie Mieczysław K. Generał był jedną z osiemnastu osób w kraju, które otrzymały te dokumenty z Komendy Głównej Policji. Miał je trzymać w swoim sejfie. Ale badania papieru potwierdziły, że kopie znalezione w BGM zostały zrobione z dokumentu generała.

Prokuraturze nie udało się ustalić, czy i ile pieniędzy Mieczysław K. dostał za tę pomoc. Prokuratura twierdziła też, że szefowie BGM dali dwa miliony złotych łapówki, aby ukryć, skąd wyciekły dokumenty znalezione w teczce Jana B. Chodziło o podmianę zatrzymanych dokumentów na takie bez odcisków palców. Do podmiany nie doszło, ale pośrednicy zasiedli na ławie oskarżonych. Część z nich przyznała się do winy. Mieczysław K. nigdy się nie przyznał. Twierdzi, że został wrobiony przez policjantów.
Został uniewinniony od głównych zarzutów, a szefowie BGM od wszystkich.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

u
upierdliwy
...biedaczek...policjanci go wrobili...a on kto...tez policjant...KOMEDIANT a nie komendant...
Dodaj ogłoszenie