Spóźniony Sarmata, czyli atomowa triada Rosji ma problem

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
ICBM, czyli pociski balistyczne zdolne sięgnąć terytorium USA, to trzon arsenału jądrowego Rosji
ICBM, czyli pociski balistyczne zdolne sięgnąć terytorium USA, to trzon arsenału jądrowego Rosji fot. MIL.RU
Udostępnij:
Chyba nikt nie dopuszcza myśli, że wojna Rosji z Ukrainą, a szczególnie z NATO, przyjęłaby charakter starcia nuklearnego. Jednak im potężniejszy arsenał jądrowy, tym większa siła argumentów. Czym dziś dysponuje Moskwa?

Z ostatnich oficjalnych danych – publikowanych zgodnie z traktatem New START przez USA i Rosję co pół roku – wynika, że według stanu na 1 września 2021 roku Rosja posiadała 1458 rozmieszczonych głowic bojowych, 527 rozmieszczonych wyrzutni (wszystkich zaś wyrzutni 742). W porównaniu ze stanem sprzed pół roku, liczba głowic wzrosła o dwie, rozmieszczonych wyrzutni o 10, a wszystkich wyrzutni zmniejszyła o 25. W porównaniu z USA, Rosja ma więcej głowic, natomiast mniej wyrzutni. Generalnie jednak to właśnie te dwa państwa pozostają dominatorami na świecie, jeśli mowa o arsenale jądrowym.

Dla Moskwy przez długi czas arsenał atomowy był jedynym wyznacznikiem mocarstwowości po tym, jak runął Związek Sowiecki. Za czasów Putina to się zmieniło, Rosja odbudowała swe zdolności konwencjonalne. Ale broń nuklearna to wciąż straszak, po który Kreml chętnie sięga. I nie jest przypadkiem, że wojska strategiczne (czyli wyposażone w broń atomową) są traktowane priorytetowo w procesie modernizacji wojska.

Modernizacja

Rosja realizuje od lat program modernizacji arsenału jądrowego. W grudniu 2020 r. Władimir Putin zatwierdził rozkaz dla Strategicznych Wojsk Rakietowych, aby w ciągu roku do służby wprowadziły 13 wyrzutni uzbrojonych w międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM) Jars, jak też wyrzutni UR-100N UTTH wyposażonych w hipersoniczne pociski Awangard. Zadania te zostały wykonane. Jeden z pułków dywizji rakietowej w Barnaule został doposażony w mobilne ICBM Jars, a pułk rakietowy dywizji kozielskiej uzupełniono wyposażając go w wariant Jarsów wystrzeliwany z silosów. Z kolei dywizja w Dombarowsku otrzymała dwa pociski w hipersonicznej wersji Awangard. Otrzymawszy w ciągu trzech lat sześć wyrzutni, pierwszy pułk tej dywizji został całkowicie zmodernizowany. W sumie w 2021 roku Strategiczne Wojska Rakietowe otrzymały 15 wyrzutni ICBM. A przecież chodzi tylko o jedno z trzech ogniw jądrowego arsenału Rosji.

Czym jest atomowa triada? Jak sama nazwa wskazuje, to trzy komponenty składające się na arsenał jądrowy: lądowy, powietrzny i morski. Ten pierwszy to międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM) wystrzeliwane z silosów lub wyrzutni mobilnych. Ten drugi to bombowce strategiczne przenoszące broń atomową (pociski manewrujące, bomby grawitacyjne). Trzecia część triady to SLBM (submarine-launched ballistic missile), czyli pociski balistyczne wystrzeliwane z atomowych okrętów podwodnych.

Opracowane dwa lata temu plany zakładały, że do końca 2021 roku udział zaawansowanej nowoczesnej broni w rosyjskiej triadzie jądrowej wzrośnie z 86 do 88 proc. Taki cel postawił w grudniu 2020 r. Władimir Putin. Według oficjalnych danych podanych w grudniu 2021 roku udział ten wyniósł nawet więcej, bo 89,1 proc. Imponujące? Sęk w tym, że wynikało to z faktu, iż to nowe uzbrojenie dostarczone wojskom strategicznym oparte było na technologiach opracowanych dawno temu. Pytanie więc, czy to faktycznie taka nowa broń? Poza tym, w ciągu ostatnich 12 miesięcy w programie modernizacji arsenału jądrowego doszło do poważnych opóźnień, które dotknęły sztandarowe projekty programu – czytamy w analizie amerykańskiego think-tanku Jamestown Foundation, który wymienia słabe punkty programu atomowego Rosji.

Z lądu...

Wojska Rakietowe Strategicznego Przeznaczenia (RWSN) stanowią jeden z kilku samodzielnych rodzajów Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Są też trzonem tzw. triady atomowej. W ich skład wchodzi 11 dywizji rakietowych rozmieszczonych na całym terytorium Rosji, od Wypołzowa na zachodzie kraju po Irkuck we wschodniej Syberii. Szacuje się, że RWSN liczą około 60 tys. wojskowych. Trzon uzbrojenia lądowych sił jądrowych Rosji stanowią międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM), czyli ta broń, którą jeszcze Związek Sowiecki straszył USA. Za czasów Putina ten arsenał jest intensywnie modernizowany. Zdaniem wywiadu amerykańskiego proces ten zakończy się w bieżącym roku.

Przewiduje się, że po modernizacji rosyjski arsenał ICBM będzie się opierać przede wszystkim na dwóch typach pocisków: uzbrojonych w jedną głowicę rakietach Topol-M (w klasyfikacji natowskiej SS-27 Mod 1) i rakietach Jars (SS-27 Mod 2) mogących przenosić do czterech głowic. Rosja pracuje jednocześnie nad nową ciężką rakietą ICBM o nazwie Sarmata (SS-X-30), która będzie mogła przenosić 10 a nawet więcej atomowych głowic bojowych. Z ustaleń wywiadu wynika też, że potajemnie Rosja realizuje także inne projekty, w tym wersję średniego zasięgu SS-27 Mod 2 (znaną jako RS-26), wersję średniego zasięgu SS-27 Mod 2 (RS-26) oraz mobilną (transport kolejowy) ICBM pod nazwą Barguzin.

Tyle że Rosja od kilku lat nie jest w stanie przetestować swojej najnowszej międzykontynentalnej rakiety balistycznej RS-28 Sarmata. Wojsko musi jeszcze przeprowadzić co najmniej pięć próbnych startów przed rozpoczęciem produkcji operacyjnej. Jak zwraca uwagę Jamestown Foundation, pierwotnie starty testowe fazy pierwszej były zaplanowane na początek 2019 roku. W ubiegłym roku miały się też odbyć pierwsze próby w locie Sarmaty, ale do nich nie doszło. Liczbę planowanych startów najpierw zmniejszono z trzech do jednego, a następnie wszystkie przesunięto na 2022 rok. Mimo braku testów, wejście Sarmaty do służby nadal zapowiadane jest na 2022 rok. Plany te wydają się jednak zbyt optymistyczne. Aby przeprowadzić testy, Rosja będzie musiała najpierw zbudować nowy poligon. Pod koniec grudnia 2020 roku minister obrony Siergiej Szojgu oświadczył, że poligon do testowania Sarmaty w Kraju Krasnojarskim zostanie zbudowany w 2021 roku, jednak w późniejszych doniesieniach przyznano, że ukończenie budowy tego poligonu spodziewane jest dopiero pod koniec 2022 roku.

...z powietrza...

Drugie ogniwo atomowej triady to lotnictwo strategiczne. W jego skład wchodzą dwa dywizjony samolotów Tu-160 (Blackjack) i Tu-95MS (Bear), stanowiące obecnie trzon rosyjskiej floty bombowców strategicznych. Jeden dywizjon stacjonuje w bazie Engels w obwodzie saratowskim, w południowo-zachodniej Rosji, drugi zaś w bazie Ukrainka w obwodzie amurskim na Dalekim Wschodzie Rosji. Rosja posiada 60-70 bombowców zdolnych do przenoszenia broni atomowej. Zdecydowana większość z nich (ok. 55) to bombowce Tu-95MS. Pozostałe to Tu-160. Niedźwiedzie mogą przenosić do 16 pocisków manewrujących Kh-55 uzbrojonych w broń jądrową. Blackjacki zwane Czarnymi Łabędziami - do takich 12 pocisków. Oba typy samolotu mogą również przenosić nuklearne bomby grawitacyjne, choć eksperci twierdzą, że w takiej misji bombowce byłyby bezbronne wobec obrony powietrznej wroga. Rosja zmodernizowała ostatnio oba typy swoich bombowców, wyposażając je w nowy system rakiet manewrujących Kh-101 (konwencjonalne) i Kh-102 (jądrowe).

Ministerstwo obrony przewidywało rozpoczęcie w 2021 roku testów zmodernizowanego bombowca Tu-160 Blackjack (wersja Tu-160M). W marcu pierwszy zmodernizowany Tu-160 wyposażony w nowe silniki NK-32-02 został przekazany do testów wstępnych, a drugi Tu-160M we wrześniu. Również w przypadku tych dostaw są jednak ciągłe opóźnienia: w 2017 roku dyrektor generalny zakładów Tupolewa powiedział, że nowe (zbudowane od podstaw) zmodyfikowane bombowce Tu-160 (wersja Tu-160M2) zaczną wchodzić do służby w 2021 roku. Jednak do tej pory resort obrony nie otrzymał nawet jednego takiego egzemplarza. Zgodnie z pierwotnymi planami rządu, opracowywany obecnie samolot PAK-DA (kryptonim Posłannik), strategiczny bombowiec stealth nowej generacji, miał odbyć swój pierwszy lot w 2021 roku. Ponieważ jednak ten samolot Tupolewa jest produkowany w tym samych kazańskich zakładach co Tu-160, problemy są te same. Oczekiwany montaż w 2021 roku nie został zakończony, a samolot nadal nie odbył lotu. Dostawy tego bombowca będą najwyraźniej przewidziane w kolejnym programie zbrojeniowym (2024-2033).

… i z morza

Strategiczne Siły Morskie są częścią rosyjskiej floty wojennej. To okręty podwodne z pociskami balistycznymi wchodzące w skład Floty Północnej (z główną bazą w Siewieromorsku w obwodzie murmańskim) oraz Floty Pacyfiku (Władywostok). Łącznie Rosja posiada obecnie 10 strategicznych okrętów podwodnych trzech typów: Delta, Tajfun, Borej. Część z nich nie jest już sprawna. Ostatni okręt podwodny klasy Tajfun jest wykorzystywany jako poligon doświadczalny do wystrzeliwania pocisków Buława, które są rozmieszczone na okrętach podwodnych klasy Borej. Tak naprawdę więc Rosjanie mogą broni atomowej użyć z jednostek klasy Delta i Borej. Mogą one przenosić po 16 pocisków SLBM. Każdy z nich można uzbroić w wiele głowic atomowych.

Większość okrętów podwodnych we flocie rosyjskiej to starsza klasa Delta, w tym jeden okręt Delta III i 6 okrętów Delta IV. Ostatni z nich został zbudowany w 1992 roku. O ile starsze okręty podwodne Delta były wyposażone w trójgłowicowe pociski SS-N-18, okręty podwodne Delta IV są wyposażone w czterogłowicowe pociski SS-N-23. W 2007 roku do służby weszła zmodernizowana wersja tego pocisku, znana jako system Sinewa. Rosja rozpoczęła budowę głównego okrętu podwodnego klasy Borej w klasie okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi (SSBN) w 1996 roku. Po licznych opóźnieniach okręt wszedł w skład Floty Północnej w 2013 roku. Rosja docelowo chce wprowadzić do służby 10 okrętów podwodnych klasy Borej: 5 we Flocie Pacyfiku i 5 we Flocie Północnej. Obecnie w służbie znajdują się cztery okręty podwodne, wszystkie we Flocie Północnej. Okręty podwodne klasy Borej mogą przenosić 16 pocisków SS-N-32 Buława; każdy pocisk może być uzbrojony w sześć głowic bojowych.

W 2021 roku minister obrony Siergiej Szojgu spodziewał się otrzymać dwa okręty podwodne klasy Borej-A (projekt 955A) o napędzie atomowym uzbrojone w pociski balistyczne Buława: Kniaź Oleg i Generalissimus Suworow. Dzięki przyspieszeniu testów, w grudniu Kniaź Oleg został przekazany rosyjskiej flocie wojennej, natomiast Generalissimus Suworow nie został jeszcze nawet zwodowany. Szojgu zadeklarował, że okręt wejdzie do służby w 2022 roku, jednak źródło w przemyśle obronnym sugeruje, że bardziej realistyczną datą jest 2023 rok. W ubiegłym roku, po kolejnych opóźnieniach, flota miała również przyjąć do służby okręt podwodny Biełgorod, przeznaczony do przenoszenia autonomicznej super-torpedy jądrowej Posejdon (Status-6). Testy państwowe okrętu miały zakończyć się do końca 2021 roku, ale tak się nie stało. W związku z przerwaniem programu testów, Biełgorod nadal nie może zostać przekazany flocie. Dyrektor generalny producenta Sewmasz oświadczył w połowie grudnia, że atomowy okręt podwodny zakończy testy państwowe w 2022 roku.

Taktyczny dżoker?

Oczywiście Rosja dysponuje też systemami przenoszenia broni jądrowej na krótkie i średnie odległości. To tzw. niestrategiczna broń atomowa, której nie obejmują rosyjsko-amerykańskie układy rozbrojeniowe. Rosja ma możliwość uzbrojenia w taktyczne głowice nuklearne części swoich okrętów, lotnictwa taktycznego, systemów rakietowych. Nieoficjalnie mówi się, że Rosjanie posiadają nawet ponad 1,9 tys. tego typu głowic atomowych.

Ostatnie analizy wskazują, że Rosja zarówno modernizuje istniejące typy systemów przenoszenia broni krótkiego zasięgu które mogą przenosić głowice jądrowe, jak i wprowadza nowe wersje broni. Wiele z rosyjskich systemów rakietowych średniego i pośredniego zasięgu, w tym morskie pociski manewrujące Kalibr oraz rakiety balistyczne i manewrujące Iskander, mogą przenosić głowice konwencjonalne, jak również atomowe. Prawdopodobnie dotyczy to także nowego 9M729, wystrzeliwanego z lądu pocisku manewrującego typu ziemia-ziemia, pocisku, który Stany Zjednoczone uznały za naruszenie traktatu INF z 1987 r.

Modernizacja niestrategicznej broni jądrowej przez Rosję jest uzupełnieniem strategii „eskalacji dla deeskalacji” - mówiąc krótko, ma skutecznie zastraszać kraje myślące o zbrojnym starciu z Moskwą. W połowie grudnia ub.r., gdy Moskwa wysunęła wobec Zachodu niemożliwe do spełnienia żądania dotyczące NATO, wiceszef spraw zagranicznych Siergiej Riabkow zasugerował, że Rosja rozmieści rakiety pośredniego i średniego zasięgu, zakazane do niedawna zgodnie z traktatem INF.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Materiał oryginalny: Spóźniony Sarmata, czyli atomowa triada Rosji ma problem - Polska Times

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie