sportowy24
    Spójnia słaba, bez wyrazu. Atut boiska nie istnieje

    Spójnia słaba, bez wyrazu. Atut boiska nie istnieje

    jakub lisowski

    Głos Szczeciński

    Aktualizacja:

    Głos Szczeciński

    Bilans Spójni na swoim parkiecie - 0:4.

    Bilans Spójni na swoim parkiecie - 0:4. ©Andrzej Szkocki

    Ekstraklasa Koszykarzy. W poprzednich meczach Spójnia Stargard potrafiła przez trzy kwarty walczyć jak równy z równym i przegrać z braku sił w ostatniej odsłonie. Spotkanie z Dąbrową miał inny przebieg.
    Bilans Spójni na swoim parkiecie - 0:4.

    Bilans Spójni na swoim parkiecie - 0:4. ©Andrzej Szkocki

    Tym razem Spójnia przegrywała każdą z trzech pierwszych kwart i w 30. minucie MKS Dąbrowa Górnicza prowadził w Stargardzie już 61:40. Było po meczu. Marnym pocieszeniem jest jednopunktowa wygrana w ostatniej odsłonie.

    Spójnia nieźle i rozpoczęła, a szczególnie Marcin Dymała. Obrońca rzucił pierwsze 7 punktów zespołu, a po 3 minutach gry gospodarze prowadzili 7:5. Tyle, że to rywale lepiej bronili, mieli więcej pomysłów w ataku. Po paru minutach mieli już wynik 19:11, a pierwsze pomruki niezadowolenia dały się słyszeć z trybun.

    Stargardzianie zniwelowali te straty, bo Anthony Hickey i Shane Richards trafili trójki. W 12. minucie był ostatni remis w tym spotkaniu - 22:22 (po dwupunktowej akcji Hickeya), ale od tego momentu zaczęła rosnąć przewaga gości. Bez szaleństw, ale stopniowo przyjezdni powiększali przewagę. W 17. minucie było już 24:34. W tym fragemencie podopiecznym Krzysztofa Koziorowicza brakowało skuteczności z dystansu i półdystansu. Seria zmian w składzie, która miała wybić przeciwnika z uderzenia nie przyniosła dobrego skutku.

    Narada w przerwie, mobilizacja też . Goście rozpoczęli III kwartę od zdobycia 5 oczek, więc uciekli na 18 punktów (26:44). Trochę nadziei pojawiło się, gdy Piotr Pamuła i Hickey trafili za trzy, a Polak jeszcze za dwa. Przewaga stopniała, ale Dąbrowa szybko zażegnała kryzys. Zdecydowanie mocniej przypilnowała lidera Spójni, wyżej pilnowała też strzelców dystansowych. W ten sposób posypały się pudła po stronie gospodarzy i rywal znów odskoczył (36:52 w 25. minucie).

    Spójnia do meczu już nie wróciła. Nie miała argumentów. Przegrała zbiórkę, miała gorszą skuteczność. Na słabej skuteczności zagrał m.in. litewski center Norbertas Giga, niewiele dobrego można powiedzieć o Richardsie. Hickey znów zapunktował najlepiej, ale z gry miał 4/10. Dużo lepiej zagrał Dymała.

    W niedzielę Spójnia podejmie Stelmet Zielona Góra.

    Spójnia Stargard - MKS Dąbrowa Górnicza 61:81

    Kwarty: 18:19, 8:20, 14:22, 21:20.

    Spójnia: Hickey 13 (2), Dymała 12 (2), Pamuła 9 (1), Giga 4, Fraś 2 - Pabian 7, Richards 7, Wilczek 6, Bręk 1, Madray 0.


    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.gs24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GS24 poleca:

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Piłkarz Roku 2018. Wybieramy najlepszych piłkarzy w regionie

    Piłkarz Roku 2018. Wybieramy najlepszych piłkarzy w regionie

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów