Śmierdzące szczęście

Agnieszka Pochrzęst, 30 lipca 2004 r.
Bociany uwiły sobie gniazdo koło domu Haliny Parzych. Kobieta nosi ze sobą parasolkę albo wchodzi do domu od strony podwórka.
Bociany uwiły sobie gniazdo koło domu Haliny Parzych. Kobieta nosi ze sobą parasolkę albo wchodzi do domu od strony podwórka. Andrzej Szkocki
Bocian nie zawsze oznacza szczęście. Przekonała się o tym Halina Parzych. Musi chronić się przed odchodami ptaków.

Para bocianów uwiła sobie gniazdo tuż przy wejściu do domu pani Haliny.

- Lubię bociany i nie mam nic przeciwko nim, ale przeżywam horror - zadzwoniła do nas wczoraj Halina Parzych, mieszkanka ul. Pyrzyckiej w Śmierdnicy.

- Nie mogę otworzyć drzwi do domu, bo boję się, że bociany potraktują mnie z góry. Uciekam szybko albo biorę ze sobą parasolkę. Od kilku dni wchodzę do domu przez łazienkę, bo ptaki ciągle okupują wejście. Wolę nie ryzykować i próbować przechodzić pod gniazdem. Poza tym wszystko jest upstrzone ptasimi odchodami, które po prostu śmierdzą.

Sześć ptaków w gnieździe

W gnieździe wiszącym na słupie w tym roku jest aż sześć bocianów, w tym cztery młode. Ptaki utrudniają życie nie tylko pani Halinie, ale także innym mieszkańcom.

- Przechodnie uprawiają slalom gigant - śmieje się Jadwiga Cymerman, mieszkanka ul. Pyrzyckiej. - Gdy podchodzimy do gniazda, zerkamy do góry, w którą stronę ptaki moją odwrócone kuperki i szybko przebiegamy. Nie zawsze się uda zwiać.
Gniazdo znajduje się blisko ruchliwej ulicy.

- Trudno jest uciec przed tymi "pociskami". Ptaki rozrzut mają duży. A jak już chlapnie na bluzkę, to ubranie do wyrzucenia - mówi pani Halina.

Niech sama przeniesie

Pani Halina otrzymała zgodę od Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody na przeniesienie gniazda. Może to zrobić od września do lutego, gdy ptaków nie ma w gnieździe.

- W okresie lęgowym nie można ruszać bocianów, bo mogą zostawić małe - mówi Maciej Trzeciak, Wojewódzki Konserwator Przyrody. - Trzeba jeszcze poczekać dwa, może trzy tygodnie, wtedy odlecą i będzie można przenieść gniazdo w inne miejsce.

Pani Halina chciała przenieść gniazdo kilkadziesiąt metrów dalej, na inny słup. Pojawia się jednak problem, kto za to zapłaci.

- Zakład Energetyczny Enea odpowiedział mi, że nie wszystkie słupy są na tyle mocne, żeby udźwignąć gniazdo z sześcioma bocianami - opowiada pani Halina. - Od razu zaznaczyli, że nie mają na takie akcje pieniędzy. Pojawia się pytanie, kto ma za to zapłacić? Energetyka nie chce, a ja na tym się nie znam. W przyszłym roku już nie chcę czaić się, żeby wejść do własnego domu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie