Śmierć Rafała Wójcikowskiego. Przewód hamulcowy w samochodzie posła był uszkodzony

Maciej Deja AIP
fot. Piotr Smoliński
Śledczy z łódzkiej prokuratury ustalili, że przewód hamulcowy w samochodzie tragicznie zmarłego Rafała Wójcikowskiego był uszkodzony. Przesłuchano także świadka styczniowego wypadku, którego zeznania są sprzeczne z dotychczasową wiedzą biegłych – donosi „Rzeczpospolita”.

W nocy z poniedziałku na wtorek na trasie S8 nieopodal Rawy Mazowieckiej dojdzie do drugiego eksperymentu procesowego, który ma pomóc wyjaśnić okoliczności śmierci Rafała Wójcikowskiego. Poprzednią symulację przeprowadzono w połowie lutego, jednak jej wyników nie ujawniono. Poseł Kukiz'15 zginął 19 stycznia w drodze z domu rodzinnego do stolicy. Według dotychczasowych ustaleń łódzkiej prokuratury – prowadzony przez niego pojazd wpadł w poślizg, odbił się od barierek i stanął w poprzek drogi, po czym został uderzony przez samochód dostawczy. Wskutek obrażeń wewnętrznych, 43-letni Wójcikowski zmarł na miejscu.

Czytaj także: Nie żyje poseł Rafał Wójcikowski z Kukiz'15. Zginął w wypadku samochodowym [ZDJĘCIA]

O nowych ustaleniach śledczych w tej sprawie donosi poniedziałkowa „Rzeczpospolita”. Biegły, który badał stan techniczny auta posła odnotował uszkodzenie przewodu hamulcowego, jednak zdaniem ekspertów z Politechniki Łódzkiej, nie ma podstaw twierdzić, że było to celowe uszkodzenie. Takie jest też oficjalne stanowisko prokuratury, potwierdzone w poniedziałek w specjalnym komunikacie. Innego zdania jest biegły cytowany przez dziennik. – Przewody hamulcowe rzadko ulegają uszkodzeniom podczas wypadków – zauważa. Na ten temat wypowie się też Instytut Sehna – mówi rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. Ekspertyza krakowskiej placówki ma być gotowa we wrześniu.

Prokuratorzy odnaleźli i przesłuchali też kierowcę białego tira, który tuż przed śmiercią posła zdołał ominąć jego samochód z prawej strony. – Potwierdził, że widział uszkodzony z przodu samochód stojący na awaryjnych światłach. Uznał, że nie ma potrzeby się zatrzymywać – mówi „Rzeczpospolitej” Kopania. Pół roku temu kierowca busa, który uderzył w auto posła, zeznał, że było ono nieoświetlone – wiadomo również, że nie było już w nim akumulatora, który leżał 20 metrów dalej przy barierkach. Bez niego światła awaryjne nie działają. Eksperci cytowani przez dziennik twierdzą też, że jeśli akumulator był prawidłowo zamontowany, to nie mógł wypaść podczas wypadku. Nie wiadomo też, czy zabezpieczono znajdujące się na nim odciski palców.

Tuż przed śmiercią, na jednym ze spotkań z wyborcami, Rafał Wójcikowski mówił, że „chodzą za nim smutni panowie”, od których otrzymuje pogróżki. Tymczasem według nieoficjalnych informacji nadrzędnym celem prokuratury jest ustalenie, kto zawinił podczas wypadku, aby rozstrzygnąć sprawę z perspektywy ubezpieczyciela. – Podczas przesłuchania żony posła nikt nie zapytał czy ktoś mu groził, czy mógł dybać na jego życie, a gdy sama kierowała rozmowę na ten tor, to zmieniano temat – mówi informator „Rzeczpospolitej”, znający przebieg śledztwa.

Czytaj także: Wypadek posła Rafała Wójcikowskiego na S8. Eksperyment procesowy [ZDJĘCIA, FILM]

Drugi badany wątek jest związany z organizacją i przebiegiem akcji ratunkowej. Paweł Bednarz, jeden ze świadków wypadku, zarzucał interweniującym strażakom, że zamiast reanimować umierającego, tracili cenne minuty na uruchomienie defibrylatora. Dyspozytor nie wezwał jednostki OSP z Woli Pękoszowskiej, dysponującej lepszym sprzętem medycznym od tej, która interweniowała, a karetka pojawiła się na miejscu wypadku... 40 minut po jego zgłoszeniu. Edyta Wcisło, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi, wyjaśniała dwa tygodnie po wypadku, że karetka musiała jechać okrężną drogą. – Gdyby ruch na drodze był wstrzymany, mogłaby pojechać pod prąd – podkreśla. 12 lutego Paweł Kukiz opublikował na Facebooku kilka oficjalnych pism wysłanych przez pracowników służb medycznych z powiatu rawskiego z okresu zbliżonego do śmierci posła – zgłaszali oni wyładowanie ambulansu wskutek wyłączenia prądu w garażach z karetkami, brak leków podawanych w przypadku krwawienia z układu pokarmowego i niewydolności oddechowej. Wskutek zaległości w płatnościach zablokowano też telefony komórkowe w karetkach, a wskutek awarii jednego z komputerów nie można było wydrukować karty wyjazdowej ambulansu.

Po ponad siedmiu miesiącach od śmierci posła wiadomo niewiele, a miejsce faktów zajmują liczne domysły. „Ustawa hazardowa, inwestycje KGHM, WSI a antysystem – Rafał wiedział dużo, bardzo dużo...” – napisał wymownie na Twitterze socjolog Marcin Palade.

dzienniklodzki.pl

Wideo

Materiał oryginalny: Śmierć Rafała Wójcikowskiego. Przewód hamulcowy w samochodzie posła był uszkodzony - Polska Times

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rycerz wolnej wolii
nie ma po prostu. ktos go uspił!kto to był?
N
Nie spiskuj ciemnoto
Po prostu koleś zasnął i tyle.
d
dobra zmiana
np to, kto podłożył trotyl i wypuszczał hel
Dodaj ogłoszenie