Śląsk Wrocław - Spójnia Stargard. Porażka w ważnym spotkaniu

Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
To nie był najlepszy występ Raymonda Cowelsa III. Amerykanin wykorzystał jeden rzut z gry na dziewięć
To nie był najlepszy występ Raymonda Cowelsa III. Amerykanin wykorzystał jeden rzut z gry na dziewięć Tadeusz Surma
W dwudziestej pierwszej kolejce ekstraklasy koszykarzy PGE Spójnia Stargard wysoko przegrała we Wrocławiu ze Śląskiem 65:85. W Spójni zadebiutował Australijczyk Harry Froling.

W dzisiejszym spotkaniu we Wrocławiu grały ze sobą zespoły walczące o udział w play off. Śląsk i Spójnia miały przed meczem tyle samo punktów.

Stargardzki zespół zanotował słabą pierwszą połowę. Już pierwsze minuty były trudne dla przyjezdnych. Śląsk wygrywał 7:0. Później PGE Spójnia poprawiła się nieco i w pewnym momencie przegrywała tylko punktem. Ale gospodarze szybko znowu przejęli inicjatywę.

O ile w pierwszej kwarcie nie było jeszcze tak źle, bo PGE Spójnia przegrywała po dziesięciu minutach czterema punktami, to w drugiej kwarcie stargardzki zespół został znokautowany. Śląsk bez problemu wypracowywał sobie pozycje rzutowe, ale najwięcej zyskiwał po szybkich kontrach, których Spójnia nie potrafiła powstrzymać. Po dwudziestu minutach gospodarze wygrywali 54:28. Śląsk rzucił w drugiej kwarcie 31 punktów, PGE Spójnia tylko 9 pkt.

Wrocławski zespół miał w pierwszej połowie 62 procent skuteczności rzutów z gry, a stargardzki tylko 28 proc. Spójnia trafiła tylko jedną trójkę na osiem prób.

W drugiej kwarcie w stargardzkiej drużynie zadebiutował Australijczyk Harry Froling. Trener Jacek Winnicki szybko jednak znowu posadził go na ławce rezerwowych. Australijczyk grał nieco dwie minuty, spudłował trójkę, wykorzystał jeden rzut osobisty na dwa i miał dwie zbiórki w ataku. Froling miał kłopoty w obronie.

W drugiej połowie Spójni pozostało walczyć o zmniejszenie rozmiarów porażki, żeby więcej przewaga gospodarzy nie rosła. Gra się wyrównała, bo Śląsk nie grał już tak agresywnie jak w pierwszej połowie i nie punktował już tak często. W trzeciej kwarcie przewaga gospodarzy utrzymywała się w okolicy 20 punktów. Spójnia w tej kwarcie rzuciła 19 punktów, o cztery więcej niż Śląsk i o dziesięć więcej niż w drugiej kwarcie.

W czwartej kwarcie Spójnia też rzuciła więcej punktów niż wrocławski zespół. Nie było jednak mowy, żeby powalczyła o wygraną. To, co się wydarzyło w drugiej kwarcie, zadecydowało o wyniku dzisiejszego spotkania. Stargardzki zespół przegrał.

W Spójni najlepiej spisał się Mateusz Kostrzewski, który rzucił 30 punktów i miał 6 zbiórek. Warto też odnotować 10 zbiórek Petera Olisemeki. Harry Froling w debiucie w stargardzkiej drużynie grał 14 minut, rzucił 3 punkty, wykorzystał jeden rzut z gry na pięć prób, spudłował obie trójki, miał 4 zbiórki.

Źle zagrał tym razem lider stargardzkiego zespołu. Amerykanin Raymond Cowels III rzucił 5 punktów, trafiając tylko raz z gry na dziewięć prób. Cowels wykorzystał jedną trzypunktową próbę na siedem.

Po tej porażce sytuacja Spójni się pogorszyła i może mieć ona kłopoty ze znalezieniem się w play off. Śląsk zyskał punkt przewagi i ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań. A przed stargardzkim zespołem niebawem seria niełatwych wyjazdowych spotkań

Śląsk Wrocław - PGE Spójnia Stargard 85:65 (23:19, 31:9, 15:19, 16:18)

Śląsk: Joseph 23 (sześć razy za 3 pkt), Wojciechowski 16, Chrabascz 10 (1), Dorn 10, Łączyński 7 (1), Dziewa 6, Gibson 5, Humphrey 5, Leńczuk 3 (1), Gabiński, Musiał, Żmijak

PGE Spójnia: Kostrzewski 30, Śnieg 12, Młynarski 7 (1), Brenk 4 (1), Froling 3, De Leon 2, Olisemeka 2, Gintvainis, Pryć

Obejrzyj cheerleaderki Spójni w stargardzkiej hali

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wystarczy przykryć tylko Cowelsa i po meczu. Aż przykro patrzeć jak On się miota na boisku. Dengregolady zespołu ciąg dalszy.

G
Gość

De Leon ... już kolejny mecz TRAGEDIA.....

G
Gość

Ja rozumiem że nie wszystkie zespoły młodzieżowe nie dostają strojów meczowych od klubu , mimo że rodzice płacą składki...ale żeby zawodnik z pierwszego zespołu grał z naklejkami na koszulce .... co na to potężny sponsor PGE...przecież było wiadomo że przyjedzie już kilka tygodni wcześniej...

G
Gość

Mają szczęście że nie przegrali 40 punktami. Gospodarze ich po prostu oszczędzili. Szmaciarstwa ciąg dalszy. Momentami poziom juniorski. Ale prezesi mają się dobrze.

G
Gość

Żenady komercji ciąg dalszy.

Dodaj ogłoszenie