MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Seksafera. Paweł Wojtunik, były szef CBA, komentuje sprawę Stefana Niesiołowskiego: "Ewidentne niedopełnienie obowiązków przez prokuraturę"

Marcin Darda
Marcin Darda
Paweł Wojtunik: Sprawa z posłem Niesiołowskim wygląda mi na ewidentne niedopełnienie przez prokuraturę obowiązków. Śledczy powinni to zrobić przez pół roku
Paweł Wojtunik: Sprawa z posłem Niesiołowskim wygląda mi na ewidentne niedopełnienie przez prokuraturę obowiązków. Śledczy powinni to zrobić przez pół roku Bartek Syta
Nie milkną komentarze w sprawie zarzutów czerpania korzyści seksualnych m.in. w zamian za pomoc w uzyskiwaniu kontraktów państwowej spółce, które prokuratura chce postawić posłowi Stefanowi Niesiołowskiemu. Tym razem odniósł się do nich Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego w czasie, gdy prowadzono to śledztwo.

- Kiedy odchodziłem z Biura (dymisja została przyjęta 1 grudnia 2015 r. red.), sprawa dotycząca Zakładów Chemicznych w Policach była już kompletna. Pytanie jest zasadnicze: kto i dlaczego dopiero po trzech latach zdecydował się to wyciągnąć z „zamrażarki”. Takich spraw nie robi się na zasadzie ujawnienia. Kłamliwy i szkalujący jest zarzut pod naszym adresem, że skoro sprawę robiliśmy w latach 2013-2015, to wtedy ją powinniśmy medialnie ujawnić. My tak nie działaliśmy - zapewnia Wojtunik w rozmowie z portalem wp.pl.

Przypomnijmy: to właśnie prezes Zakładów Chemicznych Police S.A. według prokuratury po interwencjach posła Stefana Niesiołowskiego, wówczas posła PO, w latach 2013-15 miał udzielić zamówień na łączną kwotę blisko 13 mln zł. W zamian trzech biznesmenów z Łodzi i Konstantynowa Łódzkiego, Bogdan W., Wojciech K. i Krzysztof K., mieli organizować mu seksualne schadzki z pracownicami należących do nich restauracji, oraz prostytutki.

W sumie - według wniosku prokuratury do Sejmu o zgodę na uchylenie immunitetu, postawienie zarzutów i pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Niesiołowskiego - takich spotkań było ponad trzydzieści. Sam poseł Niesiołowski stanowczo zaprzecza, twierdzi, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego, a służy ona tylko do tego, by "przykryć medialnie sprawę taśm Kaczyńskiego". Zadeklarował jednak, że sam zrzeknie się immunitetu

Śmiertelny wypadek pod Strykowem. 2 osoby nie żyją, 5 rannych

W sobotę, 2 lutego, sąd aresztował tymczasowo na trzy miesiące Bogdana W. i Wojciecha K., natomiast Krzysztof K. z zarzutami stręczycielstwa został objęty nadzorem policyjnym i zakazem opuszczania kraju.

Według wp.pl., materiał operacyjny był gotowy pod koniec 2015 roku. Do prokuratury przekazał go Ernest Bejda, nowy szef CBA powołany przez premier Beatę Szydło (PiS). A jednak do zatrzymań w tej sprawie oraz oraz wniosku o uchylenie immunitetu Niesiołowskiemu doszło dopiero 1 lutego 2019 r.

- Nie miało dla mnie znaczenia, czy dany polityk jest z Platformy, PSL czy z PiS. Przy tego typu operacjach nie było barw politycznych, a wszystko wskazuje na to, że teraz są. Sprawa z posłem Niesiołowskim wygląda mi na ewidentne niedopełnienie przez prokuraturę obowiązków. Śledczy powinni to zrobić przez pół roku. Gdybyśmy my tak robili aferę starachowicką, albo inne sprawy, to nigdy nie byłyby skończone - mówi Paweł Wojtunik.

Według byłego szefa CBA sprawa Niesiołowskiego prawdopodobnie nie jest ostatnią, przytrzymywaną do ujawnienia w odpowiednim czasie.

- Prokuratura i CBA mają nadal wiele spraw, które są kontynuacją naszych działań rozpoczętych przed 2015 rokiem. Wszystko wskazuje na to, że ktoś tym steruje i manipuluje trzymając je na wygodny momenty do publicznego wypuszczenia. Tam jest silna koordynacja wydarzeń medialnych. Mam wrażenie, że są funkcjonariusze partyjni, którzy w odpowiednim momencie wypuszczają przecieki. Można się spodziewać, że niektóre sprawy będą wychodzić przed wyborami. Mija bowiem ponad trzy lata, a ja niektórych spraw nadal nie widzę - komentuje Wojtunik.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński