Schudł, ale przeżył

ha, 15 września 2004 r.
Strażnicy Wolińskiego Parku Narodowego wyciągnęli z opuszczonego bunkra na Białej Górze psa. Okazało się, że zwierzę spędziło tam aż dwa miesiące!

Na początku lipca, podczas spaceru, pies uciekł właścicielowi na wydmy i ślad po nim zaginął.

- Minęło tyle czasu... Właściwie to już straciłem nadzieję, że jeszcze się odnajdzie - mówi Lech Nowicki z Międzyzdrojów.

Okazało się, że pies zawędrował aż na Białą Górę. Tam wpadł do niezabezpieczonego dawnego wojskowego bunkra. Dopiero kilka dni temu odnaleźli go strażnicy WPN. Wyciągnęli czworonoga z pułapki i zawieźli do żubrowiska. Tam rozpoznał go jeden z pracowników i powiadomił właściciela.

- To po prostu cud, że Pepi przeżył tam tyle czasu - mówi Lech Nowicki. - Jest bardzo wychudzony, ale dojdzie do siebie. Bardzo, ale to bardzo dziękuję strażnikom z parku narodowego.

Jednocześnie pan Lech chce przestrzec wszystkich, którzy spacerują po Białej Górze.

- Ten bunkier jest głęboki i niezabezpieczony - mówi. - Strach pomyśleć, co byłoby, gdy wpadło do niego na przykład dziecko.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie