MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Samochód gangstera na ulicach w Szczecinie

Sebastian Wołosz
Samochód wyposażony jest w silnik o mocy 24 koni mechanicznych. Przywieziony do nas został ze Stanów Zjednoczonych.
Samochód wyposażony jest w silnik o mocy 24 koni mechanicznych. Przywieziony do nas został ze Stanów Zjednoczonych. Sebastian Wołosz
Tym samochodem - 82 lata temu - miał jeździć znany amerykański bandzior John Dillinger. Teraz Forda A Coupe można spotkać na ulicach Szczecina. I trzeba przyznać, że robi piorunujące wrażenie.

Prawie sto lat temu samochód ten wywoływał uczucie strachu oraz grozy. Wiadomo, że jeździli nim głównie mafiosi. Jednym z nich miał być John Dillinger, gangster okradający banki w czasach wielkiego kryzysu. Podczas napadów z jego udziałem zginęło kilkanaście osób. Jego gang okradł ponad 20 banków, a samemu hersztowi bandy z więzienia udało się uciec dwukrotnie.

- Udało się go kupić zupełnie przypadkowo - opowiada Arkadiusz Kranz, właściciel pojazdu. - Sprowadzam i remontuję motocykle ze Stanów Zjednoczonych. Mam już tam pewne znajomości. Pewnego razu zadzwonili do mnie ludzie i powiedzieli, że to auto jest do sprzedania. Niesprawne. Zdecydowałem się i teraz jest u mnie.

Samochód przez lata stał na parkingu policyjnym. Tam niszczał i rdzewiał. Policjanci pozbyli się go z ulgą.

- Nie wiedzieli chyba do końca, że można go przywrócić do stanu używalności. W rzeczywistości jest on w ponad 90 procentach oryginalny. Z wymienionych części jest alternator i aparat zapłonowy. Założyliśmy też do niego lampy i klosze od żuka. W Szczecinie to jedyne takie auto na chodzie. Są w nim nawet oryginalne narzędzia - przyznaje Kranz.

Na początku XX wieku Henry Ford marzył o tym, by stworzyć samochód, który będzie niepowtarzalny w swojej prostocie, jednocześnie niezawodny, wykonany z części o wysokiej odporności. Próby trwały do 1908 roku, gdzie z taśmy produkcyjnej zszedł Ford T. 27 sierpnia uznaje się za datę masowej motoryzacji. Cena pojazdu sprawiła, że Forda T, którego produkowano do 1927 roku sprzedano w 15 milionach egzemplarzy. Nie sprawiało to wiele trudności, bo wyprodukowanie jednego modelu zajmowało na początku 12 godzin, a pod koniec produkcji 90 minut.

- Dlatego też cena samochodu tego malała. Na początku wynosiła 850 dolarów, tuż przed I wojną światową samochód kosztował połowę tej kwoty. A pod koniec produkcji niecałe 300 dolarów - mówi Arkadiusz Kranz.

Sukces Forda T skłonił właścicieli firmy do wprowadzenia jego następcy. W 1927 roku na drogach zobaczyliśmy pierwszego Forda A. Jego ceny wahały się w granicach 385 do 1400 dolarów. Do zakończenia produkcji, czyli do 1932 roku wypuszczono na drogi 4,5 miliona samochodów. Szczeciński model został całkowicie odrestaurowany i robi prawdziwą furorę.

- Gdy wyjeżdżam nim do centrum Szczecina wszyscy się zatrzymują i robią zdjęcia. Śmieszy mnie to, ale zarazem jestem dumny, gdy widzę, jak ludzie nie zdążają wyciągać telefonów komórkowych - mówi Arkadiusz Kranz. - Wszystkich zachwyca miejsca dla pasażerów. Znajduje się ono z tyłu pojazdu, pod gołym niebem. Śmieję się, że to jest miejsce dla teściowej. Otwiera się ukryte siedzenia poza kabiną.

Właściciel przyznaje, że nie wie, ile jego samochód zużywa paliwa. Nieczęsto podjeżdża na stację benzynową. Auto pod maską kryje 3,2-litrowy silnik dolnozaworowy o sporej, jak na tamte czasy, mocy 24 koni mechanicznych. Zamiast powszechnie stosowanej korby do rozruchu użyto w nim elektroniczny rozrusznik. Posiada tylko dwa pedały: hamulec i sprzęgło. Gaz umieszczony jest przy kierownicy. Ma cztery biegi, w tym jeden wsteczny.

- Maksymalna prędkość na liczniku to 80 mil na godzinę, to w granicach 130 km/h. Jednak nie jest to przecież samochód do szybkiej jazdy. Najszybciej rozpędziłem się nim w granicach 80 kilometrów na godzinę i to już w zupełności wystarczy. On ma być przede wszystkim ozdobą i tak go traktuję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński