Rząd tylko udaje, że rozmawia z nami, a za plecami robi co chce - mówią związkowcy z Gryfii

Bogna Skarul
Bogna Skarul
Budowa doku w Szczecinie to koszt około 250 mln zł, a jak obliczyli stoczniowcy w Świnoujściu po odliczeniu wszystkich pożyczek i zaległości ze sprzedaży terenów MSR Gryfia może liczyć na najwyżej 10 mln zł.
Budowa doku w Szczecinie to koszt około 250 mln zł, a jak obliczyli stoczniowcy w Świnoujściu po odliczeniu wszystkich pożyczek i zaległości ze sprzedaży terenów MSR Gryfia może liczyć na najwyżej 10 mln zł. Fot. Andrzej Szkocki/archiwum
- Co z tego, że minister Gróbarczyk chce się z nami spotkać jutro, jak wiadomo, że pojutrze nasza stocznia ma być już sprzedana - mówią związkowcy z świnoujskiego oddziału Gryfii. Tereny ma kupić Zarząd Portu Szczecin Świnoujście na składowanie ładunków.

- To Zarząd Portu Szczecin Świnoujście ma kupić od Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia tereny, gdzie teraz jest oddział Gryfii w Świnoujściu – mówi Jarosław Rzepa poseł Klubu Parlamentarnego Koalicja Polska - Polskie Stronnictwo Ludowe - Kukiz15. – Oferta zarządu portu już leży na stole.

Jak twierdzi poseł Rzepa na terenach obecnej stoczni w Świnoujściu ma powstać terminal i miejsce na ładunki.

- To idealny teren dla portu w kontekście rozbudowy terminala promowego – zaznaczają pracownicy ZPSŚ.

Tymczasem około 1500 pracowników świnoujskiego oddziału MSR „Gryfia” pójdzie na bruk.

- Co prawda otrzymaliśmy propozycję, że możemy pracować w szczecińskim oddziale, ale to nie jest dla nas wyjście – mówi Bartłomiej Szmyt z NSZZ Solidarność. – Kto będzie miał siłę aby codziennie jeździć 400 kilometrów do pracy – dodaje.

Stoczniowcy ze Świnoujścia chcą ratować swój zakład pracy. W sprawie dalszych losów swojego oddziału wielokrotnie zwracali się do zarządu Gryfii, parlamentarzystów, ministra Marka Gróbarczyka, Premiera RP Mateusza Morawieckiego.

Parę dni temu zdecydowali się na napisanie listu otwartego do premiera, w którym piszą między innymi, że „od przeszło 5 lat mamieni są wizją odbudowy przemysłu stoczniowego i całej gospodarki morskiej w Polsce. Te deklaracje były składane przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego”. Powołują się na słowa Mateusza Morawieckiego „[…] „Mam nadzieję, że będziemy mogli pokazać, że ten przemysł stoczniowy […] tak naprawdę nie istniał, będzie odbudowywany, to chcę państwu zagwarantować, zwłaszcza, jeśli oczywiście wyborcy zdecydują się na nas zagłosować".

- Wyborcy zaufali tym słowom i obietnicom, zagłosowali. Słowa okazały się pustymi sloganami. Mieliśmy wstawać z kolan, tymczasem sięgnęliśmy dna – piszą związkowcy i dodają, że ze względów ekonomicznych i strategicznych, z racji swojego położenia i bliskości do morza, to Zakład Produkcyjny w Świnoujściu powinien być rozwijany, modernizowany, stając się oczkiem w głowie Państwa Polskiego i dając pracę wielu pokoleniom. To tu powinien być rozwijany przemysł Stoczniowy, oraz marka rozpoznawalna na całym świecie.

- Z niewyjaśnionych dla nas do tej pory przyczyn, tak się jednak nie stało – zauważają rozżaleni stoczniowcy ze Świnoujścia i podkreślają, że wszelkie próby spotkania się z przedstawicielami Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej pozostają bez odzewu.

- Unika się z nami rozmów, odwołuje posiedzenia Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, która chciała pochylić się nad tym problemem – mówią związkowcy z Zakładu Przemysłowego w Świnoujściu. - Pragniemy zauważyć, że 20 sierpnia 2020 r. dzięki uprzejmości Rady Miasta Świnoujście, odbyła się Nadzwyczajna Sesja, na której nie zagościł nikt z Zarządu Stoczni, przedstawicieli PiS, czy z Ministerstwa.

- My, pracownicy stoczni, mamy przeogromny żal do was, rządzących, za to, że na nas się wypromowaliście, potraktowaliście nas, stoczniowców jak trampolinę aby dostać się do Sejmu – podkreślają stoczniowcy. - Dziś, gdy domagamy się spełnienia obietnic nam wtedy składanych, odwracacie się od nas plecami udając, że problemu nie ma.

Dlatego my dziś domagamy, nawet żądamy od Was spełnienia swoich obietnic. W polskim prawie pracy obejmują pewne zasady – pracownik składa obietnicę, że będzie wykonywał określone obowiązki za co dostaje wynagrodzenie. Pracownik, który nie wypełnia swoich obietnic zostaje zwolniony z pracy. My, obywatele, jesteśmy nijako waszymi pracodawcami. Niestety, zwolnienie Was jest trudne i obecnie, niemożliwe. Dziś wiemy, że nie jesteście godni zaufania. Nic z waszych obietnic nie zostało spełnione.
Deklarują także, że nadal chcą pracować w Morskiej Stoczni Remontowej GRYFIA S.A., Zakład Produkcyjny w Świnoujściu, który w pocie i trudzie budowali nasi dziadkowie i ojcowie a Wy chcecie to teraz zaprzepaścić. Nie poprzednicy, tylko wy.

- Dopiero parę chwil temu dowiedziałem się, że minister Gróbarczyk zdecydował się na spotkanie z nami – mówi Bartłomiej Szmyt.

– Spotkanie ma się odbyć w środę o godzinie 15 u wojewody w Szczecinie. Ale co nam tam powiedzą, jeśli już w programie Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy MSR „Gryfia” jest punkt o wydzieleniu i sprzedaży naszego zakładu w Świnoujściu. A to walne ma się odbyć w czwartek – podkreśla związkowiec i dodaje: - To spotkanie z ministrem Gróbarczykiem to jakieś mydlenie nam oczu. Oni tylko udają, że z nami rozmawiają , a za plecami robią co chcą. To nie tylko jest moje zdanie. Tak myśli wiele ludzi, którzy zaufali PiS, a teraz widza jak ta władza z nimi postępuje. Dopiero teraz otwierają się nam oczy.

- Nie dziwie się rozżaleniu związkowców – dodaje poseł Jarosław Rzepa. – Nikt z nimi nie rozmawia, nikt u nich nawet nie był. Krzysztof Zaremba prezes MSR „Gryfia” w ogóle nie odwiedził swojego zakładu produkcyjnego w Świnoujściu, nie rozmawiał ze stoczniowcami, swoimi pracownikami.

- Mami się nas i stoczniowców, że wyprzedawanie majątku Gryfii potrzebne jest do rozwijania stoczni – dodaje Jarosław Rzepa. – A jakie to jest rozwijanie firmy? Ma polegać na wyprzedaży majątku? – pyta retorycznie i dodaje, że nawet po sprzedaży zakładu produkcyjnego w Świnoujściu, MSR Gryfia nie będzie miała tyle pieniędzy aby zbudować w Szczecinie nowy dok. – A brak pieniędzy na nowy dok to jest oficjalny powód sprzedaży terenów w Świnoujściu.

Budowa doku w Szczecinie to koszt około 250 mln zł, a jak obliczyli stoczniowcy w Świnoujściu po odliczeniu wszystkich pożyczek i zaległości ze sprzedaży terenów MSR Gryfia może liczyć na najwyżej 10 mln zł.

W sprawie MSR Gryfia, a przede wszystkim dalszych losów oddziału w Świnoujściu i listów z pytaniami i prośbami od stoczniowców zapytaliśmy w ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Michał Kania rzecznik prasowy ministerstwa GMiŻŚ potwierdził jedynie, że pisma od związkowców wpłynęły.

- Natomiast odniesiemy się do tematu opisywanego w pismach dopiero po ich przeanalizowaniu – dodał.

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie