Rozkochiwał i uzależniał. W Koszalinie rusza proces seryjnego mordercy

Iwona Marciniak
Iwona Marciniak
Prokuratura Okręgowa w Szczecinie oskarża Mariusza G. o potrójne zabójstwo z powodów zasługujących na szczególne potępienie.
Prokuratura Okręgowa w Szczecinie oskarża Mariusza G. o potrójne zabójstwo z powodów zasługujących na szczególne potępienie. archiwum gk24.pl
Udostępnij:
W czwartek przed Sądem Okręgowym w Koszalinie, po ponad dwóch latach śledztwa, stanie 45-letni Mariusz G. z Kołobrzegu - inżynier, marynarz, biznesmen, właściciel manufaktury słodyczy, wiceszef klubu morsów, społecznik, morderca...

Do niedawna był człowiekiem znanym i szanowanym w regionie. Jego ofiary, to trzy kobiety, które wykorzystywał i mordował w podkołobrzeskim lesie. A potem grabił ich majątek. Grozi mu dożywocie. Na ławie oskarżonych nie zasiądzie sam. Będzie mu towarzyszyć m.in. narzeczona, Dorota Ł., której bliscy są pewni, że byłaby kolejną ofiarą. Ale prokuratura oskarża ją m. in. o pomoc w zacieraniu śladów przestępstwa.

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie oskarża Mariusza G. o potrójne zabójstwo z powodów zasługujących na szczególne potępienie. Bo Mariusz G. zabijał, by przejąć mieszkania ofiar, zaciągać na nie kredyty i pożyczki. Oskarżenie obejmuje też cztery inne osoby, które zdaniem prokuratury, w różny sposób miały pomagać Mariuszowi G. w popełnianiu przestępstw.

Marynarz, biznesmen, znajomy kilku kołobrzeskich radnych, trafił za kratki 12 czerwca 2019 r. pod pretekstem przywłaszczenia rzeczy, w tym samochodu, zaginionej pięć dni wcześniej 54-letniej Bogusławy R. Znali się od kilku lat. Bliscy kobiety wielokrotnie próbowali wymusić na kobiecie, by wyplątała się z tej dziwnej, ewidentnie toksycznej relacji. Ale Mariusz G. umiejętnie manipulował swoją przyszłą ofiarą, wykorzystując ją wtedy, gdy było mu to wygodne. Gdy 7 czerwca 2019 r. rodzina nagle straciła kontakt z Bogusławą R., podejrzenie bliskich od razu padło na Mariusza G., ale ten potwierdzał tylko, że faktycznie się spotkali, ale kobieta oznajmiła mu, że wplątała się w długi i postanowiła wyjechać do Niemiec. Rzekomo mówił, że to na jej życzenie miał się zająć mieszkaniem i samochodem kobiety. Jego wersję miał uwiarygodnić SMS, który krótko po zaginięciu rodzina odebrała od Bogusławy. Z czasem okazało się, że właściciel manufaktury słodyczy już od kilku miesięcy miał pełnomocnictwo do dysponowania jej majątkiem. Zdobył je, korzystając z podrobionych dokumentów i pomocy znajomej, podszywającej się przed notariuszem pod 54-latkę.

Zwłoki Bogusławy R. i kolejne zbrodnie

Do zbrodni przyznał się dopiero wtedy, gdy po czterech miesiącach poszukiwań z użyciem georadaru i psów do odnajdowania zwłok, policja odnalazła ciało Bogusławy R. Zakopał je w płytkim grobie, w lesie niedaleko wioski Obroty pod Kołobrzegiem. Jak przypuszczają śledczy, to tam Mariusz G. zarąbał ją siekierą i prawdopodobnie wielokrotnie zadał ciosy nożem.

Po odnalezieniu zwłok Bogusławy, w ramach „deklaracji współpracy” z organami ścigania, Mariusz G. przyznał się do jeszcze dwóch zbrodni i wskazał także miejsce, w którym pozbył się ciał: pochodzącej spod Chełmna 31-letniej Iwony K., którą zamordował wiosną 2016 r. i starszej od niej o 6 lat kołobrzeżanki Anety D., której zaginięcie w październiku 2018 r. zgłosiła na policję rodzina.

Jak ustalili śledczy, Mariusz G. wobec obu kobiet zastosował bardzo podobny scenariusz. Z obiema nawiązał bliską relację, zauroczył, zaoferował pomoc. Bo wybierał kobiety „na zakręcie”, samotne, zagubione, spragnione uczuć, podatne na jego manipulacje. Iwona K. była samotną matką. Pracowała jako hostessa. Miała mieszkanie w domu w centrum Kołobrzegu, w tej samej klatce, co rodzice Mariusza G. Sąsiedzi skarżyli się na jej rozrywkowy tryb życia, który skończył się pożarem. Gdy Mariusz G. oznajmił sąsiadom, że kupił od Iwony K. mieszkanie, bo ona sama postanowiła ułożyć sobie życie za granicą, ci odetchnęli z ulgą. Po jej śmierci także posłużył się znajomą, która znów posługując się sfałszowanymi dokumentami, zgodziła się podszyć przed notariuszem pod Iwonę K. Tak zdobył kolejne pełnomocnictwo, mieszkanie i pieniądze z zaciągniętych na swoje ofiary pożyczek i kredytów, których suma sięgnęła ostatecznie blisko 250 tys. zł. Choć trudno w to uwierzyć, gdy Mariusz G. już po śmierci Iwony K., dowiedział się, że kobiecie przyznano wysokie odszkodowanie za wypadek sprzed lat (chodziło o 178 tys. zł), nie wahał się upomnieć i o te pieniądze. Powołał się oczywiście na uzyskane nieprawnie pełnomocnictwo, a gdy prawnik kobiety odmówił, Mariusz G. zagroził mu sądem. I tak osiągnął swój cel.

Podobnie wszedł w posiadanie mieszkania 37-letniej Anety D., która zobaczyła w nim mężczyznę marzeń. Ją też prawdopodobnie zarąbał siekierą. Zrobił to w październiku 2018 r. Poznali się dużo wcześniej. Również z jej telefonu kilka osób z rodziny otrzymało SMS-a z mniej więcej taką treścią: „postanowiłam zmienić swoje życie, wyjechałam za granicę, nie szukajcie mnie, sama się odezwę”. Potem telefon nie odpowiadał. - Te SMS-y dostała nie tylko rodzina, także prawie obcy ludzie, z mniej więcej połowy telefonicznej książki adresowej - opowiadała nam mama Anety D., mieszkająca na stałe w Szwecji, która schorowana, stamtąd próbowała mobilizować policję do intensywniejszych poszukiwań córki. - Bo takie zachowanie nie było do niej podobne - usłyszeliśmy od matki. - Byłyśmy dotąd w dość intensywnym kontakcie telefonicznym. Miałam wrażenie, że chyba kogoś spotkała.

Mariusz G. był świetnie zorganizowany, pedantyczny. Znów zorganizował wizytę u notariusza, sfałszowany dokument i podstawioną kobietę. Potem sprzedał mieszkanie Anety D. Pieniądze trafiły oczywiście na jego konto.

Zabójca przeprasza i jest w złej kondycji

Po przyznaniu się do trzech zabójstw, za pośrednictwem swojego adwokata, Mariusz G. wystosował publiczne przeprosiny: - Mój klient jest w bardzo złej kondycji psychicznej - mówił nam mecenas Edward Stępień. - Bardzo żałuje swoich czynów. Zapewnia, że nie działał z premedytacją. Mówi, że ani razu czyn, który popełnił, nie był zaplanowany. W każdym przypadku do zabójstwa dochodziło w sytuacjach nagłych, konfliktowych, w których nie był w stanie zapanować nad swoimi emocjami. Chce przeprosić rodziny swoich ofiar za zło, które wyrządził i deklaruje, że będzie starał się zadośćuczynić za krzywdy, które popełnił.

W czwartek, na ławie oskarżonych zasiądzie Dorota Ł. , koszalińska bizneswoman, którą poznał w lutym 2019 r. 15 czerwca mieli brać ślub. Jak przekonywała w mediach siostra Doroty Ł., walcząca o wydobycie jej z aresztu, narzeczona, a wkrótce żona Mariusza G. mogła stać się kolejną ofiarą seryjnego zabójcy. Dobrze sytuowana 44-latka, samotna, „po przejściach”, idealnie pasowała do modus operandi kołobrzeskiego producenta cukierków. Co ważne, Mariusz G. w zeznaniach nie obciążył w żaden sposób Doroty Ł. A jednak prokuratura oskarżyła kobietę o pomoc w zacieraniu śladów przestępstwa i o utrudnianie postępowania karnego. Miała towarzyszyć Mariuszowi G. w sprzątaniu mieszkania nieżyjącej już Bogusławy R. - Bo powiedział jej, że Bogusia wyjechała - tłumaczyła Dorotę Ł. w mediach jej siostra. To miała być pomoc znajomej Mariusza, która znalazła się w potrzebie. Po ponad roku kobieta opuściła areszt za kaucją. Grozi jej do pięciu lat. Prokuratura wskazuje, że kobietę obciąża też to, że towarzyszyła Mariuszowi G. w wyjeździe do Niemiec, skąd wysłał on SMS-a do rodziny Bogusławy R.

Wśród oskarżonych jest też przebywający nadal w areszcie kolega szkolny Mariusza G., Sebastian T. , mieszkaniec wioski Obroty. To u niego Mariusz G. przechowywał samochód zamordowanej kobiety. Sebastian T. miał też zdaniem prokuratury zniszczyć jej dokumenty.

Z wolnej stopy będą odpowiadać Karolina S. i Łucja S., które posługując się sfałszowanymi dokumentami, przedstawiały się notariuszom jako wszystkie trzy, zamordowane kobiety. To dzięki nim Mariusz G. zyskiwał szerokie pełnomocnictwo w reprezentowaniu swoich ofiar i ostatecznie przejmował majątki zamordowanych. Mogą pożegnać się z wolnością nawet na pięć lat.

Seryjny morderca w Kołobrzegu? Mariusz G. usłyszał zarzut zabójstwa trzech kobiet!

Seryjny morderca z Kołobrzegu. Mariusz G. przeprasza rodziny swoich trzech ofiar

Seryjny zabójca z Kołobrzegu zabił trzy kobiety dla zysku. Jest akt oskarżenia

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie oskarża Mariusza G. o potrójne zabójstwo z powodów zasługujących na szczególne potępienie

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Materiał oryginalny: Rozkochiwał i uzależniał. W Koszalinie rusza proces seryjnego mordercy - Głos Koszaliński

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mija
Już od czasu dojazdów do szkoły w innej miejscowości mama mi każe brać ze sobą gaz pieprzowy bo nic innego dozwolonego nie może mi pomóc. mamy coś takiego:

https://spy-optic.pl/samoobrona/474-zelowy-gaz-pieprzowy-night-guard-defender-do-samoobrony.html
G
Gość
patologia i demoralizacja , i to ma byc przyklad biznesmena ?co z ludzi robia pieniadze, i chciwosc , brak slow ,wogole nie powinien wychodzic z wiezienia bo jest b grozny
S
SAS
Notariusze oczywiście byli roztargnieni w każdym przypadku.
Dodaj ogłoszenie