Rowerzyści pojadą pod prąd. Zmiany w przepisach

Marek Jaszczyński
Andrzej Szkocki
Czy rowerzyści będą bezpieczni? Są wątpliwości po nowelizacji przepisów.

Chodzi o przepisy prawne, które zezwalają rowerzystom na „jazdę pod prąd” na drogach jednokierunkowych. Do tej pory było to możliwe tylko na ulicach, na których wyznaczony jest specjalny pas dla cyklistów, co znamy z wielu ulic w Szczecinie. m.in. z fragmentu ul. Jagiellońskiej i Śląskiej. Obecnie wystarczy umieścić pod znakiem „Zakaz wjazdu” tabliczkę z informacją „Nie dotyczy rowerów”, by nowy przepis znalazł zastosowanie. Tzw. „kontraruch” rowerowy ma pozwolić na znaczne skracanie drogi rowerzystom. W zamyśle autorów nowych przepisów ma to poprawić bezpieczeństwo cyklistów, choćby przez umożliwienie ominięcia skomplikowanych, rozległych i przez to niebezpiecznych skrzyżowań.

Rzecz w tym, że nowe rozporządzenia zostały niedawno wprowadzone w życie, ale nie zostały odpowiednio nagłośnione.

Więcej o zmianach przepisów przeczytasz w dzisiejszym Głosie Szczecińskim.

Wideo

Komentarze 32

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 02.11.2015 o 22:20, XXX napisał:

Jak tak będzie osobiście któregoś przejade :P

 

To pójdziesz siedzieć młotku i nie będziesz już miał bananana ryju.

X
XXX

Brak mi już słów, jeżdzą gdzie chcą, jak chcą, po przejściach dla pieszych, jakiś debil wymyślił np na Jagielońskiej pas dla rowerów pod prąd, nie posiadają uprawnień, większość nie zna przepisów, a teraz jeszcze będą jeździć pod prąd!!! Temu kto to wymyślił należy się komora gazowa !!! Zawsze winny jest kierowca samochodu jak potrąci rowerzyste, no to teraz dopiero będzie. DURNOTYZM!!! Jak tak będzie osobiście któregoś przejade :P

e
eurotoman
W dniu 02.11.2015 o 14:11, Ralf napisał:

....ale to rowerzyści chcą korzystać z dróg i mieć na nich przywileje i jeździć pod prąd :)

To nie jest przywilej, tylko:

A) dbanie o bezpieczeństwo - jak napisał autor artykułu, rozwiązanie pozwalające np. unikać dróg o wzmożonym ruchu. I chodzi tylko o drogi podrzędne, a nie wszystkie..

B) dbanie o normalność  - ulice jednokierunkowe to wymysł stworzony głównie na potrzeby ruchu samochodowego, wynikający głównie z szerokości samochodów i problemów ich użytkowników z wzajemnym wymijaniem się; dlaczego przekładać to na rowery, które spokojnie się mieszczą? Wystarczy traktować wszystkie ulice jako dwukierunkowe, tyle, że czasami z ograniczeniami dla samochodów i będzie git.

 

e
eurotoman
W dniu 02.11.2015 o 10:14, manwe napisał:

I jest to główny powód, dla którego powinno się to wprowadzić.

Spadek liczby rowerzystów oznaczać będzie wzrost ilości samochodów. Gratuluję inteligencji. Nie ma to jak kopać sobie dołki. Pewnie korków jeszcze za mało :)

R
Ralf
W dniu 02.11.2015 o 12:23, hakunamatata napisał:

Kask to moja indywidualna sprawa a oc tylko pod warunkiem że piesi również je zapłacą bo znacznie częściej powodują wypadki niż rowerzyści

....ale to rowerzyści chcą korzystać z dróg i mieć na nich przywileje i jeździć pod prąd :)

e
eurotoman

Ciekawe drodzy hejterzy, jak się odnajdujecie za kierownicą np. w sąsiednich Niemczech, gdzie takich rozwiazań, dopuszczających ruch rowerów pod prąd na ulicach jednokierunkowych jest na pęczki..  Lepiej, dla własnego zdrowia i spokoju, zacznijcie patrzeć na znaki.

d
damian
W dniu 02.11.2015 o 12:04, szczecininin napisał:

Dlatego właśnie unikam jak mogę jazdy rowerem po drogach żeby z samochodami mieć jak najmniej wspólnego. A glebę zaliczyłem niejednokrotnie zarówno na rowerze jak i na rolkach, na których jeżdżę regularnie. Kask na rolkach zakładam tylko i wyłącznie na rampę a rowerem do lasu gdzie jeżdżę trudnymi, niebezpiecznymi trasami. W mieście tylko ogranicza zdolności koordynacji i widoczność a zasłaniając uszy ma negatywny wpływ na utrzymanie równowagi w wyczucie przestrzeni. O spoconym łbie i tłustych, poczochranych włosach nie warto nawet wspominać. Nigdy nie uderzyłem się w głowę przy upadku choć nie raz przeleciałem nawet kilka metrów w powietrzu.  Z resztą, nie wiem o czym ta dyskusja, skoro moja głowa to moja sprawa i jeżeli ktoś chce jeździć w kasku to proszę bardzo ale zmuszanie do tego innych jest niezgodne z konstytucją i normami etycznymi. Tylko nie wyjeżdżaj mi tu proszę ze społecznymi kosztami leczenia. Jeżeli nawet ja zrobię sobie krzywdę jeżdżąc bez kasku to będę leczony nie za Twoje pieniądze, a ze składek które dziś płacę co miesiąc ZUSowi za nic, bo do lekarzy nie chodzę prawie nigdy(dużo ruchu, zdrowa dieta i końskie zdrowie od lat mi dopisuje), a jeśli już muszę raz na parę lat, to wolę zapłacić te kilkadziesiąt zł i iść prywatnie bez kolejek. Jak walnę się w głowę to przynajmniej będę miał okazję wyciągnąć coś z dziesiątek tysięcy które w ciągu lat oddałem za nic ZUSowi i eNeFZetowi. Po to płacę obowiązkowe ubezpieczenie społeczne żeby miał mnie kto utrzymać, jeśli kiedyś stanę się warzywem. Jeśli będę chciał nim zostać to osiągnę cel w ten czy inny sposób i to czy musiałby nosić kask na rowerze nic tu nie zmieni. PS: Jeżeli źle Cię sklasyfikowałem to najmocniej przepraszam. Niestety wygłaszasz poglądy spójne z tymi wygłaszanymi właśnie przez takich maniaków, rowero-terrorystów, stąd też moje założenie że jesteś jednym z nich. Tacy rowerzyści działają mi na nerwy spotkani na drodze, niezależnie czy jadę samochodem, rowerem czy tylko przechodzę jako pieszy przez ulicę a taki pedalista nagle wyskakuje mi zza rogu pędząc bezszelestnie z prędkością samochodów, tylko w odróżnieniu do nich jego nie widać i nie słychać tak dobrze.

Nikogo nie zmuszam do noszenia kasku, tylko stwierdzenie, że jest on zbędny jest trochę moim zdaniem nie na miejscu. Mam znajomego, który jeżdżąc właśnie po mieście został potrącony przez samochód i uderzył głową w lampę. I gdyby nie kask to obrażenia byłyby znacznie poważniejsze. A co do jazdy na rowerze to też lubię pojeździć ale nie po mieście. Zamiast tego wolę szlaki rowerowe po normalnych ścieżkach rowerowych. Jak lubisz jeździć to zajedź kiedyś na Pojezierze Drawskie. Świerze powietrze, dużo szlaków z dala od zgiełku samochodów, piękne krajobrazy. 

h
hakunamatata
W dniu 02.11.2015 o 12:20, alicja napisał:

Czy ktoś pomyślał o obowiązkach cyklistów i umieścił zapis o obowiązkowej jeździe w kasku,obowiązku OCn.

 

Kask to moja indywidualna sprawa a oc tylko pod warunkiem że piesi również je zapłacą bo znacznie częściej powodują wypadki niż rowerzyści

a
alicja

Czy ktoś pomyślał o obowiązkach cyklistów i umieścił zapis o obowiązkowej jeździe w kasku,obowiązku OCn.

s
szczecininin
W dniu 02.11.2015 o 11:32, xxx napisał:

No to widać, że nie masz pojęcia o ubezpieczeniach. OC pokrywa szkody rzeczowe i osobowe. Jeśli uszkodziłeś komuś rower to szkody zostaną pokryte z Twojego OC. Nawet jeżeli jest to rower to OC działa. No chyba, że jako ubezpieczyciela masz firmę krzak.

Pokazałeś tylko tym wpisem że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Wiem, trochę się rozpisałem i tak długie teksy niektórych przerastają. Pozwól więc że streszczę o czym był tamten wpis:

 

w teori obowiązkowe ubezpieczenia załatwiają problem ale w praktyce, wielu się miga od ich płacenia i szanse że wpadniesz na kierowcę bez ważnego oc są dużo większe niż szansa na udział wypadku z winy rowerzysty. Oczywiście że oc pokryje koszty naprawy roweru(najniższe jak się da bo to typowa praktyka żeby kosztorys podważać przez rzeczoznawcę kilkukrotnie aż do maksymalnego okrojenia i nie żadna firma krzak a szacowne polskie pzu tak robi, nie wierzysz zapytaj dowolnego mechanika jak wygląda wycena szkód w warsztacie) ale żeby to nastąpiło, kierowca musi posiadać ważne oc a to nie zawsze jest takie oczywiste. Drogie auta prawie zawsze mają do tego AC a koszt naprawy tańszych nie jest na tyle wysoki, żeby potencjalny sprawca nie dał rady jakoś zrekompensować, nawet płacąc w ratach, wciąż będzie to mniejszy wydatek niż regularna składka obowiązkowego oc

s
szczecininin
W dniu 02.11.2015 o 11:26, damian napisał:

... W przypadku zderzenia z samochodem nie będziesz w stanie kontrolować swojego upadku a gdy polecisz na głowę, to docenisz, że miałeś kask. To, że Ty ostrożnie jeździsz nie oznacza, że inni będą uważali na Ciebie...

 

Dlatego właśnie unikam jak mogę jazdy rowerem po drogach żeby z samochodami mieć jak najmniej wspólnego. A glebę zaliczyłem niejednokrotnie zarówno na rowerze jak i na rolkach, na których jeżdżę regularnie. Kask na rolkach zakładam tylko i wyłącznie na rampę a rowerem do lasu gdzie jeżdżę trudnymi, niebezpiecznymi trasami. W mieście tylko ogranicza zdolności koordynacji i widoczność a zasłaniając uszy ma negatywny wpływ na utrzymanie równowagi w wyczucie przestrzeni. O spoconym łbie i tłustych, poczochranych włosach nie warto nawet wspominać. Nigdy nie uderzyłem się w głowę przy upadku choć nie raz przeleciałem nawet kilka metrów w powietrzu. 

 

Z resztą, nie wiem o czym ta dyskusja, skoro moja głowa to moja sprawa i jeżeli ktoś chce jeździć w kasku to proszę bardzo ale zmuszanie do tego innych jest niezgodne z konstytucją i normami etycznymi. Tylko nie wyjeżdżaj mi tu proszę ze społecznymi kosztami leczenia.

 

Jeżeli nawet ja zrobię sobie krzywdę jeżdżąc bez kasku to będę leczony nie za Twoje pieniądze, a ze składek które dziś płacę co miesiąc ZUSowi za nic, bo do lekarzy nie chodzę prawie nigdy(dużo ruchu, zdrowa dieta i końskie zdrowie od lat mi dopisuje), a jeśli już muszę raz na parę lat, to wolę zapłacić te kilkadziesiąt zł i iść prywatnie bez kolejek. Jak walnę się w głowę to przynajmniej będę miał okazję wyciągnąć coś z dziesiątek tysięcy które w ciągu lat oddałem za nic ZUSowi i eNeFZetowi. Po to płacę obowiązkowe ubezpieczenie społeczne żeby miał mnie kto utrzymać, jeśli kiedyś stanę się warzywem. Jeśli będę chciał nim zostać to osiągnę cel w ten czy inny sposób i to czy musiałby nosić kask na rowerze nic tu nie zmieni.

 

PS: Jeżeli źle Cię sklasyfikowałem to najmocniej przepraszam. Niestety wygłaszasz poglądy spójne z tymi wygłaszanymi właśnie przez takich maniaków, rowero-terrorystów, stąd też moje założenie że jesteś jednym z nich. Tacy rowerzyści działają mi na nerwy spotkani na drodze, niezależnie czy jadę samochodem, rowerem czy tylko przechodzę jako pieszy przez ulicę a taki pedalista nagle wyskakuje mi zza rogu pędząc bezszelestnie z prędkością samochodów, tylko w odróżnieniu do nich jego nie widać i nie słychać tak dobrze.

x
xxx
W dniu 02.11.2015 o 11:24, szczecininin napisał:

Skoro nawet komornik złamanego grosza ściągnąć od nich nie może to i ubezpieczyciel złamanego grosza składki by nie zobaczył a kierowca dalej by nie miał żadnego pokrycia szkody. A jeżeli samochód jest w kredycie to obowiązkowo płaci AC bo każdy bank tego wymaga i naprawy dokonuje się wtedy z AC. Nawet jeśli nie jest w kredycie to drogie auta zazwyczaj mają AC, bo nikt nie jest takim szaleńcem żeby kupować furę za kilkaset tysięcy i jej nie ubezpieczyć od kradzieży czy przypadkowych zniszczeń i innych czynników losowych(np. pijanych dresów przechodzących obok zaparkowanego aut - patrz szczeciński złomek). A niektóre rowery są warte więcej niż samochód średniej klasy - co jeśli rowerzysta padnie ofiarą kierowcy bez oc w starym rozklekotanym golfie z niesprawnymi hamulcami? Kto wtedy pokryje koszt naprawy takiego wartościowego roweru? Otóż NIKT bo kierowca pójdzie siedzieć ale dalej nie będzie mieć z czego zapłacić poszkodowanemu i tak samo w tym przypadku komornik z niego nie ściągnie, bo nawet jeśli jakiś majątek ma, to w pierwszej kolejności spłacony zostanie UFG i zaległa składka a jak coś zostanie to wtedy poszkodowany, po odliczeniu kosztów komorniczych - tak w praktyce działa "obowiązkowe" OC, którego blisko 20% kierowców nie opłaca na czas lub nie posiada wcale. Jako kierowca, padłem ofiarą stłuczki w której winowajca nie miał oc, zadzwonił do szefa i ten przywiózł mu w kilka minut zaliczkę w gotówce, którą się ze mną rozliczył - nie wzywaliśmy policji bo on miałby przerąbane a ja nigdy bym pieniędzy nie zobaczył a tak to za gotówkę w ciągu tygodnia miałem naprawione auto. Innym razem robiłem naprawę z ubezpieczenia i czekałem na zakończenie napraw grubo ponad 2 miesiące. Teoria "obowiązkowych" ubezpieczeń wydaje się być fajna ale życie i polskie realia pokazują że to tylko kolejny sposób na dojenie kasy od społeczeństwa, gdzie i tak każdy kombinuje jak może żeby nie płacić lub płacić jak najmniej, zaniżając przebieg czy zwyczajnie kłamiąc w deklaracji w sprawach mających wpływ na wysokość składki.

No to widać, że nie masz pojęcia o ubezpieczeniach. OC pokrywa szkody rzeczowe i osobowe. Jeśli uszkodziłeś komuś rower to szkody zostaną pokryte z Twojego OC. Nawet jeżeli jest to rower to OC działa. No chyba, że jako ubezpieczyciela masz firmę krzak.

d
damian
W dniu 02.11.2015 o 11:07, Cyklista ze śródmieścia napisał:

Od dzieciaka jeżdżę rowerem i zaliczyłem nie jedną wywrotkę, nigdy nie nosiłem kasku i nigdy nie był mi potrzebny. Raz jeden jechałem w kasku bo musiałem - w wyścigu - był to najbardziej męczący przejazd w moim życiu właśnie z powodu tego kasku. Jak ktoś jeździ jak łamaga to powinien być zawsze w kasku a nawet w zbroi płytowej chociaż i to nie pomoże jak się jest życiową kaleką. Druga sprawa to kolarze, który faktycznie gonią rowerem powyżej 40-50km/h, przy takich prędkościach kask jest potrzebny.Jeśli ja jeżdżę spokojnie, rekreacyjnie i ostrożnie, średnio 15-30 km/h, to przy takiej prędkości kask jest zbędny, no chyba ze jak już wspominałem jest się niezdarą ale na to nic nie pomoże. Bezwzględnie też zatrzymuję się przed przejściami a na drogach(jeśli już muszę jechać bo staram się tego unikać) ustępuję kierowcom w każdej sytuacji, bo znam swoją pozycję i wiem że w razie kolizji, ani pierwszeństwo ani kask mi życia nie uratuje bo samochód jest większy, cięższy i twardszy ode mnie na rowerze. Ogólnie, jadąc rowerem, staram się mieć oczy dookoła głowy. Wspomagam się też słuchem, o czym wielu cymbałów na rowerze zapomina i jeździ w słuchawkach, pozbawiając się tym samy możliwości usłyszenia zbliżającego się zagrożenia. Należysz pewnie do tego najgorszego typu rowerzystów, którzy ubiorą się jakby startowali w wyścigu pokoju (geterki,kask,obcisła koszuleczka i buty z kolcami) i prują przez całe miasto ulicą między samochodami, mimo iż obok mają ścieżkę lub chodnik z dopuszczonym ruchem rowerowym*. *Tak, to kolejna nowość wprowadzona tą samą ustawą  o której artykuł nie wspomina - nie tylko ulice jednokierunkowe mogą być oznaczone znakiem "nie dotyczy rowerów", chodniki również i już pierwsze takie w naszym mieście są na nowo oddanej drodze potulicka-narutowicza, tam rowery mają prawo jeździć po chodniku(ale to pieszy ma pierwszeńtwo!), czego nawet policja czasem nie wie i trzeba im pokazywać znak żeby uwierzyli i zrozumieli - sam byłem w takiej sytuacji

Miło, że mnie już oceniłeś i zaszufladkowałeś do odpowiedniej grupy. Ale to tylko świadczy o Twoim braku kultury. Co do kasku to poczytaj sobie jakie on funkcje pełni. W przypadku zderzenia z samochodem nie będziesz w stanie kontrolować swojego upadku a gdy polecisz na głowę, to docenisz, że miałeś kask. To, że Ty ostrożnie jeździsz nie oznacza, że inni będą uważali na Ciebie. Nazywa się to zasada ograniczonego zaufania, ale Ty pewnie już to wiesz, bo bije od Ciebie taka mądrość zwłaszcza w szufladkowaniu ludzi. Jeżeli dalej uważasz, że kask to zbytni balast to życzę Ci abyś kiedyś zaliczył porządną glebę i zmienił zdanie.

s
szczecininin
W dniu 02.11.2015 o 11:00, xxx napisał:

Ludzie często biorą kredyty na auta, więc nie mów, że może sobie to zlać. Poza tym to jego własność. Dziwi mnie takie podejście, bo równie dobrze można stwierdzić, że jak ktoś uszkodzi rower to rowerzysta może go sobie kupić, bo używany można już kupić od 100 zł. A co do egzekucji komorniczej to nie jest to tak idealistycznie jak to opisujesz. Są bowiem ludzie, od których nawet komornik nie ściągnie złamanego grosza. I co wtedy?

 

Skoro nawet komornik złamanego grosza ściągnąć od nich nie może to i ubezpieczyciel złamanego grosza składki by nie zobaczył a kierowca dalej by nie miał żadnego pokrycia szkody. A jeżeli samochód jest w kredycie to obowiązkowo płaci AC bo każdy bank tego wymaga i naprawy dokonuje się wtedy z AC. Nawet jeśli nie jest w kredycie to drogie auta zazwyczaj mają AC, bo nikt nie jest takim szaleńcem żeby kupować furę za kilkaset tysięcy i jej nie ubezpieczyć od kradzieży czy przypadkowych zniszczeń i innych czynników losowych(np. pijanych dresów przechodzących obok zaparkowanego aut - patrz szczeciński złomek).

 

A niektóre rowery są warte więcej niż samochód średniej klasy - co jeśli rowerzysta padnie ofiarą kierowcy bez oc w starym rozklekotanym golfie z niesprawnymi hamulcami? Kto wtedy pokryje koszt naprawy takiego wartościowego roweru? Otóż NIKT bo kierowca pójdzie siedzieć ale dalej nie będzie mieć z czego zapłacić poszkodowanemu i tak samo w tym przypadku komornik z niego nie ściągnie, bo nawet jeśli jakiś majątek ma, to w pierwszej kolejności spłacony zostanie UFG i zaległa składka a jak coś zostanie to wtedy poszkodowany, po odliczeniu kosztów komorniczych - tak w praktyce działa "obowiązkowe" OC, którego blisko 20% kierowców nie opłaca na czas lub nie posiada wcale.

 

Jako kierowca, padłem ofiarą stłuczki w której winowajca nie miał oc, zadzwonił do szefa i ten przywiózł mu w kilka minut zaliczkę w gotówce, którą się ze mną rozliczył - nie wzywaliśmy policji bo on miałby przerąbane a ja nigdy bym pieniędzy nie zobaczył a tak to za gotówkę w ciągu tygodnia miałem naprawione auto. Innym razem robiłem naprawę z ubezpieczenia i czekałem na zakończenie napraw grubo ponad 2 miesiące. Teoria "obowiązkowych" ubezpieczeń wydaje się być fajna ale życie i polskie realia pokazują że to tylko kolejny sposób na dojenie kasy od społeczeństwa, gdzie i tak każdy kombinuje jak może żeby nie płacić lub płacić jak najmniej, zaniżając przebieg czy zwyczajnie kłamiąc w deklaracji w sprawach mających wpływ na wysokość składki.

C
Cyklista ze śródmieścia
W dniu 02.11.2015 o 10:43, damian napisał:

Kask to głupota? Chyba nie wiesz co piszesz. Odruchowo to się wyciąga ręce aby uniknąć upadku a nie się ochrania głowę! Człowieku, już kiedyś miałem upadek i wierz mi, że kask bardzo się przydał! Tylko idiota myśli inaczej!

 

Od dzieciaka jeżdżę rowerem i zaliczyłem nie jedną wywrotkę, nigdy nie nosiłem kasku i nigdy nie był mi potrzebny. Raz jeden jechałem w kasku bo musiałem - w wyścigu - był to najbardziej męczący przejazd w moim życiu właśnie z powodu tego kasku. Jak ktoś jeździ jak łamaga to powinien być zawsze w kasku a nawet w zbroi płytowej chociaż i to nie pomoże jak się jest życiową kaleką.

 

Druga sprawa to kolarze, który faktycznie gonią rowerem powyżej 40-50km/h, przy takich prędkościach kask jest potrzebny.

Jeśli ja jeżdżę spokojnie, rekreacyjnie i ostrożnie, średnio 15-30 km/h, to przy takiej prędkości kask jest zbędny, no chyba ze jak już wspominałem jest się niezdarą ale na to nic nie pomoże. Bezwzględnie też zatrzymuję się przed przejściami a na drogach(jeśli już muszę jechać bo staram się tego unikać) ustępuję kierowcom w każdej sytuacji, bo znam swoją pozycję i wiem że w razie kolizji, ani pierwszeństwo ani kask mi życia nie uratuje bo samochód jest większy, cięższy i twardszy ode mnie na rowerze. Ogólnie, jadąc rowerem, staram się mieć oczy dookoła głowy. Wspomagam się też słuchem, o czym wielu cymbałów na rowerze zapomina i jeździ w słuchawkach, pozbawiając się tym samy możliwości usłyszenia zbliżającego się zagrożenia.

 

Należysz pewnie do tego najgorszego typu rowerzystów, którzy ubiorą się jakby startowali w wyścigu pokoju (geterki,kask,obcisła koszuleczka i buty z kolcami) i prują przez całe miasto ulicą między samochodami, mimo iż obok mają ścieżkę lub chodnik z dopuszczonym ruchem rowerowym*.

 

*Tak, to kolejna nowość wprowadzona tą samą ustawą  o której artykuł nie wspomina - nie tylko ulice jednokierunkowe mogą być oznaczone znakiem "nie dotyczy rowerów", chodniki również i już pierwsze takie w naszym mieście są na nowo oddanej drodze potulicka-narutowicza, tam rowery mają prawo jeździć po chodniku(ale to pieszy ma pierwszeńtwo!), czego nawet policja czasem nie wie i trzeba im pokazywać znak żeby uwierzyli i zrozumieli - sam byłem w takiej sytuacji

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3